Kilka godzin dzieliło pięknego jelenia od śmierci. Zwierzę na wnyku mogło cierpieć nawet kilka dni. Wczoraj leśniczy Mirosław Rusiecki zobaczył jelenia i nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie fakt, że zwierzę widząc człowieka nie uciekało. Takie zachowanie zaniepokoiło leśniczego.
Jeleń był skrajnie wyczerpany. Podejrzewam, że jeszcze parę godzin i mógł skonać - relacjonuje leśniczy z Leśnictwa Tabędz. Zwierzę stało przy drzewie, poroże było kilkakrotnie owinięte drutem. Jeleń stał się ofiarą zastawionego, kłusowniczego wnyku.
Leśniczy wspólnie z podleśniczym Pawłem Klimem przeprowadzili sprawną akcję uwolnienia jelenia. Do tego musieli użyć specjalistycznych nożyc - drut był bardzo mocny. Należało być przy tym bardzo ostrożnym, bo w każdej chwili zwierzę mogło zaatakować.
Za czynności o charakterze kłusowniczym grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Ciągle niestety zdarzają się przypadki kłusownictwa. Straż Leśna i Policja podjęły stosowne czynności w celu wykrycia sprawców. Dodatkowo zostaną przeprowadzone wzmożone kontrole okolicznych terenów, które mogą doprowadzić do znalezienia innych niebezpiecznych wynalazków kłusowników. Kazimierz Muczyński, Komendant Posterunku Straży Leśnej Nadleśnictwa Łomża przestrzega, że za czynności o charakterze kłusowniczym grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.