O tym, że nie można łamać kwarantanny, przekonał się w niedzielę 60-letni mieszkaniec Białegostoku. Mężczyzna postanowił pójść do sklepu, bo zachciało mu się ryby. Tam sam opowiedział personelowi, żę jest na kwarantannie. Decyzją sądu 60-latek... trafił do aresztu.
W minioną niedzielę dyżurny KMP w Białymstoku otrzymał informację od pracownika jednego ze sklepów o mężczyźnie, który przyszedł do sklepu pomimo odbywania kwarantanny. Na miejsce wysłano patrol wyposażony w środki do ochrony osobistej. Mundurowi ustalili, że 60-latek kilka dni temu wrócił do Polski i rzeczywiście jest objęty kwarantanną.
- W rozmowie z funkcjonariuszami 60-latek dodał, że nie chciał fatygować córki, ani sąsiadów do spełniania swojej zachcianki kulinarnej. Pomimo tego, że w domu miał jedzenie, postanowił pójść do sklepu, bo zachciało mu się ryby. Tam jednak sam opowiedział personelowi, że jest na kwarantannie. Dzięki ich natychmiastowej reakcji, mężczyzna został zatrzymany i odpowie teraz za sprowadzenie niebezpieczeństwa - relacjonuje białostocka policja.
Reklama
Mundurowi ustalili, że nie było to pierwsze naruszenie kwarantanny przez mężczyznę. O rażącej nieodpowiedzialności powiadomiony został też inspektor sanitarny. Decyzją sądu 60-latek trafił do aresztu.
Policja interweniuje
W ciągu minionej doby podlascy policjanci sprawdzili 3900 osób i odnotowali 7 przypadków opuszczenia miejsc kwarantanny. Mundurowi otrzymali 103 zgłoszenia o łamaniu przepisów dotyczących przemieszczania się i gromadzenia - interweniowali 36 razy w związku z naruszeniem zasad przemieszczania się (19 mandatów, 26 pouczeń, w 8 przypadkach prowadzone są czynności wyjaśniające, 3 zgłoszeń nie potwierdzono) i 67 razy w związku z nielegalnym gromadzeniem się osób (32 mandaty, 29 pouczeń, w 11 przypadkach prowadzone są czynności wyjaśniające, 40 zgłoszeń nie potwierdzono).