Wczorajsze niedzielne popołudnie na piątnickich fortach pachniało prochem i dymem. Przy Forcie II, w miejscu, gdzie ponad sto lat temu rozstrzygały się losy obrony Łomży i całej Warszawy, rekonstruktorzy po raz drugi odtworzyli wydarzenia z lata 1920 roku.
Gdy zza umocnień dobiegły pierwsze głośne komendy i huk wystrzałów, zgromadzeni pod Fortem II na chwilę ucichli. Na trawie wokół starych carskich umocnień zaroiło się od mundurów z epoki. Za karabiny chwycili głównie młodzi ludzie – członkowie dziecięco-młodzieżowej grupy rekonstrukcyjnej „Szare Szeregi”.
Całość widowiska spinał i objaśniał publiczności Zbigniew Rowiński z Grupy Historyczno-Edukacyjnej „Szare Szeregi” To właśnie walki na odcinku od 28 lipca do 2 sierpnia zyskały dla odradzającej się Polski bezcenny czas. Gdyby nie kilkudniowy twardy opór pod Łomżą i Piątnicą, dowódcy pod Warszawą nie zdążyliby przeformować oddziałów, zorganizować zaopatrzenia i przygotować obrony nad Wisłą.
28 lipca 1920 roku niespełna 700 żołnierzy zapasowego batalionu 33. Pułku Piechoty pod wodzą kpt. Mariana Raganowicza stało tu naprzeciw potężnej nawałnicy – aż 12 dywizji Armii Czerwonej. Sam wojskowy opór szybko załamałby się jednak bez wsparcia cywilów.
Właśnie dlatego Piłsudski miał po latach powtarzać, że bez tego „Cudu nad Narwią” po prostu nie byłoby Cudu nad Wisłą. Historycy z wojskowymi wprawdzie wolą unikać słowa „cud”, wskazując raczej na chłodną taktykę, dobre dowodzenie i niezwykłą odwagę obrońców , ale tu, w Piątnicy, tamte wydarzenia dla każdego i tak pachną czymś wyjątkowym.
Ciekawie wygląda zresztą sama kulisa obecności rekonstruktorów w regionie. Dzieciaki z „Szarych Szeregów” – w większości na co dzień mieszkające i uczące się w Warszawie i okolicach – spędzają swoje obozy letnie właśnie w gminie Piątnica.
I nie jest to typowy wypoczynek. Zamiast siedzieć ze smartfonami w dłoniach, uczą się życia w terenie: budują szałasy, palą ogniska, uczą się pierwszej pomocy czy orientacji bez mapy w telefonie. Udział w rekonstrukcji to dla nich finał tej nietypowej lekcji historii.
Obecny na miejscu Jacek Piorunek z Zarządu Województwa przypomniał, jak ważny był ten punkt oporu na mapie 1920 roku. Z kolei wójt gminy Piątnica Krzysztof Kozicki zapowiedział, że impreza ma stać się stałym punktem w kalendarzu i patriotyczną tradycją gminy.