wszoz v2
sobota, 15 lipca 2017 22:29

ŁKS - Bytovia. Awans był na wyciągnięcie ręki [VIDEO i FOTO]

Napisał  gak
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
ŁKS 1926 przegrał 2:4 pucharowe spotkanie z pierwszoligową Bytovią Bytów, ale mogło być zupełnie inaczej. Kluczowe wydarzenie miało miejsce w ostatnich minutach meczu, kiedy za czerwoną kartkę boisko opuścił bramkarz przyjezdnych, limit zmian był już wykorzystany, a biało-czerwoni mieli rzut wolny z 18 metrów...

lom wak mylomza 1

Nowy trener biało-czerwonych nie zamierzał w tym meczu eksperymentować. Z dwoma wyjątkami wystawił sprawdzony skład, którego zadaniem było zagrać tak, jak pod wodzą poprzedniego szkoleniowca, czyli przede wszystkim skutecznie w defensywie. Trudno jednak było spodziewać się gry ofensywnej z rywalem występującym na co dzień o dwie klasy rozgrywkowe wyżej.

Jak się okazało, taktyka ta okazała się skuteczna i w 21. minucie biało-czerwoni objęli prowadzenie po znakomitej indywidualnej akcji na prawym skrzydle Marka Kaliszewskiego, który popędził z piłką i w ostatnim momencie wyłożył ją idealnie wbiegającemu lewą stroną Michałowi Sadowskiemu. Jemu z kolei pozostało już tylko przyłożyć nogę i umieścić piłkę w pustej bramce z czym nie miał najmniejszego problemu.

Po objęciu prowadzenia ŁKS nie zmienił ani na jotę sposobu gry. Piłkarze ustawieni z tyłu skutecznie bronili dostępu do własnej bramki korzystając z okazji do wyprowadzania kontr. Kilka razy mieli też szanse po stałych fragmentach, ale żadnej nie udało się wykorzystać, natomiast Bytovia wyraźnie nie miała recepty na dobrze grających w tyłach ełkaesiaków. Choć optycznie na boisku przeważał pierwszoligowiec, to nic konkretnego z tego nie wynikało i to nasza drużyna zchodziła na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.

Po przerwie należało się spodziewać, że Bytovia ruszy do jeszcze bardziej zdecydowanych ataków, a ŁKS będzie kontynuował swoją grę sprzed przerwy starając się przede wszystkim o to, by nie stracić gola. Trener Krzysztof Ogrodzński nakazał jednak swoim piłkarzom podejść wyżej i wcześniej zaatakować piłkarzy z Bytowa.

- Był taki plan, żeby trochę odsunąć od naszego pola karnego grę, bo w końcówce pierwszej połowy przeciwnicy mieli trzy chyba stałe fragmenty gry, przycisnęli nas i za głęboko się cofnęliśmy. Plan na drugą połowę był taki, żeby troszeczkę wyżej wyjść, bo wiedzieliśmy, że przeciwnik też wyjdzie wysoko i to będzie szansa na jakiś kontratak. I to się udało, można powiedzieć - tłumaczył po meczu swoje założenia trener Ogrodziński.

A udało się w 51. minucie, kiedy piłkę przed polem karnym, po niedokładnym zagraniu, przejął Damian Gałązka. Gałązka został chwilę później dość brutalnie sfaulowany tuż przed linią pola karnego, ale futbolówkę przejął Kaliszewski, wbiegł z nią w pole karne i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza Bytovii.

O prowadzeniu 2:0 z pierwszoligowcem nikt przed meczem nie śmiał nawet marzyć, tymczasem stało się to faktem już na początku drugiej połowy. Niestety, wcześniej czy później należało spodziewać się, że ŁKS popełni jakiś błąd i tak właśnie stało się w 56. minucie. Daniel Kacprzyk sfaulował we własnym polu karnym wprowadzonego w przerwie Michała Jakóbowskiego i po chwili było już tylko 2:1. Rzut karny bardzo pewnie wykorzystał Janusz Surdykowski.

Strata gola zdeprymowała naszych piłkarzy i jednocześnie napędziła jeszcze bardziej rywali, którzy zdecydowanie poszli za ciosem. Na bramkę wyrównującą nie czekali zbyt długo. W 63. minucie wykorzystali do jej zdobycia rzut rożny, a gola z najbliższej odległości zdobył po raz drugi Surdykowski.

Przy stanie 2:2 przewaga bytowian zaczęła rosnąć jeszcze bardziej i to dosłownie z minuty na minutę. W 68. minucie widowiskowym i celnym strzałem z przewrotki popisał się Jakóbowski, ale Pweł Lipiec nie dał się tym razem pokonać. Nie miał jednak nic do powiedzenia w 85. minucie, kiedy ponownie pokazał się Jakóbowski. Rezerwowy piłkarz Bytovii, który bardzo ożywił grę tego zespołu po wejściu w przerwie na boisko, dokładnie wrzucił piłkę w pole karne, z czego skorzystał Bartosz Biel i na pięć minut przed regulaminowym czasem gry to Bytovia wyszła na prowadzenie.

Chwilę później miało jednak miejsce wydarzenie, które mogło całkowicie odwrócić losy tego, wydawałoby się już rozstrzygniętego meczu. Na pozycję sam na sam z bramkarzem gości wybiegał Gałązka, a wychodzący z bramki Mateusz Oszmański interweniował ręką już poza polem karnym. Za to zagranie sędzia musiał ukarać golkipera Bytovii czerwoną kartką, a ŁKS dostał dodatkowo rzut wolny z 18 metrów. Jako że trener przyjezdnych wykorzystał już swój limit zmian, Bytovia musiał nie tylko grać końcówkę w osłabieniu, ale też bez bramkarza. Między słupkami zastąpił co prawda Oszmańskiego kolega z pola, a konkretnie Wojciech Wilczyński, ale trudno było liczyć na to, że będzie on stanowił jakąkolwiek przeszkodę w przypadku celnego strzału w bramkę. Aby doprowadzić do remisu i dogrywki należało więc wykorzystać okazję z rzutu wolnego i oddać jeden celny strzał. Zadania tego podjął się niezawodny dotąd Kaliszewski... Niestety, doświadczony zawodnik uderzył siłowo i piłka o kilkadziesiąt centymetrów minęła słupek bramki gości. Można tylko żałować, bo w przypadku dogrywki to ŁKS znalazłby się w uprzywilejowanej pozycji do wywalczenia awansu!

Doświadczony zespół Bytovii doskonale wiedział, że każdy celny strzał w ich bramkę oznacza ogromne zagrożenie. Dlatego robił wszystko, żeby oddalić grę od swojego pola karnego. Robili to na tyle skutecznie, że to ŁKS musiał w końcówce bronić się przed stratą kolejnego gola, co się jednak nie powiodło. Fatalny błąd w doliczonym czasie gry popełnił po raz drugi Kacprzyk, który chcąc ratować zespół przed rzutem rożnym tak nieszczęśliwie wybijał piłkę, że trafiła ona do Biela, który z 10 metrów pokonał Lipca i ustalił wynik meczu na 2:4.

- Początek meczu mieliśmy udany, do 60. minuty było fajnie, później troszeczkę się zmieniło - mówił po spotkaniu trener biało-czerwonych. - Ale uważam, że chłopcy naprawdę się postarali, dali z siebie dużo wysiłku. Po tygodniu treningów widać że brakowało troszeczkę sił. Spodziewaliśmy się tego, że przeciwnik będzie grał piłką i trzeba będzie za nią biegać, ale słowa uznania dla chłopaków. Widać, że jak będą mieli więcej sił, będą w pełnej dyspozycji, to mogą toczyć rywalizację jak równy z równym z pierwszoligowcem - dodał Krzysztof Ogrodziński.

ŁKS 1926 Łomża - Drutex Bytovia Bytów 2:4 (1:0)

Bramki: Sadowski 21, Kaliszewski 51 - Surdykowski 57, 63, Biel 85, 90+3

ŁKS: Lipiec - Kaliszewski, Melao, Świderski, Gałązka, Kacprzyk, Sadowski (78 Olesiński), Rydzewski (69 Tarnowski), Drozdowski, Wasiulewski, Zalewski

Bytovia: Oszmaniec - Bąk, Rzuchowski, Kamiński, Surdykowski, Biel, Poczobut, Wilk, Wilczyński, Wacławczyk, Munoz

7 komentarzy

  • Odpowiedz Abcde niedziela, 16 lipca 2017 01:01 Umieszczone przez: Abcde

    I znów te drewno baniak...

  • Odpowiedz greg niedziela, 16 lipca 2017 02:37 Umieszczone przez: greg

    Adam Kownacki pokonal przez TKO w 4 rundzie Artura Szpilke))))))

  • Odpowiedz irek niedziela, 16 lipca 2017 05:57 Umieszczone przez: irek

    Super walka bravo ADAM , w koncu chlopak urodzony w Lomzy , na youtube jest cala walka!!!

  • Odpowiedz antygreg niedziela, 16 lipca 2017 07:22 Umieszczone przez: antygreg

    Temat o piłce a wy się podniecacie że jakiś tam amerykański trzecioligowy bokser w ustawionej walce obił buzię przestępcy z Polski.

  • Odpowiedz ze stadionu niedziela, 16 lipca 2017 08:45 Umieszczone przez: ze stadionu

    Trener Miłoszewski tego 2 : 0 by obronił
    i tego meczu by nie przerał.

  • Odpowiedz ze stadionu niedziela, 16 lipca 2017 08:45 Umieszczone przez: ze stadionu

    Trener Miłoszewski tego 2 : 0 by obronił
    i tego meczu by nie przerał.

  • Odpowiedz lomzan niedziela, 16 lipca 2017 15:04 Umieszczone przez: lomzan

    przypomnij sobie rundę jesienną i serie traconych bramek w samych końcówkach, ten wyzej.

Skomentuj

Portal www.mylomza.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jeżeli uważasz, że którykolwiek wpis narusza czyjeś dobra zgłoś nadużycie: mylomza@mylomza.pl

Strona główna | ŁomżaInformator łomżyński Ogłoszenia  |  Forum  |  Reklama
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację Regulaminu

feedback