W jednym z bloków w Nowogrodzie zamknął się mężczyzna, który twierdzi, że ma bombę i zamierza ją zdetonować. Choć sprawa wydaje się mało prawdopodobna, to Policja i inne służby takie sygnały zawsze traktują z pełną powagą i na zasadzie, że lepiej dmuchać na zimne niż się poparzyć.
Na miejscu są wszystkie niebędne w takim przypadku służby czyli Policja, Straż Pożarna i Pogotowie Ratunkowe. Ewakuowano mieszkańców bloku przy ulicy Miaskowskiej. Obecnie prawie 60-letni mężczyzna został już siłą wyprowadzony z budynku i zatrzymany, ale pozostał problem reklamówki, w której jak twierdzi zamachowiec jest bomba. W tej sytuacji miejscowe służby oczekują przyjazdu wezwanych na miejsce pirotechników z psem wyszkolonym w wykrywaniu ładunków wybuchowych.
[AKTUALIZACJA] Jak się okazało, w torbie powieszonej na klamce drzwi wejściowych do klatki schodowej nie było żadnej bomby ani granatu, bo właśnie o granacie poinformował policjantów zatrzymany mężczyzna, kiedy dzwonił z groźbą jego detonacji. Policja znalazła w budynku reklamówkę z jakimiś urządzeniami elektrycznymi, ale nie były to żadne niebezpieczne materiały.
60-latek trafił do aresztu, a mieszkańcom bloku na czas akcji udostępniono pomieszczenia miejscowego ośrodka kultury. Obecnie wszyscy powrócili już do swoich mieszkań.