:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Zamiast lekcji- nauka w domu. Pierwsza łomżynianka, która nie musi chodzić do szkoły.

Newsy, Zamiast lekcji nauka Pierwsza łomżynianka która chodzić szkoły - zdjęcie, fotografia
Portal mylomza.pl 13/04/2014 06:07

Czternastoletnia Ola Gorlewicz od września nie będzie musiała chodzić do szkoły. Zamiast tego, nastolatka będzie uczyła się w domu, korzystając z książek, internetu, odwiedzając biblioteki i muzea. Ola jest pierwszym dzieckiem w Łomży, które na system nauczania domowego przejdzie dlatego, że tak zdecydowali jej rodzice.

Obowiązek nauki w Polsce obowiązuje każdego, kto nie ukończył 18. roku życia. Nauka nie musi jednak odbywać się wyłącznie w budynku szkoły- ustawa o szkolnictwie  dopuszcza edukację domową, fachowo określając ją mianem "spełniania obowiązku szkolnego poza szkołą".

Właśnie z takiej możliwości postanowili skorzystać państwo Gorlewicz. Ich córka- na razie uczennica pierwszej klasy Publicznego Gimnazjum nr 1 w Łomży- od września zostanie w domu. Będzie mogła rozwijać swoje zainteresowania (dziewczynka uwielbia język angielski, program rozłożony na kilka lat nauki w szkole językowej opanowała w ciągu dwunastu miesięcy), jeździć konno, malować.

- To jest nauczanie przez doświadczanie: chodzenie do muzeów, bibliotek, jesteśmy na przykład na jakiejś ulicy i Ola mnie pyta: czyj to jest pomnik? Wtedy podchodzimy, patrzymy, wracamy do domu, sprawdzamy w internecie, w jakim wieku ta osoba żyła, co wtedy się działo, łączymy kilka dziedzin wiedzy... To jest taka zupełnie inna forma nauki- opowiada Małgorzata Daniło- Gorlewicz, mama Oli.

Jednocześnie dziewczynka nie może zdobywać zupełnie dowolnej wiedzy. Musi trzymać się podstawy programowej wytyczonej na konkretny czas nauki szkolnej. Raz na pół roku wiedza i umiejętności, które zdobyła, będą poddawane weryfikacji- nastolatka będzie zdawała testy w szkole. Jeśli ich nie zda, będzie musiała wrócić do tradycyjnej klasy- to jedyny wymóg, jaki prawo stawia uczniom pobierającym edukację w domu.

Co spowodowało, że rodzice zdecydowali się zatrzymać dziewczynkę w domu? Choć nie krytykują szkoły w kształcie, jaki zna każdy z nas, są przekonani, że nie jest to miejsce dla każdego.

- Nasza córcia jako mała dziewczynka była ciekawa świata, miała tysiące zainteresowań, czytała wiele książek, była otwarta. Kiedy poszła do szkoły, zaczęła się zamykać w sobie, wycofywać. Myślę, że to mogły być objawy jakiejś depresji- opowiada mam Oli. - Szkoła to jedyny czas w życiu człowieka, kiedy spotyka się z tak dużą grupą rówieśników. Pojawia się rywalizacja, walka o oceny, zaliczanie materiału po to, żeby zaliczyć, a nie po to, by zrozumieć. Takie warunki nie tylko nie kształcą młodego człowieka, ale niektórzy po prostu nigdy w nich się nie odnajdą. Patrząc na Olę, nie mieliśmy wątpliwości, że trzeba zaproponować jej coś innego- relacjonuje Małgorzata Daniło- Gorlewicz.

Jednocześnie rodzice poznali szkołę prowadzoną metodą Marii Montessori. Ta włoska lekarka, żyjąca na przełomie XIX i XX wieku zauważyła, że dzieci, z którymi przyszło jej pracować, znacznie łatwiej opanowywały nowe wiadomości, kiedy mogły swobodnie poruszać się, badać świat na własną rękę. Jej podstawową zasadą stała się wolność ucznia, wyzwalająca u dziecka kreatywność. Przeciwieństwem sukcesu pedagogicznego była dla Montessori szkolna ławka.

Kiedy państwo Gorlewicz odwiedzili jedną ze szkół prowadzonych odkrytą we Włoszech metodą, nie mieli wątpliwości, że właśnie tam Ola powinna należeć.

- To zupełnie inny świat. Nie ma hierarchii nauczyciel- uczeń, oboje są tam  po to, by zdobywać wiedzę. Niczym nadzwyczajnym nie jest zatem fakt, że dziecko idzie do nauczyciela, by razem z nim zjeść drugie śniadanie, a przy tym pogawędzić o nurtujących je zagadnieniach- opowiada z uznaniem Romuald Gorlewicz, tata Aleksandry.

Właśnie w jednej z takich szkół, prowadzonej w Koszarawej koło Żywca, Ola będzie zdawała cykliczne egzaminy kończące poszczególne etapy jej nauki w domu. Co pewien czas będzie też wyjeżdżała w góry na wspólne projekty organizowane dla uczniów szkoły.

Rodzice marzą jednak o otwarciu szkoły Montessori w Łomży. Miałaby być to pierwsza placówka świecka funkcjonującą na zasadach opracowanych przez włoską lekarkę.

W całym województwie podlaskim z możliwości nauki domowej korzysta zaledwie jedenaścioro dzieci. W Łomży do tej pory nie było ani jednego.

lomza

Zamiast lekcji- nauka w domu. Pierwsza łomżynianka, która nie musi chodzić do szkoły. komentarze opinie

  • StevenFug - niezalogowany 2014-05-23 13:20:24

    Siema... Zastanawiam sie nad otworzeniem wlasnej firmy. Chcialbym prowadzic dzialalnosc z zakresu tworzenia stron www. Potrzebne mi jednak wsparcie z zakresu ksiegowosci.. Znalazlem cos akiego obsługa księgowa kraków Co myslicie o tej firmie ? Warto skorzystac z jej uslug ? Mozecie jakies inne sprawdzone firmy polecic ? Z gory dziekuje PS. Jak nie ten dzial prosze o przeniesienie do odpowiedniego

  • Mamusia córusi - niezalogowany 2014-04-16 14:32:27

    Pomysł dziwny - dziecko będzie odcięte od rówieśników. No ale to decyzja rodziców, więc się nie wtrącam, ch ja bym nigdy czegoś akiego nie zrobiła swojemu dziecku.

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-15 20:30:02

    Myślę, że na komentarze odnośnie Pana Romualda jest miejsce gdzieś pod artykułami o szkole w Żelechach i jest to miejsce dużo bardziej odpowiednie. Nie mogę się wypowiadać na temat tej sprawy, nie znam jej na tyle dobrze, żeby oceniać decyzję samorządu. Wydaje mi się jednak, że sprawa jest w sądzie, więc to sąd powinien ocenić decyzję radnych. Osobiście uważam, że powinno się takie szkoły utrzymywać, bo rzeczywiście są zazwyczaj najbliższe uczniowi, z tym że... samorządów często nie stać na ich utrzymanie. Nie mogę wyrokować, jak było w tym przypadku. Jak mówię- to chyba nie miejsce do dyskusji na ten temat, są na pewno odpowiednie artykuły, pod którymi można wyrazić swoje zdanie w tej kwestii. Tu liczy się sprawa, i w jej obronie stanęłam. Prawo dzieci i rodziców do decydowania o ścieżce kształcenia, w tym do decydowania o edukacji domowej. A jeśli chodzi o prawo rodziców do zachowania szkoły, to jeśli nie stać na to gminy, zawsze rodzice mogą założyć stowarzyszenie i przejąć odpowiedzialność za placówkę. I tu też jest ich prawo do decydowania o kształceniu dzieci.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 19:58:06

    - To zupełnie inny świat. Nie ma hierarchii nauczyciel- uczeń, oboje są tam po to, by zdobywać wiedzę. Niczym nadzwyczajnym nie jest zatem fakt, że dziecko idzie do nauczyciela, by razem z nim zjeść drugie śniadanie, a przy tym pogawędzić o nurtujących je zagadnieniach- opowiada z uznaniem Romuald Gorlewicz, tata Aleksandry...zacytowałam słowa taty Oli i tak sobie myślę, szkoda że nie zauważył tej rodzinnej i niepowtarzalnej atmosfery w małej wiejskiej szkółce w Zelechach gdzie inne dzieci czuły się bezpieczne i tez może miały dobry kontakt z nauczycelami.Swoją opinię opieram na fakcie ,że rodzice i nauczycielie bronili tej szkoły wszelkimi możliwymi środkami i to nie P.Małgosia ma odpowiadać za męża a raczej on sam i to już niedługo przed wyborcami.Oczywiście nie mam nic wspólnego z Piatnicą i szkołą w Żelechach osobiście.

