Biało-czerwone opaski na ramionach dzieci i harcerzy, wojskowa asysta, poczty sztandarowe i ludzie, którzy w milczeniu patrzyli na wyryte w kamieniu nazwiska. Dziś Wygoda pod Łomżą na jeden dzień stała się centrum żywej historii. Mieszkańcy, mundurowi i przedstawiciele władz zjechali tutaj, by oddać hołd uczestnikom bitwy w Czerwonym Borze – największego starcia partyzanckiego w tych okolicach.
Zanim jednak pod pomnikiem złożono kwiaty i zapłonęły znicze, doszło do ważnego momentu. Pełniący obowiązki prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, dr hab. Karol Polejowski, wręczył srebrne Medale Reipublicae Memoriae Meritum. To odznaczenie trafia do tych, którzy pilnują, by polska historia nie zarosła trawą. Odebrali je dwaj znani w regionie społecznicy. Pierwszym z nich jest wójt gminy Łomża Piotr Kłys, od lat dbający o kultywowanie pamięci. Drugim – Jarosław Strękowski, współzałożyciel Regionalnej Izby Historycznej w Zambrowie. Strękowski od ćwierć wieku zaraża historyczną pasją kolejne pokolenia, tworzy wystawy i skrupulatnie buduje bazę danych żołnierzy zambrowskiego garnizonu. Jak trafnie zauważono podczas uroczystości, to właśnie dzięki pracy takich ludzi nie tracimy tożsamości – „bo tracąc tożsamość, znikamy”.
Sama rocznica przypomina o dramatycznych wydarzeniach z 23 czerwca 1944 roku. Wtedy to w lasach Czerwonego Boru około 250 słabo partyzatnów z Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych oraz Narodowej Organizacji Wojskowej szykowało się do uderzenia na więzienie w Łomży. Cel był jasny: odbić około 150 mieszkańców Zambrowa i okolic, których Niemcy zgarnęli podczas wcześniejszych pacyfikacji.
Do zaplanowanego ataku na więzienie ostatecznie nie doszło. Przez donosicieli Gestapo szybko dowiedziało się o koncentracji polskich sił. Zamiast uderzenia z zaskoczenia, partyzanci sami musieli zmierzyć się z gigantyczną, bo liczącą blisko 5 tysięcy ludzi niemiecką obławą. Wróg miał piętnastokrotną przewagę i ciężki sprzęt, w tym pociąg z moździerzami i gniazdami karabinów maszynowych, który nadjechał od strony Śniadowa.
W obliczu okrążenia Polacy podjęli heroiczną walkę o przetrwanie. Legendarną odwagą wykazał się dowódca NSZ kpt. Antoni Kozłowski ps. „Biały”, który wziął na siebie i swój oddział cały impet niemieckiego natarcia. Zginął na polu bitwy, osłaniając odwrót kolegów z AK i NOW, ale dzięki jego niezłomności większość zambrowskiego zgrupowania zdołała się uratować. Tamtego dnia poległo około 90-100 Polaków. Niemcy byli bezwzględni – nie brali jeńców, a rannych mordowali na miejscu.
Niedzielne obchody w Wygodzie miały niezwykle podniosły charakter. Wszystko zaczęło się rano, gdy przed kościołem pw. NMP Matki Kościoła uroczyście wprowadzono poczty sztandarowe. Chwilę później, o godzinie 9.00, odprawiona została polowa msza święta w intencji ojczyzny i poległych.
Po nabożeństwie wszyscy uczestnicy, prowadzeni przez kompanię honorową Wojska Polskiego, przeszli przed pobliski pomnik stojący przy szkole. To właśnie na tych kamiennych tablicach wyryto nazwiska i pseudonimy ludzi, którzy w 1944 roku oddali życie za wolność. Warto dodać, że w organizację wydarzenia mocno zaangażowały się lokalne instytucje – od Szkoły Podstawowej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego i miejscowej parafii, przez żołnierzy z 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego i 13. Batalionu Lekkiej Piechoty, aż po mundurowych z 2. Brygady Pancernej Legionów i Zakładu Karnego w Czerwonym Borze. Obecni byli także przedstawiciele Związku Żołnierzy NSZ Okręg Łomżyński oraz Centrum Kultury Gminy Łomża.
Na koniec uroczystości przypomniano, że walka rozpoczęta we wrześniu 1939 roku, tak naprawdę skończyła się dopiero po pół wieku, wraz z odzyskaniem pełnej niepodległości. „
- Dzisiaj w wolnej Polsce możemy ich wspominać, bo dopóki ich pamiętamy, są oni z nami – te słowa dra hab. Karol Polejowski, skierowane zwłaszcza do stojącej w słońcu młodzieży, chyba najlepiej podsumowały sens niedzielnego spotkania.