Pierwsze czytanie projektu budżetu województwa podlaskiego na 2016 rok było najważniejszym punktem porządku obrad wczorajszej sesji Sejmiku Województwa Podlaskiego. Dochody budżetu mają wynieść ponad 382,4 mln zł, wydatki niespełna 418 mln zł, a d eficyt budżetu szacuje się na prawie 35,5 mln zł.
- Cały przyszły rok będzie rokiem oszczędności – powiedział marszałek Jerzy Leszczyński uzasadniając konieczność oszczędzania na wydatkach bieżących. Kończą się już inwestycje związane z perspektywą unijną 2007-2014, natomiast jeszcze nie zaczną się inwestycje związane z następną perspektywą 2014-2020, a jednocześnie samorząd powinien zabezpieczyć środki własne na wkłady do projektów unijnych czy ministerialnych.
- Budżet na koniec roku będzie inaczej wyglądał niż teraz w projekcie – zaznaczył Skarbnik Województwa Henryk Gryko. - Moglibyśmy mówiąc o budżecie, zaprezentować mapę potrzeb, wiemy jakie trzeba ponieść wydatki w poszczególnych dziedzinach, te potrzeby są zdefiniowane, ale niewiele możemy zrobić bez funduszy zewnętrznych, unijnych i dotacji. Samorządy nie są w stanie realizować zadań zleconych, rząd nie chce płacić za wykonaną robotę.
Skarbnik zaznaczył, że według jego prognoz dochody województwa będą rosły, deficyt, który na następny rok jest przewidywany w wysokości 35 mln, w 2018 zmaleje do 2 mln zł, a w następnych latach będą już budżety zrównoważone.
W dyskusji nad budżetem wziął udział radny Bogusław Dębski, który w imieniu klubu PiS wniósł do budżetu kilka poprawek. Zapytał o zasadność wydawania pieniędzy na połączenie kolejowe Białystok – Grodno, na Wschodni Kongres, na przygotowanie dokumentacji środowiskowej w sprawie lotniska.
- Ja wiem, że jesteśmy biedni, ale z niektórych aspiracji nie powinniśmy rezygnować – dodał radny Dębski.
Mikołaj Janowski w imieniu klubu PSL podziękował opozycji za chęć współpracy przy tworzeniu budżetu.
Kolejne czytanie budżetu na grudniowej sesji.