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-15 19:54:02

    Tak, pracodawcy, jeśli nie pasuje mi praca u niego, mogę tak odpowiedzieć, jestem przecież wolnym człowiekiem. Ale mogę również dyskutować, i z takimi pracodawcami chcę współpracować, na zasadach partnerskich. Z klientem też mogę funkcjonować na zasadach partnerskich, to zależy od wstępnych ustaleń, ze zlecenia można zrezygnować. O to chodzi, że człowiek jest wolny i może funkcjonować na zasadach partnerskich, w pracy, w domu i wśród przyjaciół. Jeśli jakieś relacje mu nie odpowiadają, to może z nich zrezygnować. Tych relacji partnerskich trudno nauczyć się w szkole, bo ich tam nie ma. Hierarchia wymusza podległość wobec nauczycieli, a nie partnerstwo. Jeśli uważa Pani, że jakieś poglądy rodziców Oli są niespójne z tym, co teraz postanowili, to widocznie musi Pani ich dobrze znać, bo ja tych Państwa po prostu nie znam. Skoro nie znam, to mogę komentować tylko wycinek rzeczywistości, który został mi podany "na tacy" i aby nikogo nie skrzywdzić swoimi osądami nie zamierzam domyślać się niczego, ani dopisywać im poglądów, czy działań. Nie zauważyłam też, żeby ktoś nie szanował Pani wyboru, nikt tu Pani nie obraził, ani nie zarzucił, że np. krzywdzi Pani dziecko. Zareagowałam, bo raczej zauważyłam wśród wielu osób brak szacunku do wyboru rodziców Oli, a zawsze będę popierać przede wszystkim zasadę wolnego wyboru, w granicach prawa i rozsądku ;)

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 19:23:24

    Ciekawe postrzeganie; czy swojemu dyrektorowi też pan powie nie niezgadzam się i odejdzie albo klientowi ,że nie ma racji,przecież klient zawsze ma rację bo płaci.Pan wybiera fragment ja oceniam całość stąd dostrzegam zalezności pomiędzy postepowaniem rodziców OLI jak i poglądami,które głoszą.Jeżeli chcę zeby ktoś szanował mój wybór to muszę także uszanować czyjś,a tego mi brakuje.

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-15 18:55:53

    Podlegać ocenie, a podlegać konkretnemu systemowi oceniania, to dwie różne rzeczy. Ze stricte takim systemem, jaki jest używany w szkołach, człowiek dorosły spotyka się, nie chciałabym powiedzieć wcale, ale na pewno bardzo rzadko. Różnica tkwi również w tym, że jako dorosła osoba będzie mogła powiedzieć: "nie zgadzam się z Pana/Pani oceną", odwrócić się na pięcie i odejść, w szkole natomiast nie ma wyboru, ani dyskusji nad oceną. Ja również nie neguję tego, że niektórym dzieciom jest dobrze w szkołach, wiem natomiast, że nie wszystkim, dlatego ważna jest akceptacja różnych systemów i metod kształcenia, które powinny być dobierane każdorazowo do potrzeb dziecka. Nie widzę niekonsekwencji w postępowaniu rodziców Oli, dobrali ścieżkę kształcenia do jej potrzeb i codzienna działalność jej rodziców niewiele ma z tym wspólnego. Nie mam pojęcia jak głosował Jej tata, nie o nim jest artykuł i nie on się tu wypowiada. Nie rozumiem również, dlaczego ktoś każe się tłumaczyć Pani Małgosi z poczynań męża. Proszę może zapytać o to po prostu tatę Oli. Czy wszyscy z Państwa są zawsze zadowoleni z decyzji małżonków i macie ochotę się tłumaczyć za nich? Jeśli chodzi o studia, to one powinny zakładać samokształcenie, nie można chyba liczyć, że wszystkiego nauczą wykładowcy? Zabawne zawsze wydawało mi się, jak studenci na pierwszym roku mieli pretensje do wykładowcy, że nie dyktuje im notatek :D to jest właśnie efekt kształcenia przez nasz system... brak samodzielności w myśleniu i działaniu. Zauważyłam też spory problem u studentów, którzy muszą wybrać ścieżkę kształcenia i przedmioty do realizacji. Większość woli mieć podany na tacy plan "lekcji" i program. Co doradza Pani Małgosia swoim studentom? Nie wiem, trzeba by było zapytać Ją albo studentów ;) Nie mogę wypowiadać się za autora artykułu, ale ja uważam, że takie artykuły pomagają rodzicom, którzy np. chcieliby iść tą drogą, a nie do końca wiedzą, jak to zrobić (nawet w sensie prawnym). Pomagają konsolidować środowisko, zbliżają osoby o podobnych poglądach, a że w tak małych środowiskach, jak Łomża, zwolenników alternatywnej edukacji jest jeszcze pewnie niewielu, tym bardziej może to być cenne doświadczenie.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 18:29:23

    O oświacie można by dyskutować bez końca ,a wracając do artykułu to;1 nie rozumiem po co został napisany,gdy jeszcze nie wiadomo jaki bedzie efekt końcowy 2.Moje dziecko umarłoby ze wstydu,że ktoś pisze o nim z imienia i nazwiska.3.Tata Oli podpisuje się prawdopodobnie pod likwidacją szkoły odbierając tym samym szansę inny rodzicom na decydowanie o wykształceniu ich dzieci ,którzy zarówno z przyczyn finansowych jak i innych nie bedą uczyć swoich dzieci w domu.4 P.Małgosia trener osobowości; czy jeżeli jej studenci nie radzą sobie na studiach to mają studiować przez internet forma znana i akceptowa .Reasumując brak mi tu konsekwencji w postępowaniu tych Państwa.Nie neguję samej idei naucznia w domu.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 17:54:45

    Ola może być kim chce ale zawsze będzie podlegać ocenie nawet jako artyska-krytycy i ewentualni nabywcy jej sztuki.Sama posiadam dwie formy zatrudnienia i z jednej strony oceniają mnie klienci,którzy korzystają z moich usług z drugiej zaś mam dyrektora,uczniów i koleżanki w pracy.Nie ma innych możliwości funkcjonowania w społeczeństwie.Natomiast nauczyłam się jednego,że jako osoba normalna i w 100 procentach niedoskonała moje dokonania na wszystkich płaszczyznach życia będą oceniane zarówno negatywnie jak i pozytywnie.Oczywiście ,że Ola może wykonywać wolny zawód ale mam dziecko trochę starsze i póki co nie wie jeszcze co będzie robić w życiu i musi poznać rózne możliwości,aby dokonać własciwego wyboru.Zresztą pani Małgosia taką drogą poznawczą doszła do wniosku,że nie chce pracować u męża tylko sama coś stworzyć.Wbrew pana obawom szkoła też może byc kreatywne , duzo tam się dzieje mam na myśli pg6 oczywiście.Co nie znaczy,że rezygnujemy z innych form pozalekcyjnych.Jeżeli zaś chodzi o sam system kształcenia to mogę powiedzieć jadno człowiek uczy sie przez całe życie ale od czegoś trzeba zacząć i coś umieć,żeby potem się doskonalić i dostosowywać do rzeczywistości...Zresztą największym problemem oświaty są starzy lub leniwi nauczyciele,którym się nie chce.

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-15 17:11:34

    Czy w Polsce, czy w USA, czy gdziekolwiek indziej, sama formuła edukacji domowej wymusza niejako wyższy poziom samodzielności i odpowiedzialności, i o to mi chodzi, a nie o porównania dotyczące rynku pracy. Preferencje pracodawców zmieniają się z roku na rok. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie będą za 10 lat, kiedy Ola i dzieci w podobnym do niej wieku, będą wchodzić na rynek pracy. Świat zmienia się tak szybko, że jedyne co możemy robić to właśnie kształtować samodzielność, odpowiedzialność i nie zabijać ciekawości poznawczej. W Pani wypowiedzi znowu pojawia się założenie, którego nie jest Pani w stanie (ani ja również) na chwilę obecną zweryfikować. Założenie te brzmi (przyjmijmy, że rozmawiamy nadal o Oli, gdyż jest bohaterką artykułu): "Ola będzie miała szefa/pracodawcę". Może wcale nie będzie go miała, bo sama sobie będzie szefową? może nie będzie pracowała w klasycznej, obecnie nam znanej, hierarchii, a np. na typowo partnerskich zasadach będzie współpracowała z jakąś szkołą demokratyczną? A może będzie artystką, będzie wykonywać wolny zawód? mogłabym wymyślić teraz jeszcze z setkę zajęć, do których wcale nie będzie jej potrzebna ani chęć poddawania się ocenie (w sensie szkolnym, bo czym innym jest ewaluacja, autoewaluacja, rozliczanie z obowiązków, etc, a czym innym ocenianie w określonej skali), ani nie będzie musiała spełniać wymagań, które obecnie uważamy za niezbędne na rynku pracy.W tym cały problem że niektórzy przyszłość naszych dzieci próbują programować przez pryzmat przeszłości i teraźniejszości, zapominając że może wyglądać kompletnie inaczej i że może zależeć od nich samych, od tego jak ją zbudują, od ich kreatywności, chęci i pasji.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 16:54:32

