Rodzice dzieci uczących się w Szkole Podstawowej w Uśniku chwytają się wszystkiego: organizują festyny, na których zbierają pieniądze na utrzymanie szkoły, remontują ją we własnym zakresie, założyli stowarzyszenie przekazujące dochód z 1 proc. podatku. Za wszelką cenę chcą obronić małą placówkę przed likwidacją. Wójt gminy nie daje się jednak przekonać. Lokalna społeczność twierdzi, że budynek ma być przekazany pod intratny biznes- stąd niechęć władz gminy do utrzymania szkoły.
Szkoła w Uśniku jest niewielka, ale nie najmniejsza w powiecie łomżyńskim. Uczy się w niej 38 dzieci- więcej, niż np. w sąsiednich Czaplicach czy położonych w gminie Piątnica Żelechach. Placówka ma dobrą renomę- w ubiegłorocznym sprawdzianie przeprowadzonym na koniec nauki w szóstej klasie, uczniowie osiągnęli jeden z wyższych wyników w całym powiecie.
Jak większość małych placówek, jest jednak sporym obciążeniem budżetu gminy. Rocznie utrzymanie szkoły kosztuje ok. 630 tysięcy złotych. Większość tej kwoty pochłaniają wynagrodzenia dla zatrudnionych tam nauczycieli, pracujących na 6,5 etatach.
- Robimy wszystko, co możemy. Razem z dyrekcją organizujemy festyn z takimi atrakcjami, jak np. przejazd ciągnikiem czy sprzedażą ciast- a dochód przekazujemy szkole. Rodzice własnym nakładem pracy i środków pomalowali sale lekcyjne. Teraz założyliśmy stowarzyszenie, które pozwoli przekazywać firmom 1 proc. podatku na utrzymanie szkoły. Mamy już zapewnienie kilku łomżyńskich firm, że właśnie nam oddadzą tę kwotę- mówi Beata Kamrat- Janicka ze Społecznego Komitetu Obrony Szkoły w Uśniku.
Wójt gminy Śniadowo Rafał Pstrągowski jest jednak nieugięty. Szkoła ma zostać zlikwidowana lub stopniowo wygaszana, a stosowną uchwałę w tej sprawie radni mieliby podjąć już do końca lutego.
Lokalna społeczność twierdzi, że w budynku po szkole miałby powstać zakład opiekuńczy dla osób starszych i właśnie w tym zadłużona gmina upatruje dochodu. Informacji tej na razie nie udało nam się potwierdzić.
W najbliższy wtorek, 7. stycznia radnych gminy czeka wspólne posiedzenie wszystkich komisji Rady Gminy, poświęcone likwidacji szkoły. Rodzice upatrują w tym spotkaniu ostatniej szansy dla swoich dzieci.
- To są ludzie wybrani przez nas, nie decydują sami dla siebie, ale mają wyrażać naszą wolę. Dlatego już zapowiedzieliśmy pewne społeczne restrykcje dla tych radnych, którzy poprą wniosek likwidacji szkoły: jeden handluje krowami, więc nie będziemy ich od niego kupować, inny prowadzi sprzedaż pasz- także przestaniemy wspierać jego działalność- opowiada Beata Kamrat- Janicka. - To takie nasze wewnętrzne, sąsiedzkie działania. Ale nic innego nie możemy zrobić, a na zamknięcie szkoły zgodzić się nie możemy!- mówi z mocą.