18 października 2015 roku swoje setne urodziny obchodziła mieszkanka Jedwabnego Pani Heronima Kotowska. Dzień wcześniej w Kościele pw. Św. Jakuba Apostoła w Jedwabnem podczas uroczystej Mszy Św. dziękowała wraz ze swoją rodziną i znajomymi za 100 lat swojego życia. W czasie okupacji niemieckiej jej mąż Zygmunt był dowódcą kompanii AK (potem WiN) oraz szefem wywiadu na obszarze gminy. Pani Heronima była również zaangażowana w walkę konspiracyjną.
Na dalsze świętowanie jubilatka wraz z rodziną i zaproszonymi gośćmi udała się do Restauracji „SONATA". Pani Heronima usłyszała wiele ciepłych słów i życzeń. Życzenia dalszych długich lat w zdrowiu i w otoczeniu bliskich i znajomych złożyli również przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Jedwabnem – Burmistrz Jedwabnego Michał Chajewski oraz Kierownik USC w Jedwabnem Małgorzata Grądowska i Z-ca Kierownika USC w Jedwabnem Magdalena Chojnowska. Jubilatka otrzymała bukiet kwiatów, okolicznościowy list oraz upominek.
Stulatkę z Jedwabnego uhonorowała także gratulacjami na piśmie Prezes Rady Ministrów Pani Ewa Kopacz oraz Wicewojewoda Podlaski Pan Wiesław Żyliński. Listy gratulacyjne zostały odczytane przez Burmistrza Jedwabnego Michała Chajewskiego oraz przez Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego Małgorzatę Grądowską.
Na uroczystości nie zabrakło również tortu i symbolicznej lampki szampana.
Pani Heronima Kotowska rod. Mioduszewska córka Antoniego i Adeli rod. Cwalińskiej, urodziła się 100 lat temu 18 października 1915 r. w Kurkowie. W dniu 26 stycznia 1935 r. zawarła związek małżeński w Kościele pw. Nawiedzenia NMP w Romanach z Zygmuntem Kotowskim. Urodziła i wykształciła czworo dzieci. Doczekała siedmiorga wnuków, dwanaściorga prawnuków i dwojga praprawnuków.
Najtrudniejsze w jej życiu były lata II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu. Mąż walczył w wojnie obronnej 1939r., dostał się do niewoli niemieckiej, skąd po ośmiu miesiącach uciekł i musiał się ukrywać. W tym czasie w Jedwabnem byli Rosjanie. Znalazła się na liście do wywózki na Syberię. W porę ostrzeżona, z dwojgiem małych dzieci, uciekła nocą do rodziny na wsi oddalonej kilkanaście kilometrów.
W czasie okupacji niemieckiej mąż Zygmunt był dowódcą kompanii AK (potem WiN) oraz szefem wywiadu na obszarze gminy. Żona była również zaangażowana w walkę konspiracyjną.
Po wojnie znów została sama, bo mąż za działalność patriotyczną został aresztowany przez UB, torturowany i skazany. Jako więzień pracował dwa lata w kopalni. Został zwolniony na mocy amnestii, ale pracy znaleźć nie mógł.
Jak sama twierdzi, najtrudniejsze nawet chwile pozwalały jej przetrwać takie cechy jak: pracowitość, zaradność oraz głęboka religijność.