Trzy razy w ciągu jednej nocy wzywani byli strażacy do pożarów w Bronowie. Najpier ugasili płonącą stodołę, następnie ratowali dom, a za trzecim razem palące się bele słomy. Strażacy podejrzewają, że były to podpalenia, dlatego sprawą zajęła się Policja. Na szczęście nie było ofiar wśród ludzi.
Na ponad 70 tysięcy złotych oszacowane zostały wstęnie straty spowodowane trzema pożarami, jakie miały miejsce wczorajszego popołudnia i wieczoru w Bronowie. Pierwsze zgłoszenie, o pożarze stodoły, dyżurny PSP w Łomży odebrał o 17.05. Mimo natychmiastowego wyjazdu do akcji gaśniczej, stodoła spłonęła całkowicie.
Drugie zgłoszenie z tej samej wsi trafiło do Straży Pożarnej o 22.29 i tym razem płonącym budynkiem był opuszczony dom mieszkalny. Kiedy strażacy dotarli na miejsce, płonął już dach i wnętrze budynku. Wstępnie oszacowane straty wyniosły około 50 tys. zł.
Po raz trzeci telefon na biurku dyżurnego rozdzwonił się po zaledwie pięciu minutach. Wezwanie było do płonących około 300 bel słomy. Dwie trzecie z nich spłonęło, a straty oszacowano na 16 tys. złotych.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że trzy takie wydarzenia w krótkim odstępie czasu i w tak małej miejscowości nie mogły być przypadkowe. Pierwsza myśł, jak przychodzi do głowy, do celowe działanie podpalacza. W tej sytuacji sprawą zajmie się Policja.