Reklama

W podlaskim działa już odcinkowy pomiar prędkości

24/11/2015 06:02

Nowy bat na kierowców, którzy lubią sobie nieco "docisnąć" właśnie zaczął działać w województwie podlaskim. Mowa oczywiście o odcinkowym pomiarze prędkości, o którym słychać już od jakiegoś czasu. W podlaskim mamy dwa takie odcinki i oba uruchomiono jako jedne z pierwszych w Polsce.

Jeden z dwóch mierzonych odcinków znalazł się w okolicy Łomży, a dokładniej na nieco ponad 6-kilometrowym odcinku drogi krajowej nr 61 pomiędzy Kisielnicą a Stawiskami. Jest to najdłuższy taki odcinek ze wszystkich 29, jakie będą działać w kraju. Na razie prowadzone są na nim testy, ale już od początku przyszłego roku kierowcy mogą spodziewać się niemiłej korespondencji z Inspekcji Transportu Drogowego z wezwaniem do ujawnienia sprawcy wykroczenia lub przyjęcia mandatu i punktów karnych.

System działa w bardzo prosty sposób. Na początku i końcu odcinka z pomiarem prędkości znajdują się radary, które rejestrują wjazd i wyjazd pojazdu ze strefy pomiaru. Prędkość będzie obliczana na podstawie czasu w jakim dany pojazd przejechał ten odcinek. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat. Fragmenty dróg objęte odcinkowym pomiarem prędkości oznakowano podobnie jak w przypadku fotoradarów - znanym wszystkim kierowcom niebieskim znakiem D51 uzupełnionym o tabliczkę "Kontrola średniej prędkości na odcinku ... km".

Reklama

Tyle teoria. W praktyce jednak egzekwowanie tych mandatów może okazać się mocno problematyczne dlatego, że w Polsce nie ma wykroczenia drogowego polegającego na przekroczeniu średniej prędkości. Powstaje też wątpliwość dotycząca miejsca wykroczenia drogowego. Aby ukarać kierowcę za przekroczenie prędkości musi zostać określone miejsce, w którym to zrobił. Tymczasem kilkukilometrowy odcinek trudno nazwać "miejscem".

Zapewne nie zabraknie kierowców, którzy przyłapani przez nowy system przyjmą mandat i punkty i nie będą dochodzić swoich praw. Ci bardziej świadomi, którzy nie boją się sądu i potrafią dowieść swoich racji, raczej tak potulni nie będą. Prawdopodobnie jednak system spełni swoją rolę o tyle, że liczba kierowców przekraczających prędkość na kontrolowanych odcinkach znacząco się zmniejszy, co ma spowodować też spadek liczby wypadków. Tylko czy ma się to odbywać nie do końca w zgodzie z obowiązującymi przepisami? Było chyba dość czasu, by przygotować odpowiednie zmiany w prawie, które uwzględniałyby nowe "zabawki" ITD.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości