podr
czwartek, 12 kwietnia 2018 14:08

Coraz mniej wypadków - coraz więcej kolizji

Napisał  gak
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Coraz mniej wypadków - coraz więcej kolizji fot. Archiwum MyLomza.pl
Według analizy bezpieczeństwa w ruchu drogowym na łomżyńskich ulicach przekazanej do wiadomości radnym Rady Miejskiej Łomży, od 1999 roku liczba wypadków, a także ich ofiar systematycznie maleje. Na przestrzeni 17 lat spadek wynosi 81%. Jednocześnie rośnie jednak ilość mniej groźnych zdarzeń drogowych - kolizji.
techmatix2

Według danych za lata ubiegłe liczba ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych w Łomży zmniejszyła się z sześciu w roku 1999 do jednej w roku 2002, 2003, 2004 i 2005. W roku 2006, 2007, 2008 i 2009 były po dwie ofiary. Z kolei w roku 2010 w Łomży były cztery ofiary śmiertelne, w roku 2011 - pięć, w roku 2012 nie było ofiar śmiertelnych, w roku 2013 zginęła jedna osoba, w roku 2014 - ponownie cztery osoby, w tym, w jednym przypadku, było to prawdopodobnie samobójstwo (ustalenia policji), w roku 2015 zginęła jedna osoba, a w 2016 - cztery osoby. W roku 2017 nie było ofiar śmiertelnych.

Jeśli chodzi o ofiary z ostatnich kilku lat, po analizie okazuje się, że prawie za każdym razem wypadek był skutkiem brawury i braku ostrożności kierujących lub pieszych. Przykładem są potrącenia pieszych w miejscach, gdzie chodnik jest oddzielony od jezdni barierą łańcuchową.

Od 1999 roku liczba wypadków na ulicach miasta systematycznie maleje. W stosunku do roku 1999 spadek liczby wypadków w roku 2016 wynosi 81%. Największy spadek zanotowano w latach 2000 i 2001, po przejęciu w zarząd Miasta dróg krajowych, wojewódzkich i powiatowych oraz wprowadzeniu kilku istotnych zmian w organizacji ruchu (ul. Wojska Polskiego, Al. Legionów, skrzyżowanie ul. Piłsudskiego z Zawadzką, skrzyżowanie ul. Sikorskiego z Nowogrodzką).

Jak podkreślają autorzy raportu, pozytywnie należy ocenić fakt, że tendencja spadkowa jest trwała i utrzymuje się w całym analizowanym okresie. Mniejsza liczba wypadków oznacza mniejszą liczbę ofiar. Potwierdzają to dane o liczbie ofiar.

Poza zmianami organizacji ruchu i inwestycjami drogowymi na zmniejszenie liczby wypadków wpływa wzrost natężenia ruchu. Wynika to z mniejszych prędkości rozwijanych przez pojazdy w godzinach szczytu.

Z drugiej strony liczba zarejestrowanych kolizji systematycznie wzrastała od roku 2001 do roku 2007. W latach 2007 - 2013 widać tendencję do stabilizacji liczby kolizji, pomimo znacznego pogorszenia warunków ruchu (przepustowość) na głównych ulicach. Od roku 2013 odnotowano wyraźny spadek liczby kolizji (o 48% w ciągu 4 lat). Spadek ten następuje pomimo stałego wzrostu natężenia ruchu, który zwykle wiąże się bezpośrednio ze zjawiskiem odwrotnym - wzrostem liczby kolizji.

Koncentracja wypadków i kolizji ma miejsce na podstawowych ciągach drogowych, stanowiących główny szkielet transportowy miasta, tj. na:

