– Żeby pan zobaczył jak wyglądają dziś młynarze. Odwiedzam kolegę, a ten ciągnie ostatkiem sił, po dwóch zawałach. Drugi, delikatnie mówiąc, zbiedniał. Ja tak nie chciałem – zwierza się portalowi na naTemat.pl Jerzy Wysocki, przedsiębiorca z Zambrowa, którego rodzina od 110 lat prowadzi młyny. Siedział, myślał, pił red bulla z wódką aż w końcu wpadł na pomysł. Przez 5 lat eksperymentował z otrębami, czyli odpadami po przemiale zboża. Zdobył patenty chroniące wyrób i technologię na całym świecie. Dziś z otrębów zamierza produkować 15 mln sztuk naczyń rocznie.
Przedsiębiorcę z Zambrowa do „innowacji” zmusiła bieda w branży. Od kilkunastu lat na rynku dominują wielkie firmy, zgłasza z Niemiec, które dyktują ceny.
Produkt wymyślony i opatentowany przez Jerzego Wysockiego to nowinka, która może podbić rynki na całym świecie. W tej chwili trwa montaż maszyn.
- Wkrótce podpiszemy umowy z dwoma dużymi sieciami sklepów ekologicznych, ale zapytania nadchodzą już z całego świata – mówi Małgorzata Then ze spółki Aston Investments, która chce skomercjalizować wynalazek polskiego młynarza. Spółka otrzymała 2 mln złotych dotacji na udoskonalenie metod produkcji naczyń.
Czy talerze ze sprasowanych otrąb zastąpią tekturowe lub plastykowe jednorazowe naczynia? Być może okażą się finansowym i ekologicznym hitem. Talerz jest gładki, twardy, lekki i nie rozmięka pod wpływem ciepłego jedzenia, po posiłku można go schrupać jak wafelek. Rozkłada się po 30 dniach, dla porównania, papier ulega po sześciu miesiącach, a plastik dopiero po kilkuset latach.
Więcej o p. Jerzym Wysockim możemy przeczytać na portalu na.temat.pl.