To była cudowna chwila, kiedy w kwietniu 2013 roku dyrektor Biblioteki Publicznej Gminy Łomża z siedzibą w Podgórzu Wiesława Kłosińska, otrzymała wiadomość o pozytywnych wynikach naboru wniosków do programu Kultura+ "Infrastruktura bibliotek", w ramach którego biblioteka pozyskała kwotę 1 mln 875 tys. zł na rozbudowę swojej siedziby. Rzeczywistość okazała się gorsza, niż można sobie wyobrazić. Dziś pani dyrektor każe modlić się mieszkańcom Podgórza, by zdążyła zakończyć projekt w terminie.
Mieszkańcy podłomżyńskiej wsi nie mogą doczekać się otwarcia nowego budynku biblioteki zlokalizowanego tuż przy szkole. W nowych pomieszczeniach przylegających do szkoły ich dzieci mają mieć nieistniejące dotychczas w Podgórzu warunki. Przede wszyskim tuż przy szkole, nie trzeba chodzić wzdłuż ruchliwej ulicy. Z nowym wyposażeniem, na które zwycięski projekt złożyła szkoła i pozyskała na ten cel 170 tys. złotych. Przecież miała być oddana do użytku w lipcu...
- Mam już dość. Zorganizowałam spotkanie dla mieszkańców, by poinformować ich dlaczego jest takie opóźnienie z oddaniu budynku do użytku - mówi dyrektor Wiesława Kłosińska.
Jak twierdzi, musi to zrobić, bo po wsi słychać różne opinie, niektóre wręcz wzięte z sufitu, a plotka roznosi się z szybkością światła i, jak to plotka, rośnie, rośnie, rośnie...
Poniedziałek, godzina 18.00. W remizie w Podgórzu około 150 mieszkańców wsi, pani sołtys, dyrektorki szkoły i biblioteki, inspektor nadzoru budowlanego. Kilka minut spóźniają się przedstawiciele wykonawcy - Podlaskiej Instytucji Gospodarki Budżetowej BIELIK, zakładu budżetowego z pobliskiego Czerwonego Boru. Dyrektor Wiesława Kłosińska rozpoczyna opowieść i dość szybko przechodzi do konkretów.
Jak się okazuje problemy są dwa. Po kilku miesiącach od instalacji i próbnego rozruchu, w piątek okazało się, że nie działa centralne ogrzewanie. W dodatku piec na olej opałowy przecieka i na podłodze pojawiła się kałuża paliwa. Drugi problem ciągnie się już kilka miesięcy. Ściana frontowa z przeszkloną witryną stała się powodem, dla którego nadzór budowlany nie wydaje zgody na oddanie budynku do użytku. Tymczasem do końca grudnia budynek musi zacząć funkcjonować, bo w przeciwnym razie grozi zwrot dotacji, która została już wydana!
W miarę zagłębiania się w temat poznajemy kolejne etapy działań. Kiedy głos zabierają przedstawiciele wykonawcy, w bardzo konkretnych słowach przedstawiają fakty, na ich potwierdzenie pokazując dokumenty, których przywieźli ze sobą dwa segregatory. Co się okazuje? Projekt budynku został wykonany w sposób, jaki trudno określić kulturalnymi słowami. Zły, fatalny, to zdecydowanie za mało. Mieszkańcy dowiadują się, że trzeba było aż czterokrotnie zmieniać projekt i to w tak dużym stopniu, że konieczne było występowanie o kolejne pozwolenia na budowę! Nie tylko zmieniało to kosztorys, ale za każdą zmianą szła strata czasu. Średnio po 30 dni.
W końcu udało się jednak budynek postawić i przyszedł czas na inspekcję nadzoru budowlanego. I w tym momencie pojawia się nieszczęsna witryna, czyli przeszklony od góry do samej ziemi fragment ściany frontowej. Projektant, który określił sposób jej wykonania, zaplanował ją z profili pcv. Kiedy na placu budowy pojawiła się komisja, natychmiast zakwestionowała witrynę, która zdaniem obecnej inspektor była tak wiotka, że "cała chodziła".
