Redukcja zatrudnienia, sprzedaż niepotrzebnego, a generującego koszty majątku i wymiana autobusów na nowsze i oszczędniejsze- takie drogi wyjścia z impasu widzi prezes łomżyńskiego PKS Adam Wykowski. O sytuacji wszystkich samorządowych spółek komunikacyjnych w województwie debatowali dziś radni Sejmiku Województwa Podlaskiego.
Wbrew pozorom, łomżyński PKS nie znajduje się w najgorszej sytuacji w regionie. Choć firma nie zarabia (wynik finansowy za ubiegły rok wyniósł ok. -59 tys. złotych) i tak jest w lepszej kondycji niż np. porównywalny wielkością PKS w Suwałkach, który ostatni rok zamknął stratą w wysokości ok. 100 tys. złotych.
To jednak w łomżyńskim PKS-ie w lutym zabrakło pieniędzy na terminową wypłatę wynagrodzeń dla pracowników. Dlatego na sesji Sejmiku prezes Wykowski nie ukrywał, że zmiany przedsiębiorstwa nie ominą.
- Najtrudniejsza będzie redukcja zatrudnienia, mimo pro-pracowniczego nastawienia zarządu. Z utratą pracy muszą liczyć się pracownicy, które mają realną szansę na znalezienie zatrudnienia w innych firmach na rynku i osoby, które mogą skorzystać ze świadczeń przedemerytalnych- wyliczał Adam Wykowski.
Część pracowników będzie zaś nadal pracować dla PKS, ale w ramach outsourcingu- zatrudnienia przez firmy zewnętrzne.
Ratunku dla przedsiębiorstwa łomżyński PKS upatruje też w sprzedaży generującego ogromne koszty majątku (m. in. budynków dworca w Kolnie) i dokapitalizowaniu z zewnętrznych źródeł. Na sprawę pieniędzy zwrócił uwagę też radny Marek Olbryś.
- Powinniśmy uderzyć się w piersi, bo kiedy przejęliśmy te spółki od Skarbu Państwa, to poza poręczeniem dwóch kredytów (dla PKS Białystok- przyp. red.) niewiele dla nich zrobiliśmy. Czy nie istnieje w naszych możliwościach wspomożenie transportu publicznego tak, jak wspieramy transport kolejowy?- pytał.
Radni mieli jeszcze kilka dobrych rad dla pięciu samorządowych PKS-ów, ale konkretnych rozwiązań nie wskazali.
Radny Cezary Cieślukowski zarekomendował (zaznaczając, że to jego własna propozycja), by samorząd jak najszybciej przygotował przejęte spółki do sprzedaży i w ten sposób odzyskał jeszcze zaangażowane w nie pieniądze. Marszałek województwa takiego rozwiązania jednak nie poparł.
- Powiedz to tym ludziom Czarek, że chcesz zarobić- skomentował, zwracając się per "ty" do Cezarego Cieślukowskiego marszałek województwa podlaskiego Jarosław Dworzański. Do samych informacji, które padły podczas sesji, odnosić się jednak nie chciał. - PKS-y działają jako spółki prawa handlowego, w środowisku biznesowy, a radni PiS, którzy doprowadzili do zwołania tej sesji, podali konkurencji tajne informacje handlowe "na tacy".
Po wstąpieniu marszałka, dyskusja zakończyła się bez wymiernego efektu.