Nietypową interwencję musieli podjąć dzisiaj rano łomżyńscy policjanci. Grupa harcerzy jadąca autokarem zatrzymała się na stacji paliw w Jakaci Dwornej (gm. Śniadowo) i po zaspokojeniu wszystkich potrzeb odjechała w stronę Łomży. Niestety, bez jednego dziecka na pokładzie.
Nietypowa interwencja miała miejsce dzisiaj około godz. 9:30. Jak wynika z informacji przekazanych nam przez Urszulę Brulińską z KMP w Łomży, dyżurny łomżyńskiej policji otrzymał zgłoszenie, że na stacji paliw w Jakaci Dwornej pozostawione zostało dziecko, które najprawdopodobniej jest członkiem zorganizowanej grupy harcerzy.
Dyżurny natychmiast zareagował na otrzymane zgłoszenie i wysłał na pomoc policjantów z Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego, którzy mieli za zadanie zlokalizować autokar. Pojazd został zatrzymany już w Łomży, na wysokości stacji BP, czyli około 20 kilometrów od Jakaci. Poruszali się nim harcerze jadący na obóz, którzy wcześniej zrobili sobie przerwę i najwidoczniej zapomnieli o jednym uczestniku.
Młody, bo około 10-letni harcerz, zapewne najadł się trochę strachu. Z Jakaci do Łomży przywiózł go dzielnicowy z posterunku w Śniadowie.
Opiekunowie zostali pouczeni przez policjantów jak należy postępować z dziećmi. Miejmy nadzieję, że ewentualne następne przerwy nie przyniosą podobnych niespodzianek, a przejeżdżająca przez Łomżę grupa dojedzie na obóz w pełnym składzie.
zdj. ilustracyjne