    Przeczytałam własnie wypowiedz wkurzonej i tak sobie pomyślałam,że może szkołę wprowadzającą metody Montessori -trzeba było zrobić w Żelechach.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 16:35:45

    preferencje oczywiście

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 16:34:18

    Zapoznałam się z badaniami w USA tyle tylko,że Polska to nie USA.Może pan sobie porównać jak na razie poziom uczelni państowych i prywatnych,ja akurat ostanio robiłam takie porównanie dla SGH ,typowy schematyczny system kształcenia oraz Kożmińskiego elestacznie nowocześnie i nawet nie tak drogo.Co się okazało na koniec moich analiz ,w których zarówno jeden jak i drugi system kształcenia miał plusy i minusy,to że łatwiej o dobrą pracę po SGH niż po Kożmińskim bo takie są prewerencje pracodawców,a chyba o to chodzi żeby po studiach znalężć pracę.Podobnie jest ze szkołami,na które możemy pluć i narzekać ale tak naprawdę są tylko pewnym etapem.Jeżeli zaś chodzi o moje dziecko to mamy kilka zasad;nie uczymy się dla stopni mogłoby mieć lpsze ale jeżeli jemu nie zależy to ja nie naciskam,jezeli nie chce to nie musi iść do szkoły i to bez powodu,ma najwięcej opuszczonych godzin w klasie.Jako cel w pierwsze klasie ginzjum określiłam wynik z matury bo rezta tak naprawdę się nie liczy.Co nam to daje;święty spokój ,nie bierze udziału w wyścigu o oceny.Szał z za ocenami kreują przeważnie rodzice ,jeżeli zaś chodzi o ścisłość to Ola dalej bedzie podlegała ocenianiu w formie egzaminów,następnie egzaminu gimnzjalnego,maturalnego.Nasępnie w dorosłym życiu będzie oceniał ją szef,lub współpracownicy,lub klienci.Tak to niestety działa,że zawsze i wszędzie podlegamy ocenom.

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-15 15:36:53

    Cieszę się, że Pani córka odnalazła się w nowej szkole. Powtarzam jednak - nie każde dziecko musi być zadowolone i dobrze się czuć w nawet najmniejszej szkole. Zapoznawałam się z programami autorskimi w kilku szkołach, moim zdaniem... niestety- szału nie robią. Z konieczności są "dostosowane" do całej klasy, więc znowuż nie uwzględniają indywidualnych cech, predyspozycji, talentów i braków. W szkole przeraża mnie też pęd za ocenami, dzieci zaczynają uczyć się dla ocen i ze strachu przed złymi ocenami, a gubią gdzieś w tym wszystkim ciekawość poznawczą. Nie ma nic złego w tym, że akurat Ola i jej rodzice zdecydowali się na edukację domową. Badania prowadzone w USA ukazały ciekawą zależność. Dzieci kształcone w systemie homeschoolingu są bardziej aktywne społecznie, angażują się w sprawy publiczne, chętniej działają w organizacjach pozarządowych. Wśród nich aż 70% wykazuje takie zaangażowanie, natomiast wśród ich rówieśników, kształconych w szkołach, zaledwie 30%. Nie obawiałabym się więc o socjalizację osób kształconych w domu. Również poziom wiedzy jest wyższy u dzieci uczonych w domach (średnio o 47%). Myślę,że z tych m.in. powodów najlepsze uniwersytety na zachodzie bardzo cenią sobie kandydatów, którzy kształceni byli w ramach edukacji domowej. Ceni się ich nie tylko za szeroką wiedzę, ale też za samodzielność, umiejętność planowania swojej kariery, świadomość mocnych i słabych stron. Żałuję, że na razie nie dotarłam do badań (chyba ich jeszcze nie ma) przeprowadzonych wśród dzieci kształconych w ten sposób w Polsce. Jeśli ktoś z Państwa jest w posiadaniu takich informacji, to poproszę o namiar na raport z badań.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 13:14:54

    Glavni daję słowo,że zanim zabrałam głos w dyskusji zajrzałam do netu i poczytałam,nawet przejrzałam ofertę edykacyjną szkoły za 1200 misięcznie.Nie widzę problemu prywatna szkoła z programem autorskim,takie klasy są i w Łomzy.Do całej sprawy odnoszę się bardzo merytorycznie i z doświadczenia.PG 1 to rejonowa szkoła mojego dziecka ,gdy sładałam tam jakieś podanie o przyjęcie to już wiedziałam,że nie jest to szkoła dla mojego dziecka i dlatego zaproponował mu PG 6 lub inną mniejszą szkołę.Dziś uczy się na bernata i nie wyobraża sobie innej szkoły,aczkolwiek na początku był strach czy sobie poradzi.Może trzeba było wybrać Oli mniejszą szkołę,a nie kierować się wygodą(mam na myśli babcię)tu widzę rolę rodzica,który powinien doradzić dziecku wybór szkoły. Co do pg 1 to pomimo tego,że moje dziecko tam nie poszło to uważam,że młodzież ,która tam uczęszcz jest wspaniała.Miałam okazję realizować tam dwa projekty i byłam zachwycona jak potrafią sie zorganizować,współpracować i działać.

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-15 12:51:28

    Wszystkim, którzy obawiają się o samodzielność dzieci w edukacji domowej, polecam artykuły o rodzicielstwie bliskości, szczególnie Agnieszki Stein. Próbowałam wkleić linki, niestety nie chciało mi wtedy opublikować komentarza. Artykuły można znaleźć na portalach dzikiedzieci i dzieci są ważne oraz na jej stronie domowej. Jak wrzucicie w wyszukiwarkę, to na pewno znajdziecie. Wydaje mi się, że jak już dyskutować to merytorycznie, poruszamy się (świadomie lub podświadomie) w jakiś nurtach pedagogicznych, więc by zyskać pewność, argumentację i umieć odpowiedzieć na kontrargumenty, warto najpierw sięgnąć do tekstów i doświadczenia osób, które mają na ten temat sporo do powiedzenia. Zachęcam też do odwiedzenia strony edukacja domowa. Do "Rodzice" - doświadczenie powinno Panu/Pani podpowiadać, że każde dziecko jest inne i nie ma jednej recepty na jego wychowanie i kształcenie, a także to, że źródłem problemów bywają nie tylko rodzice, a czasem nauczyciele, system i wiele innych czynników. Takie upraszczanie rzeczywistości nie przynosi nic dobrego, ani dzieciom, ani rodzicom, ani nauczycielom. Doświadczenie powinno też podpowiadać, że często to jednak rodzic (o ile jest świadomy i ma dobrą relację z dzieckiem) wie, co dla jego pociechy jest najlepsze i tej wiedzy również nauczyciele powinni zacząć ufać.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-15 12:45:52

    Droga pani jestem kobietą ale może gdzieś wrzuciłam literówkę.Nie przeczę,że w dobrym tonie jest się przedstawić, ale nie życzy sobie tego moje dziecko bo nie chce stawać się osobą publiczną,a ja szanuję jej uczucia.Pani z racji artykułów sama się na to godzi. Kolejna sprawa nie uważam się ani za piękniejszą,ani za mądrzejszą,nie przywiązuję również specjalnie wagi do pieniędzy bo nie są celem w moim życiu,a jedynie środkiem do realizacji marzeń .Świadomie zgodziła się pani na artykuł z imieniem i nazwiskiem pani córki,to myślę,że liczyła się pani z różnymi komentarzami bo już raz podjęła pani to ryzyko po pierwszym artykule. Niestety nie pamietam pani z liceum,ale pani obecna przemiana jest imponują może dlatego uważa pani że reszta ludzi jest nieszczęsliwa i potrzebuje akceptacji. Proszę robić swoje bez tej pozy męczennicy w stylu ,,tudno jakoś to zniosę"" Ja jestem zwolenniczką rozwiązywania problemów ,a nie uciekaniem,stąd moje negatywne nastawienie nawet nie do pomysłu uczenia w domu,a do robienie z tego sprawy publicznej i masą sprzecznych informacji,pomijając jednocześnie niewygodne tematy.Jedny z nich jest to np jak głosował pani mąż w sprawie szkoły w Zelechach.Dlczego jest to istotne w całej sprawie,dlatego że była to mała wiejska szkółka,gdzie dzieci czuły się bezpiecznie i rodzice podobnie jak pani chcieli mieć wpływ na edukację swoich dzieci.Może pani uczciwie odpowiedzieć jak głosował pani mąż czy woli pani przemilczeć ten fakt?Dodaję,że nie znam odpowiedzi. Droga pani jako matka sama niejednokrotnie martwię się o swoje dziecko,przeżywam jej niepowodzenia i smutki.Wiem jak bardzo boli gdy dzieje się jej krzywda.Zyczę pani córce jak najlepiej,ale tak jak wcześniej pisałam ja nie uciekam przed problememi ,a staram się je rozwiązywać. Słowo gender oznacz dla mnie płeć i nie ma zadnego znaczenia ideologicznego.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-15 12:16:56

    Rozumiem, akceptuję i zgadzam się.

