Reklama

Ponad 25 tysięcy pasażerów w ponad miesiąc. Pociągi wróciły do Łomży, ale nie obeszło się bez zgrzytów

Kiedy 14 czerwca na stację w Łomży wjechał pierwszy rozkładowy pociąg, wielu mieszkańców przecierało oczy ze zdumienia. Po ponad trzech dekadach kolejowego marazmu miasto w końcu zeszło z czarnej mapy wykluczenia komunikacyjnego. Dziś, po nieco ponad miesiącu od tego wydarzenia, sprawdzamy liczby. Wniosek? Łomżanie łaknieli kolei jak kania dżdżu, choć początki na torach do łatwych nie należą.

Z danych, do których dotarliśmy, wynika jednoznacznie: decyzja o przywróceniu pociągów była strzałem w dziesiątkę. Po łomżyńskich torach jeżdzą obecnie dwaj przewoźnicy - regionalne POLREGIOoraz dalekobieżne PKP Intercity (składy IC Orzyc i IC Omulew).

Efekt? Od połowy czerwca do 19 lipca tylko w pociągach PKP Intercity zarezer wowano ponad 13,6 tys. miejsc. To średnio około 370 pasażerów każdego dnia, a w większości składów wolnych foteli trzeba było szukać ze świecą. Jeśli dorzucimy do tego pociągi regionalne POLREGIO, które krążą na trasie z Białegostoku przez Łomżę do Ostrołęki i z powrotem, okaże się, że przez łomżyński dworzec przewinęło się już grubo ponad 25 tysięcy osób.

Reklama

Szynobusy i wielka Warszawa na horyzoncie

Obecnie rozkład jazdy daje już całkiem przyzwoite pole do popisu. Do Białegostoku z Łomży odjedziemy sześć razy dziennie (o 5:39, 7:31, 11:18, 14:32, 19:13 i 21:51). Są też bezpośrednie kursy do Olsztyna (6:13, 14:46) i Ostrołęki (12:46, 17:39).

Prawdziwy przełom ma jednak nadejść latem przyszłego roku – choć niektórzy asekuracyjnie rzucają już w kuluarach datą „do końca 2027 roku”. Plan jest ambitny: na tory mają wjechać hybrydowe składy, które połączą Łomżę bezpośrednio ze stolicą. Ma to być aż pięć par pociągów dziennie do Warszawy.

Reklama

Plaga na przejazdach i proza opóźnień

Żeby jednak nie było zbyt różowo – powrót pociągów obnażył fatalne nawyki naszych kierowców. Ponad 30 lat bez regularnego ruchu na torach zrobiło swoje. Tylko w pierwszym tygodniu po otwarciu linii policja i dróżnicy odnotowali ponad 50 niebezpiecznych zdarzeń na przejazdach! Brawura, wjeżdżanie na czerwonym świetle i próby przemknięcia pod opuszczającymi się szlabanami były na porządku dziennym. Sypały się mandaty, a służby apel za apelem prosiły o rozsądek.

Do tego dochodzi proza kolejowej codzienności, z którą Łomżanie muszą się na nowo zaprzyjaźnić – opóźnienia. Wystarczy spojrzeć na dzisiejszy poranek (22 lipca). Pociąg nr 19062/3 do Białegostoku, który miał odjechać o 7:31, złapał na starcie 35 minut spóźnienia.

Reklama

Mimo tych zgrzytów i chorób wieku dziecięcego statystyki nie kłamią. Łomżanie wsiedli do pociągów i nic nie wskazuje na to, by mieli z nich szybko wysiąść.

 

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/07/2026 11:24
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama