Trzy osoby zginęły, a czternaście zostało rannych- to wstępny bilans wypadków, do których doszło na drogach naszego regionu. Policjanci podsumowują już długi majowy weekend i nie zostawiają złudzeń- tak niebezpiecznie nie było od dawna.
W czwartek, 1. maja ze złamaną nogą i ogólnymi potłuczeniami do szpitala został odwieziony 8-letni chłopiec, który został potrącony przez samochód. Dziecko wyjechało na rowerze z przydomowego podwórka prosto na drogę i dostało się pod koła auta. Do wypadku doszło w miejscowości Dąbrowa Moczydły koło Szepietowa.
W piątek nad ranem zginął 46-letni mężczyzna kierujący ciągnikiem rolniczym. Mężczyzna z nieznanych przyczyn zjechał na pobocze żwirowej drogi i wjechał do rowu, gdzie wypadł z ciągnika i został przyciśnięty tylnym kołem pojazdu. Zmarł na miejscu. Do tragicznego wypadku doszło w pobliżu Olszy w gminie Dąbrowa Białostocka.
Dwie osoby zginęły w sobotę, 3 maja, uderzając samochodem w drzewo. Dwaj mężczyźni w wieku 35 i 37 lat jechali osobowym peugeotem. Tragiczny wypadek wydarzył się w gminie Grodzisk w powiecie siemiatyckim.
W pobliżu Łomży do wypadku doszło w piątek przed godz. 22.00 w Starych Kupiskach. 25-latek kierujący toyotą rav 4 jadąc w stronę Łomży, po wyprzedzeniu innego pojazdu wpadł w poślizg. Zjechał na pobocze, uderzył w ogrodzenie posesji i dachował. Z urazem wielonarządowym i złamaniem podstawy czaszki trafił do szpitala (pisaliśmy o tym tu: http://www.mylomza.pl/home/lomza/item/6625-toyota-dachowa%C5%82a-w-starych-kupiskach-foto.html).
Tak niebezpiecznego majowego weekendu policjanci nie zanotowali od dawna. W ubiegłym roku w wypadkach drogowych poszkodowanych zostało czternaście osób, ale statystyki przygotowane przez policjantów obejmowały znacznie dłuższy czas: od 29. kwietnia do 5. maja włącznie.