Drużyna ŁKS-u 1926 przegrała swój ostatni mecz sezonu w Grajewie 3:1 i na utrzymanie w lidze nie ma już żadnego wpływu. Honorową bramkę dla kończącego mecz w ósemkę, po trzech czerwonych kartkach ŁKS-u, zdobył strzałem z rzutu karnego w doliczonym czasie gry Alex Rodier.
- Niektórzy z naszych zawodników najwyraźniej zbyt mocno się zmotywowali na to spotkanie - stwierdził po meczu trener Robert Speichler, który w dzisiejszym spotkaniu musiał pauzować za żółte kartki. Jego podopieczni, pozbawieni filara środkowej formacji, wyglądali momentami w tym meczu tak nieporadnie, jak dzieci we mgle.
Lepiej mecz rozpoczęła Warmia, która wyglądała na dużo bardziej zdecydowaną. Grajewianie wyszli na murawę po zwycięstwo i w każdym zagraniu zawodników Warmii czuć było determinację. Biało-czerwoni nie wyglądali na tak zdeterminowanych, być może przez tkwiącą w podświadomości możliwość remisu, który wystarczał do utrzymania. Mimo to do 22 minuty nic nie wskazywało na to, że w najbliższym czasie którakolwiek z drużyn może strzelić gola. Wtedy to jednak, po akcji lewą stroną, Paweł Sypytkowski dał gospodarzom prowadzenie pokonując Łukasza Trochima. W 42 minucie ŁKS miał doskonałą okazję do wyrównania, jednak po rzucie rożnym Daniel Lemański, dwwukrotnie uderzając głową, nie zdołał umieścić piłki w siatce.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli ełkaesiacy, dążący do strzelenia gola wyrównującego. Warmia jednak uważnie się broniła i próbowała groźnie kontrować. W 67 minucie miała miejsce kluczowa, jak się wydaje, sytuacja w meczu. Drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką, za faul na zawodniku gości, ukarany został Lemański, a Warmia potrzebowała zaledwie czterech minut, by przewagę jednego zawodnika zamienić na gola. Jego autorem, po kontrze przeprowadzonej prawą stroną boiska był Tomasz Dzierzgowski.
W 75 minucie miało miejsce kolejne zajście, po którym ŁKS stracił drugiego swojego zawodnika. Wprowadzony chwilę wcześniej Piotr Chyliński sfaulował Baranowskiego, a łomżyński pomocnik w zupełnie niezrozumiały sposób zareagował agresją, uderzając rywala w twarz. Za to zachowanie sędzia słusznie pokazał piłkarzowi ŁKS-u czerwoną kartkę i na murawie pozostało już tylko dziewięciu ełkaesiaków.
Jak się wkrótce okazało, to jeszcze nie był koniec kartek w tym kolorze oglądanych przez zawodników gości. W 83 minucie, spóźnionym wślizgiem zaatakował bramkarza Warmii Jason Villagomez. Pierwsze wrażenie, spotęgowane jeszcze reacją Krzysztofa Gieniusza było takie, jakoby Amerykanin korkami zmasakrował twarz grajewskiego golkipera, który zasłaniając ją rękami i krzycząc zwijał się z bólu na ziemi. Sędzia nie zastanawiając się długo po raz kolejny wciągnął czerwony kartonik i wyrzucił z boiska trzeciego już zawodnika gości. Wkrótce okazało się, że na twarzy Gieniusza nie ma śladu po tym starciu, co raczej nie byłoby możliwe po uderzeniu korkami z takim impetem. Ja natomiast zupełnie nie jestem tym zdziwiony, bo stojąc nie dalej niż 10 metrów od tego miejsca dokładnie widziałem, że Villagomez "uciekał" jak mógł z nogami, żeby nie zrobić krzywdy bramkarzowi Warmii, który choć został sfaulowany, być może nawet na żółtą kartkę, to "dołożył" od siebie ile tylko mógł, czym "pomógł" sędziemu w podjęciu pochopnej decyzji.
Zawodnicy ŁKS-u, grając w ośmiu przeciwko jedenastu przeciwnikom, postawili wszystko na jedną kartę i całą resztą drużyny ruszyli do ataku, zupełnie odkrywając tyły. Mogło to dać biało-czerwonym gola, ale bardziej prawdopodobna była strata kolejnej bramki po jakiejś przypadkowej kontrze. Tak właśnie się stało w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, a strzelcem na 3:0 dla Warmii okazał się po raz drugi tego dnia Dzierzgowski. Kiedy wydawało się, że już nic się więcej na boisku nie wydarzy, w polu karnym gospodarzy sfaulowany został Rodier, który sam zamienił karnego na honorowego gola dla ŁKS-u, co jednak nie mogło już mieć wpływu na to, że ŁKS poniósł bardzo dotkliwą porażkę, która może go kosztować spadej do IV ligi.