  • wkurzona - niezalogowany 2014-04-15 12:07:15

    Droga mamo Oli pani mąż od kiedy został wybrany na radnego został też osobą publiczną i nie ma co się dziwić że ludzie piszą o jego pracy i niestety, gdy zagłosował za zamknięciem szkoły odebrał nam prawo o decydowaniu gdzie chcemy edukować nasze dzieci a teraz sam swoje dziecko będzie trzymał pod skrzydełkiem .Nasze dzieciaki miały 2 minuty do szkoły a teraz dojeżdżają ponad 10 km

  • Lilunia - niezalogowany 2014-04-15 12:00:59

    Imię i nazwisko nie jest specjalnie potrzebne do dyskusji, pani mamo Oli. Nie rozumiem, po co chce je pani wyciągnąć od tej kobiety. To, że pani podała swoje dane nie oznacza, że wszyscy mają tak zrobić.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-15 11:54:20

    Tak. Jest Pan/Pani ładniejsza/y, mądrzejsza/y, bardziej wykształcona/y, biedniejsza/y, bogatsza/y - bo tak naprawdę nie wiem, co by bardziej Pana/Panią zadowoliło. Pogubiłam się. W każdym razie naprawdę szczerze akceptuję i popieram Pana/Pani poglądy na każdy temat. Z grzeczności odpowiadam na Pani/Pana maile, ale już nie mam siły wciąż i wciąż, a poza tym nie chce mi się i tak naprawdę szkoda czasu. Niech każdy z nas idzie swoją drogą. Jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować Pana/Pani poglądy na temat edukacji domowej, naszego zeznania podatkowego, naszych decyzji z przeszłości i w ogóle na temat całego naszego życia. NAPRAWDĘ. Tylko proszę już nie pisać do mnie. W dobrym tonie jest się przedstawić, więc jeśli na koniec poda Pan/Pani swoje imię i nazwisko....., ale to jest niekonieczne i nieobowiązkowe. Tak tylko sobie pomyślałam, że tak jakoś dziwnie pisać do kogoś, jak się nie wie z kim się rozmawia.... Tym bardzie, że raz używa Pan/Pani formy czasownika jak mężczyzna, a raz jak kobieta. Nie wiem dla zmylenia..... czy to po prostu pomyłka.... a może gender .... - nie tego nie napisałam, bo nie chcę wywołać kolejnej burzy ataków i pomówień..... nie wierzę... napisałam.... trudno jakoś to zniosę.....

  • rodzice - niezalogowany 2014-04-15 10:04:55

    No cóż nawet nie wim co mam napisać bo śmiech mnie ogarnia jak czytam pani odpowiedzi.Brak konsekwencj jeżeli chodzi o działanie.Największym problemem dzieci nie jest szkoła ale wszystko- wiedzący,nadopiekuńczy rodzice.Posiadam przygotowanie pedagogiczne i 10 letni staż pracy z dziećmi,moje obserwcje opieram więc na doświadczeniu zawodowym,a nie wiedzy z internetu.

  • Oiwka - niezalogowany 2014-04-15 07:48:16

    Ja uważam, że ten pomysł jest średni - ta dziewczynka nie będzie się przyzwyczajała do dyscypliny szkolnej, co jej w późniejszych latach nauki, jeśli wróci do szkoły, może utrudnić życie. Wstawanie rano, odrabianie lekcji - niby bezwartościowe, ale jednak coś zaszczepia w tych dzieciach. Bo bądźmy szczerzy, w dzisiejszej Polsce jest mało rodzin, którzy wyznają jakąś dyscyplinę. No ale tym się nie przejmujmy - bardziej pomyślmy o tym, czy Ola będzie miała porządne wyniki egzaminu. Sama tego akurat nie wiem - zależy od jej rodziców i tyle. Jeśli mają aż tyle środków i czasu, to fajnie, że chcą pokazać dziecku naukę bezstresową (bez sprawdzianów, kartkówek, tylko czasem napisać jakiś sprawdzianik w szkole). Ale z drugiej strony takie nauczanie zawsze było tylko albo dla osób, które nie mogą chodzić do szkoły (niektórzy byli poważnie chorzy np. na Raka), albo dla osób super inteligentnych, a wydaje mi się, że nawet w Bernatowiczu trudno by było znaleźć takie osoby (Broń Boże nie oczerniam tej szkoły! Kiedyś ja ją kończyłam, i kocham ją z całego serca, ale to jest szczera prawda - choć idą tam bystre dzieciaki, to jednak większość nie jest waga Eisteina). Tak więc ciekawi mnie, jak to pójdzie Oli. Nie wiem, czy ta dziewczynka jest młodą geniuszką, choć gdyby tak było, rodzice napewno by to zamieścili, skoro piszą o takich rzeczach. Zero życia prywatnego, naprawdę.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-15 06:38:23

    Przepraszam, Proszę Wybacz mi, Dziękuję, Kocham Cię - tym kończę dyskusję na temat naszego zeznania podatkowego, pracy mojego męża, czy mojej. Osoby zainteresowane, mające problem z dzieckiem, które nie jest w stanie odnaleźć się w systemie edukacji, proszę o kontakt na e-mail: szkolenia@metamorphosispoland.pl. Poszukuję też nauczycieli z pasją, którzy chcieliby zrobić coś dobrego dla systemu edukacji i dzieciaków. Przygotowujemy się (mam już partnera) do wprowadzenia metody Montessori - jest to duży projekt. Dobrego dnia :-)

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-14 20:52:38

    Jak zwylke występuje związek przyczynowo -skutkowy cyt....100 mph,,Zazdroszczę jej rodzicom, że mają na to czas i pieniądze.Pani odpowiedz,,cyt,,100mph - pieniędzy mamy tak na "styk", czasami brakuje :-) Nie bedę pisała ile jest w tym picie bo nie lubię zaglądać ludziom do kieszeni,ale niech pani nie wciska ludziom ciemnoty ,że ma pani na styk.Nie musi pani rownież tłumaczyć co to jest dochód i jakie są koszty utrzymania firmy czy benzyny samochodowej bo sama prowadzę działalność i mam o tym pojęcie. Nie wiem czemy miał służyć ten artykuł bo jak na razie nie ma pani żadnego pojęcia czy ma to sens i jakie będą tego efekty.Mam pytanie ponieważ ktoś zasugerował,że pani mąż głosował za likwidacją szkoly w Żelechach? wyjaśniam związek przyczynowo-skutkowy;jezeli był za likwidacją to znaczy,że odebrał inny rodzicom możliwość decydowania o edukacji ich dzieci.Stawiam znaki zapytania ponieważ nie znam odpowiedzi ,oczywiście mogę poszukać ,ale może pani sama odpowie. Kolejna sprawa Krzewo to póki co nie Łomża,a może się mylę.? Moje dziecko jest uczniem gimnzjum i sama wiem,że bywa różnie,ale staram się wspierac moje dziecko w rozwiązywaniu problemów,a nie usuwaniu ich.Czy jestem przeciwna nauczaniu w domu NIE bo to pani dziecko i jego problem.Tylko nie rozumiem po co to hallo.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-14 17:06:26

    Chciałam powrócić do wypowiedzi jednej z osób. Nie umiem znaleźć związku zeznania podatkowego z tematem edukacji domowej, ale skoro temat wypłynął, to może ktoś widzi ten związek. Ja zawsze powtarzam - nie mam wyłączności na prawdę i słuszność. Wykorzystując ten wątek skomentuję: Pisząc, że finansowo jest teraz u nas na "styk" trochę przesadziłam, gdyż głupio mi było pisać, że żyjemy pod kreską, na kredyt. Dlatego napisałam na "styk". Może kilka słów o utrzymaniu swojej działalności gospodarczej w pierwszych latach. Większość firm - na początku - jest pod kreską. Takie są statystyki. Utrzymanie biura kosztuje mnie co miesiąc 5.400 zł - to jest utrzymanie pracownika, czynsz, opłaty eksploatacyjne, podatek i ZUS. Nie wliczam w to opłat za paliwo, utrzymania domu i jedzenia. Te 5.400 zł plus jedzenie, utrzymanie domu i paliwo jest to dużo więcej niż wpływa na konto. Więc bilans wychodzi pod kreską. Ale...... nie jestem osobą, która lubi narzekać i skarżyć się. To jest cena jaką płacę za wolność, którą wybrałam i nie żałuję. No i ...... co jest najbardziej optymistyczne.... zawsze po burzy wychodzi słońce - prędzej czy później... a ja to słońce widzę :-) pomimo nieadekwatnej sytuacji. Na ścieżce rozwoju duchowego jest taki etap, który nazywa się PODDANIE. "Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie" - tak to określa Biblia. I cudownie jest móc doświadczać takich sytuacji, aby iść coraz wyżej duchowo. Bo przecież, jeśli wszystko jest super, to nie mamy szans, aby móc PODDAĆ się prawdziwie. Dziękuję Bogu za takie chwile :-) :-) :-) Jak pieniędzy było wystarczająco, nie mogłam doświadczyć poddania się i całkowitej akceptacji sytuacji finansowej, bo najzwyczajniej była ona dobra i żaden problem ją zaakceptować. Każdy by potrafił. Zaakceptować i zaufać w sytuacji, kiedy jest pod górkę, wtedy dopiero wymaga to pracy od nas samych. Jednocześnie przepraszam wszystkich za to, że odbiegam od wątku, ale ktoś z piszących zauważył jakiś związek pomiędzy naszą sytuacją finansową a edukacją domową, więc temat nasunął się sam.

