Nad rozlewiskiem Narwi i Biebrzy zagościła ekipa Telewizji Polskiej. W programie Adama Sikorskiego „Było, nie minęło – Kronika Zwiadowców Historii” opowiedziana została historia bitwy pod Sieburczynem z 1863 roku.
Odcinek „49 hektarów lasu” porusza dzieje ziem polskich, które wciąż kryją jakieś tajemnice. Jednym z przystanków na mapie jest wieś niedaleko Wizny. W Sieburczynie ekipa programu rozpoczęła poszukiwania śladów pozostawionych przez wybitnego dowódcę powstania styczniowego – Józefa Konstantego Ramotowskiego. To ważna dla historii kraju postać. Walczył w powstaniu listopadowym, był w szeregach Legii Cudzoziemskiej, bił się w Afryce. Na jego drodze los postawił także nasze okoliczne ziemie.
- Rozegrała się tu jedna z najważniejszych bitew powstania styczniowego na ziemi łomżyńskiej i można powiedzieć bitwa zwycięska, ale okupiona dużymi stratami. Było blisko 600 powstańców, siły kozackie nie wiemy jakie dokładnie były, troszeczkę pewnie mniejsze, ale dobrze wyposażone, uzbrojone – powiedział w programie regionalista Adam Niebrzydowski ze Stowarzyszenia „Wizna 1939”.
W czasie bitwy polskie oddziały chciały dostać się na Ruś przez rozlewiska rzek. Aby jednak część mogła się przedrzeć, ktoś musiał bronić tyłów.
- Pułkownik Ramotowski, doświadczony już dowódca, zdawał sobie sprawę, że nie da się przeprawić, jeżeli nie odpędzi kozaków, dlatego też ustawił tutaj swojego dowódcę – Ludwika Liczbińskiego oraz podkomendnego Michała Czempińskiego, którzy powstrzymywali skutecznym ogniem. Dysponowali wtedy w miarę nowoczesną bronią i dosyć skutecznie prowadzony był ostrzał do momentu, kiedy oboje nie polegli – dodał Niebrzydowski.
Z okolicznych dokumentów parafialnych wynika, że w bitwie było 27 zabitych i 18 rannych. Miejsce pochówku jest jednak cały czas nieznane. Szacuje się, że ciał nie wywieziono daleko, mogiły muszą być gdzieś w okolicy. Ta zagadka cały czas pozostaje nierozwiązana.
W dwudziestoleciu międzywojennym w miejscu bitwy stał pomnik, który później w czasie II wojny światowej został zniszczony przez Niemców. Na tę chwilę jest tam tylko tablica upamiętniająca.
Link do programu: Było... nie minęło 49 hektarów lasu