Zaczęło się od domowej kłótni, a skończyło na nerwowym wyczekiwaniu pod oknem i telefonie na numer alarmowy. We wtorek wieczorem łomżyńscy policjanci udowodnili, że w sytuacjach kryzysowych liczy się nie tylko sprzęt, ale przede wszystkim sprawne oko i szybkie rozesłanie rysopisu.
Wszystko zaczęło się około południa. Początkowo ojciec dziewczynki próbował szukać jej na własną rękę, zaglądając w miejsca, gdzie mogłaby przebywać. Jednak czas mijał, telefon milczał, a na dworze robiło się coraz chłodniej. Gdy zegar wybił 19:00, a zmrok zaczął zapadać na dobre, mężczyzna nie wytrzymał i zadzwonił po pomoc.
Sytuacja była o tyle trudna, że nastolatka miała na sobie tylko cienką bluzę – zupełnie nieadekwatną do wieczornych temperatur. Do domu zgłaszającego natychmiast przyjechał patrol. Policjanci zebrali najważniejsze dane: jak wygląda, co ma na sobie, jakie ma znaki szczególne. Rysopis trafił do wszystkich mundurowych na terenie miasta, a informacja wraz ze zdjęciem została błyskawicznie przekazana mediom.
W takich przypadkach często mówi się o "złotej godzinie" i tym razem to powiedzenie sprawdziło się niemal co do minuty. Dokładnie godzinę po zgłoszeniu, policjanci z łomżyńskiej „patrolówki” zauważyli dziewczynkę na jednej z ulic. 13-latka była cała i zdrowa, choć zapewne zmarznięta i zmęczona całym zdarzeniem.
Finał? Krótko przed 21:00 nastolatka była już z powrotem w domu, przekazana pod opiekę ojca. Tym razem skończyło się na strachu, ale policjanci przypominają: w takich sytuacjach nie warto zwlekać ze zgłoszeniem.