  • aaa - niezalogowany 2014-04-14 16:06:34

    To tylko oddawać dzieci na edukację domową i brać subwencje. Nic dziwnego, że szkoły nie mają nic przeciwko.

  • wiolonczela - niezalogowany 2014-04-14 14:29:45

    Osobiście jestem ciekawa efektów i zazdroszczę dziewczynie pomysłu rodziców - kilkanaście lat temu wiele dałabym za uwolnienie od niepotrzebnych i stresujących przedmiotów, i za szansę na rozwinięcie i ODKRYCIE moich prawdziwych zainteresowań. a tak dzisiaj wiem ze istnieją całki a nie umiem ich policzyć i przede wszystkim NIE MUSZĘ. za to pierwsza podróż podróż pociągiem albo załatwienie sprawy w urzędzie napawało mnie przerażeniem. może nie każdy rodzić powinien się na to decydować, ale tutaj decyzja jest najwidoczniej skrupulatnie przemyślana. przecież każde dziecko jest inne więc potrzebuje innego podejścia. żyjemy w nowoczesnym świecie ludzie! trzymam kciuki! :)

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-14 12:47:20

    Dzięki "e" za wsparcie :-) Subwencja idzie do szkoły egzaminującej - na pewno, dowiadywaliśmy się.

  • e - niezalogowany 2014-04-14 12:28:29

    Byłam przekonana, że do edukacji domowej Państwo przekazuje dotacje na dziecko rodzicom, którzy przejmują odpowiedzialność za edukację dziecka. Może dowiedzcie się jeszcze o to? Nie są to wielkie pieniądze, ale zawsze na dodatkowe zajęcia coś by było. Trzymam kciuki. Też nie raz o tym myślałam, ale jakoś odwagi brak...

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-14 12:12:36

    Prośba do rodzica, który edukuje swoje dziecko w ed. Mój e-mail: szkolenia@metamorphosispoland.pl. Proszę o kontakt - ważne dla mnie jest Wasze doświadczenie, może byście użyczyli swojego doświadczenia :-)

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-14 12:08:28

    Tyle tematów zostało poruszonych... Nie jestem w stanie ustosunkować się do wszystkich. Jednak sprostuję tylko: szkoła domowa nie kosztuje. Ewentualnie czasami doraźnie, gdy trzeba będzie posilić się korepetytorem na przykład z matematyki. No i trzeba pojechać na egzaminy - w naszym przypadku to aż 500 km. I to jest koszt. Gdyby powstała szkoła Montessori w Łomży, to w naszych wyobrażeniach będzie to szkoła niepłatna. Trzeba będzie zdobywać środki na jej utrzymanie. Dziękuję za poparcie wszystkim pozytywnym. Negatywnym też dziękuję - każdy człowiek bowiem ma prawo do swojego zdania wyrażonego z szacunkiem do drugiego człowieka, a agresywnym życzę spokoju ducha :-)

  • mama - niezalogowany 2014-04-14 10:18:09

    Każdy z nas ma różne lęki. Jesteśmy tylko ludźmi. Ważne, aby stawiać im czoła. Oczywiście ja też mam lęki - chociażby lęk przestrzeni i wysokości, co nie przeszkadza mi chadzać po górach. Ostatnio zdobywałam nawet Tatry. Fajne uczucie stawać z lękiem twarzą w twarz. Jestem też po wypadku samochodowym - toteż mam pewne lęki z tym związane. Jednak oswajam moje lęki i dzięki temu zdobywam nowe doświadczenia i siłę....Oczywiście pani Małgosiu poznaje pani swoje słowa ,a działanie pani wyglądają tak; córcia ma lęki to bedzie uczyć się w domu bo szkoła jest ZŁA !!!! Może szkoła dałaby się oswoić,jak nie ta to inna .

  • jadzia - niezalogowany 2014-04-14 09:52:19

    Szkoły są po to – się po­myślało – żeby było łat­wiej żyć. Do szkoły chodzi się po to, żeby się samemu za dużo nie nau­czyć. Bo gdy­by nie chodzić do szkół, to można by dużo więcej samemu się nau­czyć, za dużo więcej, i wte­dy już zu­pełnie nie można by żyć wśród ludzi i ich szkol­nych prob­lemów. Szkoły są dob­re. Mądre nie są, ale dob­re są.

  • mama - niezalogowany 2014-04-14 09:31:57

    Tolerancja państwa ,,tolerancyjnych"" sprowadza się do tego,żeby wmówić reszcie rodziców,że nie dbają o rozwój swoich dzieci,albo na nich oszczędzają.Szkoła za 1200 miesięcznie to marzenie większości rodziców.W moim przypadku nawet byłoby mnie stać ale czy moje dziecko coś by na tym zyskało wątpię.W Łomzy już była prywatna szkoła podstawowa i jakoś się zamknęła..W podlaskim 11 dzieci uczy się w domu,ale nikt nie pisze o nich artykułów bo i po co?

  • Devana - niezalogowany 2014-04-14 09:01:04

    Ja bym nawet była zainteresowana szkołą Montessori tylko oczy przecieram ze zdumienia jak widzę czesne ponad 1000 miesięczie ???

  • Chumanistka - niezalogowany 2014-04-14 09:00:08

    Popieram mamę oli! Terz się óczyłam w tym systemie jako dziecko upośledzone społecznie-niestety nie od poczontku. Jako chumanistka wiem co to za bul musieć się stykać z tym plepsem w tradycyjnej szkole i jeszcze matematyki óczyć się karzo. Teras jestę pisarko i pisze artykóły na Onecie i zarabiam mnustwo pięniędzy. Pozdrawiam i tżymam kćuki.

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-14 08:47:23

    Wyrobek..... jeżeli Szekspir był uczniem i uczył się w szkole tzn ,że można zostać pisarzem o ile ma się prwdziwy talent,a nie tylko złudzenie,że każdy może zostać Picassem bo ładnie maluje.

  • Bartek Wyrobek - niezalogowany 2014-04-14 07:34:53

    Ja polecam bardzo konkretny, a zarazem zabawny filmik (przetłumaczony na polski) opisujący edukację szkolną: https://www.youtube.com/watch?v=_uLgYvtwgbY

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-14 07:07:48

    Mamo Oli, będę wspierać takie decyzje rodziców. Wbrew wszystkim negatywnym opiniom, uważam że edukacja domowa w dużym stopniu uczy samodzielności. Czy jest dla każdego dziecka? To jest trochę tak, że dla dziecka pewnie tak, ale nie dla każdego rodzica ;) Nie każdy rodzic umie zaufać swojemu dziecku i jego możliwościom, nie każdy chce pozwolić na podjęcie odpowiedzialności za swoją edukację i nie każdy może pozwolić sobie na poświęcenie odpowiedniej ilości czasu. A przecież dzieci, po wyjściu w świat, same będą musiały się organizować. Życie, praca, rodzina. Kto i gdzie je do tego lepiej przygotuje od rodziców? Cieszę się, że powstał artykuł. Nieprzekonanych pewnie nie przekonamy, rozumiem strach przed nowym, nieznanym, wątpliwości, ale trudno mi zrozumieć ludzi, którzy wykazują niemalże agresję w Pani stronę i Pani męża. Mam nadzieję, że dzięki popularyzacji edukacji domowej więcej rodziców zacznie przyglądać się procesowi dydaktycznemu swoich dzieci. Nie muszą od razu zmieniać im szkół, czy zabierać z nich, ale niech wezmą odpowiedzialność za ich edukację, spróbują wspomóc w nauce. A tym, którzy chcą zabrać dzieci ze szkół powszechnych życzę odwagi i wytrwałości, jaką wykazali i wykazują się rodzice Oli i Ola :) Też mam nadzieję, że powstanie u nas szkoła prowadzona metodą Montessori lub wolna szkoła demokratyczna, bo za kilka lat może być potrzebna moim dzieciom :) Wszystkich zwolenników edukacji domowej serdecznie pozdrawiam, a przeciwników zachęcam do edukacji i refleksji nad system edukacji ;) I pamiętajcie proszę o jednym, edukacja domowa nie musi równać się izolacji społecznej :)

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-14 07:07:20

    Droga jadziu...... sama naucz się czytać ze zrozumieniem bo jeżeli zastanowisz się nad tym zdaniem to może pojmiesz dlaczego ,piszemy również o religii cyt z artykułu ,,Rodzice marzą jednak o otwarciu szkoły Montessori w Łomży. Miałaby być to pierwsza placówka świecka funkcjonującą na zasadach opracowanych przez włoską lekarkę."" zwróć uwgę na wyraz,, ŚWIECKA""jak myślisz o czym tu mowa? Dla jasności moje dziecko chodzi na religię ale nie musi bo ma wybór.