Komisja zażądała atestu, który potwierdza, że witryna wykonana z tego konkretnego profilu i materiału nie zagraża bezpieczeństwu dzieci. Że po prostu w pewnym momencie nie runie na ziemię. Wykonawca, który zlecił wykonanie witryny firmie specjalizującej się w tym, zwrócił się o taki dokument. Jak się okazuje, dokumentu nie ma, co jednak nie dyskwalifikuje produktu, ponieważ producent, mając parametry wykonywanych przez siebie elementów powinien po prostu wykonać odpowiednie obliczenia, dzięki którym można stwierdzić, czy dany materiał jest w stanie przenieść występujące obciążenia. Takich wyliczeń firma produkująca profile PCV nie wykonała. Wszyscy natomiast stwierdzili, że witryna powinna być wykonana z profili aluminiowych!
Chcąc ratować sytuację, inwestor czyli biblioteka, zleciła wykonanie ekspertyzy wraz z zaleceniami niezależnemu laboratorium, które stwierdziło konieczność wzmocnienia zastosowanych profili stalą, by uzyskać odpowiednią sztywność całej konstrukcji. Po długim czasie zalecenia zostały wprowadzone w życie. Producent witryny wzmocnił ją, ale pojawił się kolejny problem. Wykonane z pcv drzwi, w kolorze brązowym, pod wpływem wysokiej temperatury podczas słonecznego lata, zaczęły się odkształcać. Kilka razy pracownicy producenta przyjeżdżali, prostowali drzwi, wyjeżdżali, by ponownie wracać i prostować krzywe drzwi. Wydawało się, że nie będzie końca, a termin zakończenia projektu zbliżał się nieubłaganie.
Na spotkaniu pojawił się także wójt Jacek Nowakowski, który po okresie przysłuchiwania się dyskutującym stronom zapytał przedstawicieli głównego wykonawcy, czy skoro konstrukcja witryny została wzmocniona i problemem są już tylko odkształcające się drzwi, nie możnaby wymienić samych drzwi na aluminiowe, a jeśli tak, to czy firma zgodziłaby się w imię dobrej wcześniej współpracy coś takiego zrobić. Pozytywna odpowiedź na to pytanie oraz deklaracja, że zaraz we wtorek przyjedzie fachowiec do pieca, spowodowały oklaski z sali. Kiedy jeszcze wójt zadeklarował pełne wsparcie w załatwieniu jak najszybszego pojawienia się komisji nadzoru budowlanego, zaraz po zakończeniu tych prac, pojawiła się realna szansa na to, że projekt, którego termin realizacji upływa z końcem roku, zostanie w tym terminie zamknięty. A to oznacza, że dzieci z Podgórza od stycznia zaczną korzystać z nowego budynku biblioteki.
- Jestem pełen optymizmu, że uda nam się tę sprawę pozytywnie zakończyć. Teraz nie jest czas na szukanie winnych tej całej sytuacji, bo trzeba przede wszystkim ratować projekt - stwierdził po spotkaniu Jacek Nowakowski.
W Podgórzu pojawił się również konkurent obecnie urzędującego włodarza Gminy Łomża Piotr Kłys, który stwierdził, że przyjechał nie tylko jako kandydat na wójta, który oczywiście interesuje się wszystkim, co dzieje się na terenie gminy, ale także jako radny. Również jego zapytaliśmy o opinię w tej sprawie.
- Ja widzę pewien problem. Otóż mieszkańcy przyszli dowiedzieć się, kiedy ich dzieci będą mogły korzystać z pomieszczeń, które do tego celu zostały zaplanowane. W to miejsce, zamiast odpowiedzieć im na to proste pytanie, został im zaserwowany spektakl po tytułem "Nie możemy się dogadać my, zamawiający z wykonawcą". To, jak słyszymy, trwa od połowy lipca, od momentu podpisania protokołu i w tej sprawie, jak widzę nic nie zostało zrobione, a nawet jeśli coś zostało zrobione, to nie ma efektu, który powinien być już dawno - powiedział Piotr Kłys.
Na szczęście jest szansa na ten efekt, o którym mówił Piotr Kłys, a polecane mieszkańcom przez panią dyrektor biblioteki w Podgórzu modlitwy o to, by zdążyć ze wszystkim do końca roku, jeśli nawet nie pomogą, to na pewno nie zaszkodzą.
Projekt rozbudowy biblioteki w Podgórzu pochłonął przeszło 1 mln 291 tys. złotych.