Wartość 108 km/h widniała na liczniku auta, które zostało zatrzymane do kontroli przez policjantów w Piątnicy. Pędzącym przez miejscowość sąsiadującą z Łomżą okazał się poseł Prawa i Sprawiedliwości Lech Kołakowski. Okazało się, że poseł nie miał przy sobie prawa jazdy.
Poruszający się z brawurową prędkością samochód przyciągnął uwagę policjantów, którzy uchwycili szybki przejazd wideorejestratorem. Auto prowadzone przez posła pędziło w terenie zabudowanym aż o 58 km/h za szybko. Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości od 400-500 zł, 10 punktów karnych oraz pozbawienie prawa jazdy na trzy miesiące.
Do zdarzenia doszło we wtorek, 18 września w godzinach wieczornych. To właśnie wtedy doszło do zatrzymania posła na terenie sąsiadującej z Łomżą Piątnicy. Polityk PiS odmówił przyjęcia mandatu, nie miał także przy sobie prawa jazdy.
- Ten kierowca został zatrzymany w Piątnicy, przekroczył dopuszczalną prędkość. Policjanci sporządzili z tego dokumentację i są prowadzone czynności wyjaśniające w tej sprawie – mówi asp. Marcin Gawryluk z KWP Białystok.
Poseł nie zasłonił się immunitetem, jednak, aby ukarać posła Komenda Główna Policji skierować musi do Sejmu RP wniosek o uchylenie immunitetu, aby wystawić Lechowi Kołakowskiemu mandat.
O całe zdarzenie mieliśmy okazje zapytać Kołakowskiego dziś na konferencji w Jedwabnem. Niestety odmówił udzielenia nam informacji i pośpiesznie opuścił miejsce spotkania.
Według naszych informacji posła Lecha Kołakowskiego zatrzymali policjanci ze srebrnego nieoznakowanego bmw. Zdarzenia miało miejsce około godziny 19.40, w Piątnicy przy placówce pocztowej.