  • Dziecko w Ed - niezalogowany 2014-04-14 05:37:25

    Super sprawa.Moja córka od kilku lat już się tak uczy i egzaminy zdaje właśnie w tej szkole.jest kreatywna,ma masę przyjaciół,rozwija się w tematach sobie bliskich,cały czas gdzieś jeździ,kogoś poznaje,ciężko ją zastać w domu ...jest szczęśliwa.Przejście na ED to była najlepsza decyzja w naszym życiu.

  • jadzia - niezalogowany 2014-04-14 04:50:40

    Mamo Oli - świetna decyzja, zastanawiam się skąd ta cala nagonka... ludzie nieświadomi swoich praw, nieczytający ustaw wypowiadają się w kwestiach, o których nie maja bladego pojęcia... ustawa o systemie oświaty daje nam kochani rodzice taka możliwość, ze sami możemy edukować własne dzieci :) wasza krytyka często bez konkretnych argumentow, to raczej strach, bo być może sami byscie nie podołali... choć każdy kto skonczyl szkole jest w stanie pomoc w nauce swojemu dziecku :)oby jak najwięcej osób tu na Podlasiu się na taka alternatywę zdecydowalo, dając cos więcej swojemu dziecku : cos co jest bezcenne: czas i zrozumienie. Zmieniacie temat, piszecie o religii, artykul jest zupełnie o czymś innym, mowi się, ze mlodziez ma problemy ze zrozumieniem tekstu... wnosikuje w większości na forum wypowiadają się osoby dorosle majace dzieci ( tzn. majace pewne doświadczenie na którym bazuja) jednak nie potraficie czytać ze zrozumieniem...

  • gracia - niezalogowany 2014-04-14 04:39:07

    Szkoła nie jest wytworem ostatnich dwustu lat. Klasy szkolne były już w starożytności, oczywiście mieli do nich dostęp najbogatsi we wszystkich starożytnych cywilizacjach. Nie wiem, jak będzie potem wyglądała zdobyta wiedza od strony praktycznej, ale wiele rzeczy w książkach nie ma, to jest sucha teoria. Wiele wiedzy przekazują również nauczyciele, oczywiście są wyjątki. Wiedza książkowa to za mało, bo nauczyciele, zwłaszcza przedmiotów ścisłych też wiele potrafią przekazać. Obecny kształt polskiej szkoły oczywiście mi się nie podoba, ale samodzielna nauka to za mało. Potrzebni są mentorzy.

  • Cyryl - niezalogowany 2014-04-14 04:24:10

    Kto wam wyrządził taką krzywdę, ten system ma dopiero 100 lat, Jezus przyszedł na świat 2000 lat temu, ok 6000 lat temu powstaje wysoko rozwinięta Sumeryjska cywilizacja itd. Otwórzcie umysły.

  • popierająca - niezalogowany 2014-04-14 04:19:17

    Gratuluję decyzji i popieram! Dziwne, że ludzie tak obawiają się o to jedno dziecko, a nie obawiają się o tysiące dzieci uwięzionych w szkołach, doświadczających przemocy, równania do słabszych, ograniczeń programu nauczania, wymuszania nauki ocenami, niszczenia pasji...

  • Debil - niezalogowany 2014-04-14 04:12:22

    Ciemnota tego narodu świadczy o wypraniu mózgów przez system. Jeden z durni pisze czy studia też odbędzie w domu. A na czym polega studiowaie debilu. Debilizm – stan upośledzenia umysłowego w stopniu lekkim

  • d - niezalogowany 2014-04-13 21:59:01

    To gdzie tolerancja "tolerancyjnych" dla nauki religii w szkole? Polska jest krajem katolickim, czy to się podoba mniejszości świeckiej czy też nie, więc jeden ateista nie może blokować reszty klasy w kontekście nauki religii jako przedmiotu czy też rekolekcji... nawołujecie do tolerancji, a sami jej nie macie, najpierw zrozumcie sens tego słowa, dopiero jest używajcie w swoich "atakach"...

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-13 21:38:12

    oczywiście; nalepszej ,pózno już , a z drugiej strony na huk komu ortografia ? bez niej też da się żyć

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-13 21:30:15

    Edukator... ależ nikt z Tą panią walczył nie będzie jej ,,córcia "" jej problem,a forum jest dla wszystkich.Ja to jeszcze zlikwidowałbym szpital łomżyński,bo leczyć też można się w domu,a szpital i tak najleprzej opini nie ma . Jeszcze parę innych rzeczy bym zlikwidował,bo przecież 200 lat temu też ich nie było ,a ludzie żyli.

  • Edukator - niezalogowany 2014-04-13 21:18:57

    Jeszcze raz kolecja.wordpress.com w zakładce Edukacja domowa

  • Edukator - niezalogowany 2014-04-13 21:14:28

    Gratuluje. Nie poddawaj się i nie czytaj tych wszystkich negatywnych komentarzy. A tym co nie wiedzą z czym to się je, polecam poczytać na ten temat np. tu: Edukacja domowa

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-13 21:13:46

    Kształcące może być również oświadczenie majątkowe pana radnego.Polecam jako lekturę przed podjęciem decyzji o nauczaniu w domu.Życzę wszystkim takich pieniędzy na ,,styk""

  • rodzic - niezalogowany 2014-04-13 20:53:45

    No tak, tacy tolerancyjni, to jak dziecko bedzie chciało chodzić na religię to nie bedzie mogło i to się nazywa szkoła otwrta na wszystkich ludzi.Moje dziecko chodzi do normalnej szkoły ,a na lekcjach religii siedzi w bibliotece.Jesteście tak samo tolerancyjni jak cała reszta.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-13 20:44:23

    Devana - rozumiem Cię :-) Mam znajomych, którzy mają podwójne święta w domu (kościół katolicki i prawosławny) - szczególnie u nas na podlasiu są to częste związki. I ci ludzie nie rozumieją dlaczego dzieci katolickie mają swoje święta w szkole, a prawosławne nie. Ale cóż... na razie tak jest i chyba za bardzo nie mamy na to wpływu. Dlatego, jeśli dojdzie do uruchomienia szkoły Montessori w Łomży, będzie to szkoła świecka, która będzie otwarta na wszystkich ludzi. Przecież Bóg, Miłość, Istnienie, Życie, Prawda (każdy z nas ma inne określenie i inaczej czuje) jest podmiotem czci w każdej religii, a tak naprawdę jest w każdym z nas, w każdym człowieku. Religia to tylko forma, symbole, zewnętrzność. Bóg jest wewnątrz i nie da się Go dotknąć - tak namacalnie i dosłownie i zrozumieć umysłem, trzeba poczuć SERCEM. Przemiana zbiorowej świadomości trwa. Boskość tkwi w człowieku, a nie w religii.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-13 20:17:21

    mieszkaniec - pisałam wcześniej o tym: w szkołach językowych, na kółkach zainteresowań, na basenie, w stadninie koni, w rodzinie, weekendowo, na warsztatach ........ można wymieniać bez końca. Generalnie świat to ludzie, wszędzie są, przecież nie znikną, dlatego, że Ola będzie w edukacji domowej. Edukacja domowa nie odbywa się tylko w domu. Zachęcam do literatury na ten temat. Temat nie jest znany i powszechny. Jeśli ktoś jest zainteresowany można sięgnąć do doświadczeń edukacji domowej na świecie. Dzieci uczące się w edukacji domowej zdobywają wiedzę. W szkole tradycyjnej, oczywiście nie wszystkie, zdobywają oceny. Każdy z nas uczył się i pamięta jak zbierało się dobre oceny, aby dostać promocję. Nie zawsze było to adekwatne ze zdobywaniem wiedzy. Dzieci ze szkół domowych są przyjmowane do wszystkich renomowanych uczelni. Kończą przeważnie rok szkolny w marcu, kwietniu "idąc" programem rozszerzonym. Warto sięgnąć po tę wiedzę. Generalnie tekst powstał z myślą pomocy rodzicom, których dzieciaki nie są w stanie (z przyczyn różnych) przystosować się do systemu szkolnictwa tradycyjnego. Czasami są wielkie dramaty dzieci i rodziców i rodzice nawet nie wiedzą, że mają alternatywę. Być może ten tekst komuś pomoże. Jeśli Państwa dzieciaki czują się dobrze w szkole, niech jak najbardziej korzystają z powszechnego systemu nauczania. Przecież szkoła domowa nie jest dla wszystkich. Jest alternatywą i nie jest przymusowa. Trudno mi jest sobie wyobrazić na przykład towarzyskiego sangwinika, któremu by zakazać chodzić do szkoły. Przecież to byłby koniec jego życia. Towarzyski sangwinik to osoba, która potrzebuje do życia towarzystwa - to dla niego podstawa funkcjonowania. Zresztą edukacja domowa wymaga wiele poświęcenia, często kosztem życia zawodowego, więc nie każdy chce i może sobie na to pozwolić. Jednak jednocześnie daje wiele, jeśli chodzi o funkcjonowanie rodziny i jest to - przynajmniej dla mnie - bezcenne. Każdy z nas ma prawo do życia w sposób który wyznacza, zresztą trudno oczekiwać czegoś innego. Każdy jest w innym momencie życia, rozwoju osobistego, duchowego, ma inną samoświadomość, priorytety, wartości i trudno z tym dyskutować. Nikt z nas nie może być dokładnie tam, gdzie ktoś inny jest, dlatego najlepsza postawa, to postawa tolerancji dla indywidualnych potrzeb.

