"Rzeczpospolita" opublikowała dziś na swoich łamach felieton dyrektora Biura Edukacji Publicznej IPN Andrzeja Zawistowskiego, w którym autor zgłasza pomysł "zagospodarowania" pomników upamiętaniających Armię Czerwoną i zasłużonych komunistów już usuniętych, jak i tych, które zostaną jeszcze usunięte. Swego rodzaju muzeum proponuje on utworzyć niedaleko Łomży.
W swoim tekście Andrzej Zawistowski rozpatruje kilka możliwych rozwiązań problemu zlikwidowanych pomników. Część z tych zdemontowanych na przełomie lat 1989/90 znalazła się w Galerii Socrealizmu Muzeum Zamoyskich. "Zamieszkali" tam wspólnie choćby Bierut, Lenin i Marchlewski. Inne spotkał różny los. Jedne trafiły zagranicę, inne leżą zdemontowane gdzieś w magazynach, kolejne zlikwidowano dosłownie - zostały zniszczonew trakcie demontażu lub przetopione w hucie.
W felietonie autor przedstawia generalnie trzy pomysły funkcjonujące obecnie na "zagospodarowanie" pomników.
Pierwszy, najprostszy, to burzyć i usuwać, co autorowi niezby się podoba głównie ze względu na reakcje rosyjskich mediów, które chętnie porównują takie działanie do działań terrorystów z Państwa Islamskiego niszczących zbiory sztuki w muzeach Syrii. Każdy pomnik jest też, zdaniem Zawistowskiego, świadectwem przeszłości, które warto zachować dla potomnych.
Drugi pomysł, który dotyczy jednak głównie tzw. pomników wdzięczności Armii Czerwonej jest ich przenoszenie na cmentarze pomiędzy groby żołnierzy radzieckich. To jednak, według autora felietonu, również nie jest idealne rozwiązanie ze względu na to, że taki pomnik w dalszym ciągu będzie pełnił swoją upamiętanijącą rolę, a jedyne co się zmieni, to jego lokalizacja.
Zawistowskiemu nie podoba się także trzeci pomysł, według którego zdemontowane pomniki powinny być wysyłane do Rosji, która mogłaby to wykorzystać propagandowo.
Autor zgłasza natomiast swoją propozycję. Wedlug niego w Polsce powinno zostać utworzone jedno miejsce, gdzie trafiłyby wszystkie usunięte pomniki. Mogłyby one zostać wyeksponowane i opisane, ale już tylko jako eksponaty muzealne, służące pamięci i edukacji historycznej. Takie miejsce historyk z IPN znajduje w Czerwonym Borze, na terenie dawnego poligonu wojskowego, w obszernym kompleksie leśnym. Jego zdaniem miejsce odpowiednie jest nie tylko ze względu na dużą przestrzeń i dogodny dostęp komunikacyjny drogą S8 z całego kraju. Również ze względów historycznych byłoby bardzo dobre. Czerwony Bór był bowiem świadkiem wielu wydarzeń na przestrzeni lat.
Propozycja sformułowana przez Andrzeja Zawistowskiego, to tak naprawdę tylko luźno rzucony pomysł. Gdyby jednak okazało się, że komuś z decydentów przypadnie on do gustu, to mielibyśmy w okolicy Łomży miejsce wyjątkowe na mapie nie tylko Polski czy Europy, ale nawet świata. Czu Łomża w jakikolwiek sposób skorzystałaby na tym? Jak myślicie?