Ci z kibiców, którzy wybrali się we środę na stadion z całą pewnością nie mogli po meczu narzekać na widowisko stworzone przez piłkarzy. Całe szczęście jednak, że mecz ma dwie połowy, bo do przerwy nie było jednak tak przyjemnie. Ostatecznie jednak to ŁKS wygrał 2:1 i punkty pozostały w Łomży.
O pierwszej połowie meczu z Olimpią Olsztynek woleliby z pewnością zapomnieć zarówno kibice, jak też sami piłkarze z trenerem na czele. Goście ustawili się całą drużyną w obronie i nie zamierzali nawet podejmować prób konstruowania czegokolwiek w ofensywie, licząc na jakąś okazję do kontry. Takich okazji mieli trzy i trzecią z nich wykorzystali do objęcia prowadzenia, a gola na 1:0 dla Olimpii zdobył po rzucie wolnym Mateusz Różowicz.
ŁKS od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra w tej odsłonie bił głową w mur i nie potrafił poradzić sobie z przepchnięciem autobusu zaparkowanego przez przyjezdnych w ich bramce. Po gwizdku na przerwę jasne było, że grając tak dalej ełkaesiacy mogą jedynie przegrać ten mecz, bo nic nie wskazywało z przebiegu gry, by byli w stanie umieścić piłkę w bramce Olimpii.
Na drugą połowę biało-czerwoni wyszli jednak zupełnie odmienieni i zaczęli grać tak, jak wszyscy wiedzą, że potrafią. Na efekty bramkowe trzeba było poczekać do 68. minuty, kiedy to bramkarza gości strzałem sprzed pola karnego pokonał Albert Rydzewski.
Po wyrównaniu wyniku łomżyńscy piłkarze nie zamierzali zwalniać tempa, a im bardziej naciskali, tym więcej błędów popełniała defensywa przyjezdnych. Widoczne były przy tym wyraźne braki kondycyjne gości, którzy po 75 minutach gry nie mieli już sił, by nadążyć za naszymi piłkarzami, po których z kolei wcale nie było widać zmęczenia.
Efekt bramkowy ciągłej presji wywieranej przez ŁKS przyszedł w 80. minucie, kiedy przepięknym, prostopadłym podaniem, penetrującym całą linię obrony Olimpii popisał się Marcin Świderski, a skorzystał z niego Rafał Maćkowski, który w sytuacji sam na sam nie dał cienia szansy Bartoszowi Macochowi i wyprowadził swój zespół na zasłużone prowadzenie.
ŁKS, pomimo korzystnego wyniku na tablicy świetlnej w dalszym ciągu atakował tak, jak to ma już w zwyczaju. Choć do końca spotkania nie udało się już zdobyć kolejnej bramki, to trzeba podkreślić, że po drodze była poprzeczka, dwa słupki, niewykorzystana sytuacja sam na sam, niecelne uderzenie głową Maćkowskiego po idealnej wrzutce Damiana Gałązki i faul w polu karnym nie odgwizdany z powodu spalonego, nie licząc kilku innych, nieco mniej klarownych sytuacji do zdobycia goli.
W drugiej połowie ŁKS zagrał tak, jak chcielibyśmy to widzieć w każdym meczu i przez pełne 90 minut i choć trener po spotkaniu żartował, że piłkarze zapewnili kibicom sporo emocji goniąc wynik z pierwszej połowy, to chyba wolelibyśmy jednak trochę mniej tego rodzaju emocji, a więcej goli strzelanych przez naszych piłkarzy. Nie sposób jednak nie przyznać, że drużyna ŁKS-u po raz kolejny pokazała charakter i wolę walki do samego końca i za to możemy ją tylko chwalić.
Po środowym zwycięstwie ŁKS z 10 punktami na koncie awansował na 5. miejsce w tabeli III ligi ze stratą trzech punktów do nowego lidera, jakim została po tej kolejce Olimpia Elbląg. Dodajmy też, że w lidze nie ma już ani jednej drużyny bez straty punktów po tym, jak swoje spotkanie z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie przegrał dotychczasowy lider Huragan Morąg.
W sobotę ŁKS wyjeżdża na kolejny mecz do Ełku, gdzie zmierzy się z powstałym z połączenia Płomienia i Mazura - MKS-em Ełk. Z pewnością będzie to kolejne trudne spotkanie, już czwarte wyjazdowe w ciągu sześciu kolejek. Tym bardziej cenna będzie zdobycz punktowa wywieziona z trudnego terenu, na co oczywiście liczymy.
Ze względu na problemy techniczne podczas naszej transmisji meczu, leżące po stronie dostawcy łącza internetowego, postanowiliśmy udostępnić skrót spotkania, w którym zobaczycie wszystkie gole i posłuchacie rozmowy z trenerem Mateuszem Miłoszewskim.
ŁKS 1926 Łomża - MKS Olimpia Olsztynek 2:1 (0:1)
Bramki: Albert Rydzewski 68, Rafał Maćkowski 80 - Mateusz Różowicz 25
ŁKS: Wienczatek - Maćkowski, Kacprzyk, Melao, Malinowski, Kamienowski (57 Kamiński, 65 Brutkowski), Gałązka, Świderski (85 Brzozowski), Rydzewski, Sadowski, Zaniewski (46 Olesiński)
Olimpia: Macoch - Michałowski, Waląg, Francuz, Wronka, Narojczyk, Szumski, Szymula, Alancewicz, Różowicz, Zejer