  • Devana - niezalogowany 2014-04-13 20:05:22

    A świecka szkoła to marzenie w naszym mieście , córka nie chodzi na religię i musi siedzieć w tym tygodniu w domu bo dzieci idą ze szkoły na rekolekcje to wolne żarty .

  • Devana - niezalogowany 2014-04-13 19:58:35

    Jest wspólny wybór i możliwości , po co oceniać czyjeś decyzje. Ludzie jak zwykle boją się nowego i innego . Czasami warto i trzeba próbować a takie decyzje są przecież odwracalne .

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-13 19:27:37

    mama - opisana przez Panią postawa rodzica jest, wydaje mi się, niewłaściwa.

  • mieszkaniec - niezalogowany 2014-04-13 19:19:54

    Ciekawe z kim się będzie spotykać i kiedy jak reszta jej rówieśników będzie w szkole.

  • mama - niezalogowany 2014-04-13 19:05:05

    Inną niewłaściwą postawą, jest postawa nadmiernie chroniąca występująca przy nadmiernym skoncentrowaniu się na dziecku i uległości. Podejście do dziecka jest wtedy bezkrytyczne, a ono samo uważane za wzór doskonałości. Taka postawa charakteryzuje się traktowaniem dziecka jako dzidziusia, przesadną opiekuńczością i nadmierną pobłażliwością, niedocenianiem możliwości dziecka - szczególnie praktycznych, rozwiązywaniem za nie trudności, niedopuszczaniem do samodzielności – dziecko trzymane jest jak kokon, niewiele wiedząc o codziennym życiu; usuwaniem wszelkiego ryzyka z jego drogi, postępowaniem uzależniającym od matki (czy ojca) i ograniczającym jego swobodę (niepozwalanie dziecku na robienie czegoś samemu, gdy chce i może zrobić to samo), a także wścibstwem, izolowaniem społecznym dziecka, np. od rówieśników, jako „niegodnych” towarzyszy zabawy, nadmiernym zaabsorbowaniem jego zdrowiem, lękiem o zdrowie i ochranianiem od zarazków (np. nieprowadzenie dziecka do kina), od ruchu ulicznego (przeprowadzanie 12 - letniego chłopca przez ulicę), ograniczaniem ruchu dziecka („żeby się nie spociło”), a nawet nastawieniem niemal panicznym i oczekiwaniem niebezpieczeństwa, przekazywaniem niepokoju dziecku przez przedstawienie mu świata otaczającego jako zagrażającego, nadmiernym bronieniem go przed zarzutami (np. gdy dostanie zły stopień winny jest nauczyciel), zachęcaniem do jednostronnego rozwijania zdolności, np. umysłowych, czy werbalnych. Równocześnie matka ulega dziecku, toleruje zachcianki i niewłaściwe wyczyny, zaspokaja każdy kaprys i pozwala panować nad sobą, czy nad rodziną.....postawy rodziców wobec dzieci według psychologów

  • mama - niezalogowany 2014-04-13 19:01:47

    Droga mamo Oli cyt pani psychologów to myślę,że ta teoria o roli rodziców w życiu dziecka jest pani znana.... Inną niewłaściwą postawą, jest postawa nadmiernie chroniąca występująca przy nadmiernym skoncentrowaniu się na dziecku i uległości. Podejście do dziecka jest wtedy bezkrytyczne, a ono samo uważane za wzór doskonałości. Taka postawa charakteryzuje się traktowaniem dziecka jako dzidziusia, przesadną opiekuńczością i nadmierną pobłażliwością, niedocenianiem możliwości dziecka - szczególnie praktycznych, rozwiązywaniem za nie trudności, niedopuszczaniem do samodzielności – dziecko trzymane jest jak kokon, niewiele wiedząc o codziennym życiu; usuwaniem wszelkiego ryzyka z jego drogi, postępowaniem uzależniającym od matki (czy ojca) i ograniczającym jego swobodę (niepozwalanie dziecku na robienie czegoś samemu, gdy chce i może zrobić to samo), a także wścibstwem, izolowaniem społecznym dziecka, np. od rówieśników, jako „niegodnych” towarzyszy zabawy, nadmiernym zaabsorbowaniem jego zdrowiem, lękiem o zdrowie i ochranianiem od zarazków (np. nieprowadzenie dziecka do kina), od ruchu ulicznego (przeprowadzanie 12 - letniego chłopca przez ulicę), ograniczaniem ruchu dziecka („żeby się nie spociło”), a nawet nastawieniem niemal panicznym i oczekiwaniem niebezpieczeństwa, przekazywaniem niepokoju dziecku przez przedstawienie mu świata otaczającego jako zagrażającego, nadmiernym bronieniem go przed zarzutami (np. gdy dostanie zły stopień winny jest nauczyciel), zachęcaniem do jednostronnego rozwijania zdolności, np. umysłowych, czy werbalnych. Równocześnie matka ulega dziecku, toleruje zachcianki i niewłaściwe wyczyny, zaspokaja każdy kaprys i pozwala panować nad sobą, czy nad rodziną.

  • świecki - niezalogowany 2014-04-13 18:49:42

    Tradycyjna szkoła jest jak tradycyjne, staroświeckie małżeństwo, nudna, pełna stereotypowych ograniczeń, mało kreatywna, zdolne dzieci dołuje i sztucznie winduje słabeuszy. Indywidualny tok nauki jest dla dzieci nad przeciętnie zdolnych i o specyficznej osobowości, dopiero wówczas na tym skorzysta.

  • Pooleon - niezalogowany 2014-04-13 18:39:58

    Przeczytałem i myślę sobie tak , dużo dzieciaków ma problem w szkolę ,nie odnajdują się zamykają w sobie nie potrafią się odnaleźć z innymi dzieciakami w klasie dostają po prostu w kość tym bardziej w gimnazjum,sam kiedyś dostałem w kość w szkole i się izolowałem i było gorzej aż popadłem w fobie społeczną bo miałem mały kontakt z ludźmi dopiero po leczeniu i otwarciu się stałem się normalnym człowiekiem z twardą d*** ale to dopiero z czasem i teraz odrabiam to co straciłem i znam osobiście kilkanaście osób co tak mają ale takie jest życie, nie wiem jak w tym przypadku czy tylko o to chodzi czy coś więcej ale czy to wyjdzie na dobre i czy córka jak będzie już dorosła za to wam podziękuję czas pokaże.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-13 18:22:12

    Świecki - nie chodzi o szkoły w Łomży, a szkoły Montessori w Polsce.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-13 18:19:25

    Nie zrozumiałam jaki związek ma to, że tata Oli jest radnym. Nie wiem też jak to, czym się zajmuję ma się do tematu.... choć może mieć, gdyż od lat próbuję zmienić coś w systemie edukacji, choćby wprowadzenie do programu nauczania jednej z uczelni autorskiego przedmiotu Zarządzanie Sobą - więc mam świadomość jak potrzebne jest pomaganie dzieciom, ludziom, którzy w szkole może merytorycznie są przygotowani, ale emocjonalnie nie bardzo. Brak jest podstawowej wiedzy na temat inteligencji emocjonalnej. Psycholodzy twierdzą, że taka wiedza powinna być już w przedszkolach. Ola poszła do Gimnazjum Nr 1 dlatego, że blisko mieszka Jej babcia oraz miała blisko do dwóch szkół językowych, a poza tym bardzo zależało Jej na klasie językowej. Ze szkoły była w stanie sama przemieścić się w wiele miejsc oraz mogła zjeść u babci ciepły posiłek i tylko tyle ....raczej aż tyle :-)

  • świecki - niezalogowany 2014-04-13 18:12:04

    "Rodzice marzą jednak o otwarciu szkoły Montessori w Łomży. Miałaby być to pierwsza placówka świecka..." Czyżby rodzice uważali, że szkolnictwo państwowe w Łomży nie jest świeckie? To ciekawe, ale i trafne spostrzeżenie.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-13 18:05:37

    Warto sięgnąć do historii. 200 lat temu król Fryderyk Wilhelm cierpi, jego ambicje są niezaspokojone, przegrał z Napoleonem. Bardzo źle to znosi. Trzeba wzmocnić państwo w oparciu o bezwzględnie posłusznych żołnierzy i urzędników. I tak powstał system edukacji. Jest to sztuczny twór wymyślony przez człowieka. Nigdzie i już nigdy po ukończeniu szkoły człowiek nie zetknie się z taką ilością rówieśników w jednym miejscu. Środowisko naturalne to społeczeństwo pokoleniowe i w takim społeczeństwie będzie uczyła się i wychowywała nasza córka. Myślę, że nie skrzywdzimy Jej, wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o relacje z rówieśnikami Ola uczęszcza do dwóch szkół językowych. W końcu też będzie miała czas na realizację swoich pasji: języki, konie, malowanie, pisanie komiksów, być może książki. Wszędzie wokół, na kółkach zainteresowań, w bibliotekach, w rodzinie spotyka się z ludźmi, z rówieśnikami też. Jak mówi Ola wreszcie będzie miała czas na spotykanie się z rówieśnikami, bo do tej pory nie miała na to ani czasu, ani siły. Nie licząc oczywiście krótkich rozmów na przerwach szkolnych - bo tak naprawdę dzieci w szkole mają tylko wtedy czas na pogadanie - biegnąc z klasy do klasy. Jak sięgniemy do słownika języka polskiego to tam można wyczytać, co znaczy socjalizacja, uspołecznianie - jest to przekazywanie norm, wartości i zasad liczących się w danej społeczności czy społeczeństwie. Czy nasze dzieci socjalizują się w szkołach ....????? W szkole wartości przekazują dziecku głównie rówieśnicy, siłą rzeczy na podobnym poziomie kompetencji jak ono. Czy na pewno takiej socjalizacji chcemy dla swoich dzieci???? Nauczyciele niestety choćby mieli jak najlepsze chęci, nie dadzą rady podejść do każdego dziecka indywidualnie i przekazać każdemu z osobna wartości i wiedzę potrzebną do ich prawidłowego rozwoju.

