Trwają ferie zimowe – czas, na który wiele rodzin czeka z utęsknieniem. Planujemy wyjazdy na narty, lepienie bałwana i odpoczynek od codziennych obowiązków. Niestety, ten gorący okres to również żniwa dla cyberprzestępców. Oszuści bez skrupułów wykorzystują nasz pośpiech i marzenia o idealnym urlopie, oferując nieistniejące apartamenty.
W dobie internetu znalezienie noclegu wydaje się banalnie proste. Kilka kliknięć i widzimy piękne zdjęcia przytulnego domku w górach. Jednak to, co widzimy na ekranie, nie zawsze pokrywa się z rzeczywistością. Policja oraz serwisy branżowe apelują o zachowanie szczególnej ostrożności – fałszywe ogłoszenia to plaga każdego sezonu turystycznego.
Przestępcy doskonale wiedzą, jak przyciągnąć naszą uwagę. Tworzą profesjonalnie wyglądające oferty na popularnych portalach ogłoszeniowych. Kradną zdjęcia z zagranicznych stron lub luksusowych hoteli i opisują je jako „wolny apartament w centrum Zakopanego” lub „domek w Bieszczadach”.
Kluczem do oszustwa jest cena. Oferta jest zazwyczaj znacznie tańsza niż rynkowa średnia, a lokalizacja – wręcz wymarzona. To klasyczny lep na turystów szukających okazji "last minute". Kiedy zadzwonimy, dowiadujemy się, że chętnych jest wielu i aby zarezerwować termin, konieczna jest natychmiastowa wpłata zaliczki.
Scenariusz dramatu zazwyczaj wygląda podobnie. Po przelaniu pieniędzy kontakt z „właścicielem” jest świetny... aż do momentu zbliżającego się wyjazdu. Na kilka dni przed urlopem telefon milknie, a e-maile pozostają bez odpowiedzi.
Jeszcze gorsza jest sytuacja, w której oszustwo wychodzi na jaw dopiero na miejscu. Rodzina z bagażami i zmęczonymi dziećmi dociera pod wskazany adres, gdzie okazuje się, że:
W efekcie turyści tracą nie tylko pieniądze, ale zostają na lodzie – bez dachu nad głową w środku sezonu, zmuszeni do gorączkowego szukania alternatywy za znacznie wyższą cenę.
Aby uniknąć stresu i straty oszczędności, warto poświęcić chwilę na weryfikację ogłoszenia. Oto kilka kroków, które mogą uratować Twój urlop:
Eksperci zalecają korzystanie z dużych, renomowanych serwisów rezerwacyjnych (np. Booking, Airbnb), które weryfikują gospodarzy i oferują programy ochrony kupujących.
Bądźmy szczególnie ostrożni przy płatnościach. Czerwona lampka powinna zapalić się, gdy wynajmujący naciska na szybki przelew na prywatne konto, prosi o kod BLIK przez telefon lub wysyła linki do nieznanych bramek płatności. W miarę możliwości wybierajmy płatność kartą kredytową lub przez systemy, które umożliwiają procedurę chargeback (odzyskanie środków) w przypadku niewywiązania się z umowy.
Pamiętajmy – pośpiech jest złym doradcą. Lepiej poświęcić 15 minut na sprawdzenie oferty, niż stracić pieniądze i zafundować sobie oraz bliskim zepsute ferie. Bądźmy czujni i wypoczywajmy bezpiecznie!