W weekend rodzice zgłosili się do szpitala z chorym noworodkiem. Otrzymali lekarstwa, pojechali do domu. W nocy z niedzieli na poniedziałek dziecko zmarło. Czy to zaniedbanie lekarskie? Sprawę bada już prokuratura.
Rodzice urodzonego kilkanaście dni temu dziecka, mieszkańcy podzambrowskiego Tabędza, zgłosili się do Szpitala Powiatowego w Zambrowie w sobotę.
- Martwili się o zdrowie noworodka, w którego kale zauważyli prawdopodobnie krew i śluz- mówi zastępca prokuratora rejonowego w Zambrowie Urszula Kossakowska.
Dziecko miało zostać zbadane przez dyżurującego lekarza. Medyk nie uważał, by maluszek wymagał hospitalizacji. Podał dziecku lekarstwa i polecił rodzicom wrócić do domu.
W nocy z niedzieli na poniedziałek noworodek zmarł. Rodzice przyjechali do szpitala w Zambrowie, przywożąc jego ciało. Sprawa została przekazana policji, funkcjonariusze wczoraj nad ranem powiadomili prokuraturę.
Co stało się w ciągu kilkudziesięciu godzin, jakie minęły od zgłoszenia rodziców do szpitala do śmierci dziecka? Czy zawiódł lekarz, stawiając błędną diagnozę?
W tej sprawie jest jeszcze wiele niewiadomych. Dziś odbyła się sekcja zwłok noworodka. Na jej wyniki trzeba będzie poczekać do początku kwietnia.
- Wtedy zdecydujemy też o ewentualnym powołaniu biegłych. Na razie został zabezpieczony materiał histopatologiczny, sprawdzamy całą dokumentację medyczną dotyczącą zdrowie dziecka od chwili porodu- mówi prokurator Kossakowska, podkreślając, że śledztwo na razie prowadzone jest "w sprawie". Nikt nie usłyszał jeszcze zarzutów.
Ordynator oddziału dziecięcego Szpitala Powiatowego w Zambrowie odmówił rozmowy dotyczącej śmierci maluszka. Z prezesem zambrowskiego szpitala nie udało się dziś skontaktować.