  • Al. Legionów - 0 wypadków i 57 kolizji (w roku 2016 - 7 wypadków i 135 kolizji)
  • ul. Szosa Zambrowska - 2 wypadki i 35 kolizji (w roku 2016 ~ 0 wypadków i 31 kolizji)
  • ul. Piłsudskiego - 6 wypadków i 109 kolizji (w roku 2016 - 4 wypadki i 85 kolizji)
  • ul. Sikorskiego - 1 wypadek i 73 kolizje (w roku 2016 - 2 wypadki i 58 kolizji)
  • ul. Wojska Polskiego - 0 wypadków i 57 kolizji (w roku 2016 - 4 wypadki i 74 kolizje)
  • Plac Kościuszki - 0 wypadków i 30 kolizji (w roku 2016 - 1 wypadek i 22 kolizje)
  • ul. Zjazd - 2 wypadki i 39 kolizji (w roku 2016 - 2 wypadki i 26 kolizji)
  • ul. Polowa - 1 wypadek i 1 kolizja (w roku 2016 - 3 wypadki i 8 kolizji)
  • ul. Poznańska - 0 wypadków i 6 kolizji (w roku 2016 - 0 wypadków i 10 kolizji)

W roku 2017 znacząco wzrosła liczba zdarzeń na ul. Piłsudskiego, która stała się najbardziej niebezpieczną ulicą w mieście. Największe zagrożenia występują na odcinku od ul. Chopina do ul. Reymonta (skrzyżowania). Z tego względu podjęto prace nad poprawieniem rozwiązań na tych skrzyżowaniach.

Jeśli chodzi o ulice o mniejszym natężeniu ruchu, rozkład zdarzeń jest przypadkowy. Najbardziej niebezpiecznymi miejscami są skrzyżowania, gdzie dochodzi do największej liczby zdarzeń, w których obrażenia odnosi największa liczba osób. Obecnie, po przebudowie najbardziej niebezpiecznych skrzyżowań i po zmianach w organizacji ruchu, nie można wskazać skrzyżowań szczególnie niebezpiecznych. Jak twierdzą przy tym autorzy raportu, budowa sygnalizacji świetlnej nie zawsze wpływa korzystnie na poziom bezpieczeństwa ruchu na skrzyżowaniu. Jako przykład podają skrzyżowanie ul. Szosa Zambrowska z ul. Ks. Anny, gdzie liczba zdarzeń po uruchomieniu sygnalizacji nie zmniejszyła się. Jednak obecnie sygnalizacja jest tam niezbędna z uwagi na powstały wlot ul. Kostki Łukomskiego.

Liczba ofiar śmiertelnych w roku 2010 wzrosła do 4, a w 2011 - do 5. Według danych policji, ofiarami byli wyłącznie piesi, rowerzyści, motorowerzyści i motocykliści. W roku 2012 po raz pierwszy w badanym okresie od 1997 roku, nie było ofiar śmiertelnych. W roku 2014 były 4 osoby zabite, w roku 2015 - 1 osoba, w roku 2016 - 4 osoby, a w roku 2017 nie było ofiar śmiertelnych. Rozkład liczby zabitych w poszczególnych latach, w rozumieniu statystycznym, jest przypadkowy, nie widać wyrażnej tendencji. To samo dotyczy miejsc tych zdarzeń.

1 komentarz

  • Odpowiedz real czwartek, 12 kwietnia 2018 22:21 Umieszczone przez: real

    Napracował się jakiś analityk przy tym wszystkim, ale z wnioskami do końca nie zgadzam się. Poza Al. Legionów i ul. Wojska Polskiego przypadkowy jest również rozkład odnotowanych i podanych zdarzeń na pozostałych ulicach, zaliczonych przez autora do głównych, przede wszystkim ze względu na ilość wypadków i kolizji. Jeżeli w 2016 roku był 1 wypadek, a w 2017 0 wypadków, to wyliczanie dynamiki nie ma sensu. Nie można również wyciągnąć sensownych wniosków z analizy zdarzeń na ul. Polowej, która była wyłączona z ruchu. Bez sensu jest też przypisywanie zwiększonej ilości zdarzeń na skrzyżowaniu Szosy Zambrowskiej i Ks. Anny zainstalowaniu świateł. Światła poprawiają bezpieczeństwo jeżeli kierowcy jeżdżą na zielonym, a nie np. na tzw. późnym żółtym. Nie zapominajmy, że tam jest wjazd od strony Zambrowa, a kierowcy spod znaku BZA są znani nie tylko w Łomży, ale także w Warszawie z szaleńczej jazdy.

Skomentuj

Portal www.mylomza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra zgłoś nadużycie: mylomza@mylomza.pl

Strona główna | ŁomżaInformator łomżyński Ogłoszenia  |  Forum  |  Reklama
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu