Wąsosz, spokojna wieś niedaleko Szczuczyna, o której może być głośno, jak swego czasu o Jedwabnem. To tu w czasie II wojny światowej miał miejsce jeden z większych pogromów Żydów. Białostocki IPN chce dokonać ekshumacji ofiar, jednak nie zgadza się na to część żydowskiej społeczności.
Co wiemy o pogromie w Wąsoszu? W 2002 roku wyniki badań na ten temat przedstawił historyk IPN dr Jan Milewski. Jego zdaniem zbrodni dokonało kilkunastu miejscowych z inspiracji Niemców, którzy obiecali, że nie wyciągną konsekwencji wobec sprawców.
W nocy 5 lipca 1941 roku w Wąsoszu zamordowanych zostało od 150 do 250 Żydów. Od marca 2006 roku białostocki IPN w sprawie tych zabójstw prowadzi śledztwo. Przeprowadzono obszerne kwerendy, uzyskano materiały z Izraela, przesłuchano wszystkich ustalonych świadków, nikomu nie postawiono zarzutów. Nie ma nawet całkowitej pewności, że wskazywana przez miejscowych lokalizacja zbiorowej mogiły jest prawdziwa. Odwierty nie potwierdziły w tym miejscu obecności zwłok. Dlatego IPN chce przeprowadzić ekshumację, również po to, by ustalić dokładną liczbę ofiar, którą niektórzy z żyjących jeszcze świadków określają nawet na 1,2 tys!
Najgłośniej ekshumacji sprzeciwia się naczelny rabin Polski Michael Schudrich, a popiera ją Piotr Kadlčik, przewodniczący Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Problemem jest to, że religijne prawo halacha rygorystycznie podchodzi do naruszania spokoju zwłok. Ten sam Michael Schudrich zgodził się jednak na częściowe ekshumacje w Jedwabnem w 2001 roku. Wówczas jednak wstrzymano prace, gdy po zdjęciu warstwy ziemi dotarto do zwłok. Mimo to, zdaniem byłego szefa pionu śledczego Instytutu Pamięci Narodowej prof. Witolda Kuleszy miały one dużą wartość dowodową.
Czy w Wąsoszu dojdzie do choćby częściowej ekshumacji? Stanowisko rabina Schudricha wydaje się bardziej restrykcyjne niż w przypadku Jedwabnego. Zmiękczyć stara się je autor książek o Jedwabnem Jan Tomasz Gross. W żydowskich mediach apeluje, by nie powtórzyć "straconej szansy Jedwabnego". Dowodzi, że w przypadku zbrodni w Wąsoszu materiał dowodowy jest wyjątkowo skąpy. Również prof. Kulesza uważa, że brak ekshumacji "nie pozwoliłby zakończyć śledztwa wiarygodnymi wnioskami". Jego zdaniem poznanie prawdy jest ważne dla naszej zbiorowej pamięci.