Niedzielny poranek w Piątnicy obfitował w nietypowy spektakl – grupa kibiców ŁKS-u Łomża postanowiła zablokować autokar pełen siedmiolatków, które zmierzały na mecz Jagiellonii Białystok. W miarę jak historia nabiera rozgłosu, coraz to nowe oświadczenia wpadają do naszej redakcji, wzbogacając tę opowieść o kolejne warstwy absurdu i ujawniając oryginalne podejście niektórych stron do kwestii „spontanicznego dialogu.”
Prezes Bałdyga: „To nie My, to Oni!”
Tomasz Bałdyga, prezes ŁKS-u, postanowił przerwać milczenie, objaśniając publicznie, dlaczego nikt z klubu nie ma sobie nic do zarzucenia. Bałdyga stwierdził, że panika wśród siedmiolatków była wynikiem… nadgorliwości dorosłych, którzy zareagowali „w sposób nieodpowiedzialny.”
- Z tego co wiem, nie była to żadna zaplanowana akcja, tylko spontaniczna inicjatywa osób, które tam były. Niestety dorośli pasażerowie autokaru zareagowali na sytuację w sposób nieodpowiedzialny, wywołując niepotrzebną panikę, co mogło przestraszyć osoby młodsze znajdujące się w autokarze.
Bałdyga nie oszczędził również mediów:
- Smutne jest, że media, zamiast dążyć do obiektywnego przedstawienia faktów, często preferują sensacyjne doniesienia, które tylko podsycają negatywne emocje. W przypadku tego zdarzenia brak rzetelności dziennikarskiej przyczynił się do niepotrzebnego rozdmuchania sprawy i wywołania niepokojów społecznych.
Kibice ŁKS-u: „Kto zablokował kogo?”
Kibice ŁKS-u również wystosowali oświadczenie, pełne zapewnień o pokojowych zamiarach. Jak twierdzą, ich celem była „spokojna rozmowa z organizatorem wydarzenia sportowego”, a nie, jak niektórzy twierdzą, zastraszanie kogokolwiek. Słowa o dialogu wywołują jednak lekki dysonans poznawczy w kontekście autokaru z dziećmi, który z ich inicjatywy utknął na parkingu.
“Nie była to żadna zaplanowana akcja, tylko spontaniczna inicjatywa osób” - W końcu kto by nie chciał porozmawiać, widząc zbliżający się pojazd z siedmiolatkami?
Swoje rozczarowanie kibice kierują ku organizatorom wyjazdu, którzy, według ich wersji, zamknęli się w autokarze, unikając rozmowy co sugeruje, że kibice oczekiwali na spokojną wymianę zdań w miejscu blokady, traktując wszystko jako idealne warunki do debaty.
Anonimowy wniosek o kontrolę – Absurd goni absurd
W tym festiwalu oświadczeń do naszej redakcji wpłynął także anonimowy wniosek, w którym autor wskazuje na niepokojące aspekty całego incydentu. Zastanawia się, czy osoba nagrywająca zdarzenie z autokaru miała do tego prawo i czy miała prawo tam przebywać - zgodnie z zapisami „ustawy Kamilka.” Ta tajemnicza postać pyta wprost: kto i dlaczego znajdował się z kamerą w pojeździe z dziećmi? Może była to kolejna „prowokacja.”
Niech zwycięży logika – czy raczej jej brak?
W ostatecznym rozrachunku cała ta historia może przejść do klasyki naszych łomżyńskich opowieści, które łączą w sobie elementy absurdalnej i nieograniczonej fantazji. Prezes klubu prosi o obiektywizm w mediach, kibice apelują o szacunek dla ich „prawa do wyrażenia opinii,” a anonimowy głos dodaje nutę prawnej zagwozdki do tej farsy.
Wspólne oświadczenia wydają się stawiać pytanie: kto tu naprawdę „zablokował” czyją wersję zdarzeń? W tym komediodramacie to “widowisko sportowe” staje się areną zderzenia potrzeb dialogu i nieprzeniknionej racji kibicowskiej.