Wczoraj w Łomży i okolicach wydarzyło się coś, co statystycznie wydaje się równie prawdopodobne, co znalezienie wolnego miejsca parkingowego pod samym Ratuszem w godzinach szczytu. Funkcjonariusze z łomżyńskiej drogówki, uzbrojeni w alkomaty i anielską cierpliwość, poddali testowi „dmuchania” aż 852 kierowców. Wynik? Okrągłe, soczyste zero.
Można by pomyśleć, że alkomaty zbiorowo zastrajkowały albo że w lokalnych sklepach wczorajszym hitem sprzedaży była wyłącznie woda niegazowana. Bo przecież polska tradycja „poświętna” przyzwyczaiła nas do tego, że w tak gęstym sicie kontroli zawsze zaplącze się choć jeden „odważny”, który pomylił płyn do spryskiwaczy z zawartością własnego żołądka.
A tu proszę – 852 osoby i nikt nie poczuł ułańskiej fantazji, by sprawdzić, czy radiowóz ma wygodne tylne siedzenia. To niemal rozczarowujące dla łowców sensacji, ale za to jakże kojące dla wszystkich, którzy planowali przeżyć podróż przez powiat łomżyński w jednym kawałku.
Żarty na bok – to, co zrobili łomżyńscy kierowcy, zasługuje na solidne brawa. W świecie, gdzie newsy karmią nas głównie drogowymi dramatami, informacja o tym, że blisko tysiąc osób potrafiło połączyć świętowanie z elementarnym instynktem samozachowawczym, brzmi jak piękna bajka.
Drodzy kierowcy dziękujemy, że nie próbowaliście udowodnić, iż "jedno małe nikomu nie zaszkodziło".
Policja zapowiada, że akcje będą kontynuowane. I choć 852:0 to wynik, którego nie powstydziłaby się żadna reprezentacja narodowa, miejmy nadzieję, że to nie jednorazowy „błoąd w Matrixie”, ale nowy standard nad Narwią.
Panowie i Panie za kółkiem – trzymajcie taką formę dalej.