Po przegranym w Grajewie meczu o utrzymanie, mimo wszystko pozostają jeszcze niewielkie szanse na to, że ŁKS w przyszłym sezonie będzie jednak rywalizował w III lidze. Są trzy scenariusze, które mogą zakończyć się korzystnym dla biało-czerwonych rozstrzygnięciem. Pierwszy z nich, to utrzymanie w II lidze Olimpii Elbląg, która musi wygrać w niedzielę u siebie ze Stalą Mielec. W takim przypadku, bez względu na wyniki innych meczów, Olimpia pozostanie w drugiej lidze i tym samym z III ligi spadnie o jedną drużynę mniej, z czego może skorzystać ŁKS, o ile w sobotę Mrągowia nie wygra w Szczuczynie. Drugi scenariusz, to awans po barażach Sokoła Ostróda do II ligi, a trzeci zakłada możliwość wycofania się z rozgrywek trzecioligowych drużyny Barkasu Tolkmicko, który według ostatnich doniesień, stracił wsparcie finansowe pozwalające na grę na tym poziomie. Każda z tych możliwości da ŁKS-owi utrzymanie przy spełnieniu wymienionego wcześniej dodatkowego warunku. Nie będzie potrzeby jego spełnienia tylko wówczas, jeśli zrealizują się jednocześnie dwa z wymienionych trzech scenariuszy. Wówczas w III lidze utrzymanie da nawet miejsce 13. i spadnie tylko pięć zespołów.
Bez względu na wynik ostatniego spotkania i obecny stan niepewności trzeba podkreślić, że ŁKS szansę na wysokie miejsce w tabeli lub przynajmniej bezproblemowe utrzymanie w lidze, zaprzepaścił w rundzie jesiennej, kiedy mając w składzie niemal samych niedoświadczonych zawodników przegrywał mecz za meczem i w 19 spotkaniach zdobył zaledwie 15 punktów (ok. 0,8 pkt/mecz), kończąc swoje jesienne występy na przedostatnim miejscu w tabeli. Zadanie, którego podjął się Robert Speichler, od początku wydawało się karkołomne, czemu dałem wyraz wytykając przy okazji nowemu opiekunowi biało-czerwonych brak doświadczenia jako szkoleniowiec oraz to, że sezon wcześniej, kiedy był grającym trenerem Warmii, drużyna ta o mało nie spadła do IV ligi. Po ostatnim meczu sezonu, kiedy ŁKS prowadzony przez Roberta Speichlera zdobył wiosną w 15 meczach 24 punkty (1,6 pkt/mecz) czyli średnio dwukrotnie więcej niż jesienią, oficjalnie oraz z własnej i nieprzymuszonej woli "odszczekuję" wszystkie wątpliwości, które umieściłem w tamtym artykule. Mam nadzieję, że zarząd ŁKS-u oraz kibice równie pozytywnie ocenią pracę wykonaną przez Roberta Speichlera jako trenera.
WARMIA Grajewo - ŁKS 1926 Łomża 3:1 (1:0)
Bramki: Sypytkowski 22", Dzierzgowski 71", Dzierzgowski 90", Rodier (k) 90"
WARMIA: 1.Gieniusz (90" 12.Boufał) - 5.Randzio, 17.Arciszewski (Kpt) (44" 21.Lekenta), 3.Domurat, 15 Koszczuk - 9.Strzeliński (85" 19.Cybulski), 10.Kozikowski, 6.Osypiuk,11.P.Górski (75" 8.Chyliński), 16.Sypytkowski - 7.Dzierzgowski
ŁKS: 1.Trochim - 11.Maciej Malinowski, 17.Stankiewicz, 13.Staniórski (Kpt) (80" 8.Marcin Malinowski), 16.Ipina - 14.Kacprzyk, 4.Villagomez, 22.Brzozowski (58" 20.Świderski), 22.Baranowski - 6.Rodier, 9.Lemański
Wszyscy, którzy nie mogli oglądać naszej transmisji video przeprowadzonej na żywo ze stadionu w Grajewie, mają możliwość obejrzenia retransmisji dostępnej poniżej. Zapraszamy!