Oryginalne śnieżne skutery, wehikuły na płozach, jak "pojazd dla jaj" i "kosmiczny messerschmitt", a nawet maska od fiata 126p pojawiły się dziś na muszli koncertowej w Łomży. W drugiej edcyji "Zjazdu na byle czym" wzięło udział trzydziestu uczestników- tych najmłodszych i całkiem dojrzałych łomżyniaków.
Zawody w "Zjeździe na byle czym" odbyły się na muszli koncertowej- najpopularniejszym stoku saneczkowym w Łomży. Uczestnikom nie przeszkadzał szczypiący w uszy mróz ani bolesne upadki na twardy, ubity śnieg.
Łomżyniacy z dumą prezentowali pojazdy własnej konstrukcji: wózki, wozy, sanki, zaprzęgi i wszelkiego rodzaju konstrukcje na płozach. Wśród zawodników znaleźli się amatorzy zjazdu na kołpakach i workach z sianem, ale i oryginalni konstruktorzy wyłożonego wytłaczankami "pojazdu dla jaj", czy "kosmicznego messerschmitta". Za sanki posłużyła nawet maska od fiata 126p!
Konstruktorzy i zjeżdżający oceniani byli w trzech kategoriach. Najlepszym kierowcą, który bez błędu pokonał slalomem ustawione na torze przeszkody został Bartosz Liniewski. W konkurencji "najdłuższy zjazd" zwyciężył Bartosz Karwowski. Nagroda czekała też na konstruktora "najefektowniejszego pojazdu".
"Zjazd na byle czym" zorganizował Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Łomży oraz grupa militarna SPEED ASG.