Miało być tanie ciepło dla mieszkańców, zakładu karnego i nowej jednostki wojskowej. Zamiast tego – inwestycja stoi, a w tle pojawiają się zarzuty o brak bezstronności w Gminie Zambrów. Stawką jest nie tylko rozwój regionu, ale i obecność nawet 5 tysięcy żołnierzy w Czerwonym Borze.
W ostatnich tygodniach sytuacja uległa jednak dramatycznej zmianie. Gmina Zambrów zdecydowała o wstrzymaniu wydania warunków zabudowy na 18 miesięcy, tłumacząc to koniecznością uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. To oznacza zamrożenie nie tylko tej inwestycji, ale też innych w tym obszarze.
Żegalski nie kryje, że w tle jest czynnik personalny. Według jego relacji kluczową rolę odgrywa zastępca wójta, pani Denkiewicz– osoba odpowiedzialna za wydanie decyzji o warunkach zabudowy,
– Z naszych spostrzeżeń to ona była inicjatorką tworzenia listy sprzeciwu. Myśmy też zgłaszali do pana wójta prośbę o to, żeby tą panią wykluczyć z tego postępowania, ponieważ kłóci się to z wydawaniem bezstronnych decyzji– podkreśla Żegalski.
Z poparciem dla inwestycji wystąpili mieszkańcy samego Czerwonego Boru, którzy liczą na tańsze ogrzewanie. Opozycja pochodzi głównie z pobliskich Baczy Mokrych – oddalonych o 2 km – skąd pochodzi lista protestacyjna. MPEC proponował również przyłączenie tej wsi do sieci ciepłowniczej, ale, jak twierdzi Żegalski, spotkało się to z milczeniem.
Według naszego rozmówcy na liście sprzeciwu podpisanym przez cześć mieszkańców Bacz Mokrych znalazły się szczegóły inwestycji, o których zwykły mieszkaniec raczej nie miał prawa wiedzieć. Takie rzeczy leżą w urzędzie, a żeby je zobaczyć, trzeba oficjalnie się zgłosić i zostawić ślad w rejestrze. Problem w tym, że – jak mówi prezes MPEC – nikt takiej wizyty nie odnotował. A mimo to treść listy przeciwko inwestycji wyglądała tak, jakby pisał ją ktoś, kto miał wgląd do urzędowych teczek. Dla spółki to jasny sygnał…
Planowana w Czerwonym Borze jednostka wojskowa, która mogłaby pomieścić nawet 5 tys. żołnierzy, także stoi pod znakiem zapytania. MPEC zadeklarował dostarczenie ciepła, wody i odbioru ścieków na własny koszt, ale jeśli inwestycja nie ruszy, wojsko będzie musiało wydać około 50 mln zł na własną kotłownię. Jednak kwota ta najprawdopodobniej nie została przewidziana w budżecie MON, co rodzi pytanie o dalszą przyszłość jednostki.
– Może komuś zależy na tym, żeby tej jednostki tu nie było – sugeruje prezes.
Żegalski podkreśla, że projekt w Czerwonym Borze opiera się na sprawdzonej technologii. MPEC wzoruje się na funkcjonującej od lat spalarni odpadów medycznych w Bydgoszczy, zlokalizowanej tuż przy Szpitalu Onkologicznym im. prof. Franciszka Łukaszczyka. Obiekt działa bez zarzutu, a w jego bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się hotel i strefa SPA.
– Spalarnia znajduje się na terenie kompleksu leczniczego i to po prostu działa już przez tyle lat i jakoś nikt z lekarzy, którzy tam pracują, nigdy nie nie nie mówił, że pracuje w złych w złych warunkach – zaznacza prezes.
Reklama
MPEC zapowiada wykorzystanie wszelkich dostępnych środków prawnych i nie traci nadziei:
– Wierzę, że zdrowy rozsądek zwycięży i dobro wspólne stanie ponad osobistymi animozjami. Ta inwestycja jest milowym krokiem do tego, żeby chronić środowisko i mieszkańców gminy- kończy Żegalski.
W ubiegłym tygodniu kontaktowaliśmy się z Urzędem Gminy Zambrów. Dowiedzieliśmy się, że wójt Jarosław Kos “wyłączył się z tej sprawy", a zastępca wójta Ewa Denkiewicz przebywa na urlopie.