  • mama szesnastolatki - niezalogowany 2014-04-13 17:52:13

    Przeczytałam artykuł , zasięgnęłam wiedzy z internetu i doszłam do dziwnych wniosków.Tata Oli radny z Piątnicy,a dzieck chodziło do PG 1, a nie do pięknego gminnego gimnazjum.Mama potrafi chodzić boso po węglach i rozbijać betonowe bloki,będzie chronić ciekawą życia córcię przed szkołą.Pozostaje jeszcz problem studiów ,czy też odbedą się w domu? No i jeszcze jedno p.Małgosia zajmuję się prowadzeniem sesji caochingowych, szkoleń z zakresu motywacji, radzenia sobie ze stresem, zarządzania ludźmi, technik sprzedaży.P.Malgosiu ja również wysyłam dużo dobrej energii i miłości,ale w państwa poczynaniach brakuje mi logiki

  • mama - niezalogowany 2014-04-13 16:40:10

    Według mnie beznadziejny pomysł.Oczywiście można uczyć się na spacerach i z inetnetu,ale tam dziecko nie nauczy się rozwiązywać problemów,na które każdy natrafia już w dorosłym życiu.Nie wszystkie szkoły są super rewelacyjne ,ale w pracy również bywa różnie.Dzieci,które uczą się w domu z przyczyn losowych bardzo chętnie wracają do szkoły i rówieśników.Szkoła to nie tylko wiedza ale również budowanie realacji z rówieśnikami.Nawet jeżeli ma koleżanki i kolegów to może nie mieć z nimi wspólnych tematów,razem spedzone chwile na wycieczkach cementują przyjażnie .My rodzice chcielibyśmy ochronić nasze dzieci przed całym złem tego świata ale nietety nie da się tego zrobić.

  • mama Oli - niezalogowany 2014-04-13 16:36:34

    Awa - dotację otrzymuje szkoła, która będzie przygotowywała egzaminy. 100mph - pieniędzy mamy tak na "styk", czasami brakuje :-) (mam nadzieję, że to czasowy problem), a czasu tyle, ile każdy na tej ziemi. Będę musiała znaleźć czas dla córki, nie mieliśmy wyjścia - trzeba było dziecko ratować i dlatego taka decyzja. Co prawda trudna i wymagająca od nas wiele poświęcenia, ale dziecko jest najważniejsze. Myślę, że jak ktoś ma dzieci, to wie o czym mówię. Dzięki Glavni za zrozumienie :-) Osobom krytykującym zaś wysyłam dużo dobrej energii i miłość - tak od serca. Każdy wyraża siebie jak potrafi i ma do tego prawo.

  • 100mph - niezalogowany 2014-04-13 15:44:17

    Zazdroszczę jej rodzicom, że mają na to czas i pieniądze.

  • awa - niezalogowany 2014-04-13 15:41:04

    Mam pytanie dotyczące dotacji na każdego ucznia. Dostanie ją rodzina dziewczynki, czy szkoła w której zda egzaminy?

  • Gaal - niezalogowany 2014-04-13 15:17:20

    Ciekawym po co lekcje religii (w domu czy też w szkole)

  • brewiarz - niezalogowany 2014-04-13 14:41:02

    Ciekawym jak będą wyglądały lekcje religii w domu...

  • drug - niezalogowany 2014-04-13 14:27:23

    tata nie kamufluj się!

  • Glavni - niezalogowany 2014-04-13 14:09:25

    Drogi Uczniu, prawdopodobnie POKAŻE, a raczej wykaże się lepszą znajomością ortografii od Ciebie. Jeśli natomiast masz na myśli świadectwo, to otrzyma je ze szkoły, w której będzie zdawała egzaminy. Poza tym np. dokument otrzymywany po egzaminie gimnazjalnym jest wystawiany przez OKE, a nie szkoły, a do tego egzaminu będzie musiała przystąpić tak jak każdy inny gimnazjalista. Mentos - jakoś nie obawiałabym się o Jej życie towarzyskie, zapewne do tej pory zdążyła zawiązać wiele znajomości, a dzięki wyjazdom zdobędzie nowe. Poza tym znajomości nawiązuje się w różnych miejscach, nie tylko w szkole. A problemy? Ostatnia rzecz, jakiej uczą w szkołach, to rozwiązywanie życiowych problemów...

  • mentos - niezalogowany 2014-04-13 10:24:27

    Coz za fantastyczny pomysl.Ciekawe jak jej zycie towarzyskie bedzie wygladalo i jak sie zmierzy z problemami, ktore ja spotkaja.

  • uczeń - niezalogowany 2014-04-13 10:12:31

    Ciekawe jak pójdzie do pracy i co pokarze szkoła skaczona??

  • wkurzona - niezalogowany 2014-04-13 07:58:38

    No tak szkoły są niedobre ,dzieci nie chodŻcie do szkół bo wam szkodzą .Dlatego pan radny Gorlewicz głosował za zamknięciem szkoły w Żelechach.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Malarnia proszkowa

Nasza firma świadczy usługi malowania proszkowego różnego rodzaju elementów: przęsła ogrodzeniowe, bramy, stal, aluminium, felgi, maszyny, ramy..


Zobacz ogłoszenie

Ocieplanie natryskowe pianką

Docieplamy natryskowo pianą otwarto i zamknięto komórkową: poddasza,magazyny, hale,garaże,fundamenty itp. Główne zalety piany to:brak mostków..


Zobacz ogłoszenie

Firma Roletix zatrudni

W związku z dynamicznym rozwojem firmy zatrudnimy osobę na stanowisko Przedstawiciela Handlowego ds. Sprzedaży Hurtowej. Do podstawowych obowiązków..


Zobacz ogłoszenie

PRACA-sprzątanie biura

DAM PRACĘ - sprzątanie biura Zatrudnię Panią do sprzątania biura. Praca od poniedziałku do piątku, popołudniami - elastyczne godziny pracy...


Zobacz ogłoszenie

Skup Aut Łomża i okolice

SKUP AUT OSOBOWYCH, TERENOWYCH I DOSTAWCZYCH . Sprawnych , bądź wymagających naprawy. Najwięcej PŁACIMY za auta zadbane od pierwszych właścicieli...


Zobacz ogłoszenie

W centrum Łomży, w nowym

Nowe mieszkanie, nowo wyremontowane, w centrum Łomży (róg Wiejskiej i Kolegialnej). Powierzchnia całkowita mieszkania to ponad 65 m2. Niski..


Zobacz ogłoszenie

Pracownik Kawiarni Cukieteria

Obecnie poszukujemy energicznych osób na stanowisko Pracownik Kawiarni miejsce pracy Cukieteria Romanowski Łomża, poszukujemy osób z charyzmą,..


Zobacz ogłoszenie

Sprzedam elektryczny wózek

Sprzedam elektryczny wózek inwalidzki w bardzo dobrym stanie. Więcej informacji udzielam telefonicznie.


Zobacz ogłoszenie

Sprzedam dom

Ogłoszenie prywatne bez pośredników. Cicha, spokojna okolica, bardzo dużo zieleni. Sprzedam dom jednorodzinny, wolnostojący z poddaszem użytkowym,..


Zobacz ogłoszenie

Wykonam usługi

Wykonam Usługi Remontowo-Budowlane -Glazura -Szpachlowanie -Tynkowanie -Malowanie -Podłogi -Konstrukcje z płyt -Sufity podwieszane Itp.


Zobacz ogłoszenie

sprzedam samochód VW Passat

Okazja !!! VW Passat w bardzo dobrym stanie technicznym, B6, X.2007, 326 tys. km, diesel 1,9 TDI, srebrny metalik, cena 16000 zł(do negocjacji) tel...


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez mylomza.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

GLOBALISTA.EU Marek Norowski z siedzibą w Łomża 18-400, Cisowa 14

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"