Słońce świeci, liczniki na dachach biją rekordy, ale co z tego, gdy wieczorem, gdy prąd jest najbardziej potrzebny, nasze domowe elektrownie idą spać? W powiecie łomżyńskim i okolicznych gminach trwa technologiczny skok, który ma ten problem rozwiązać. Mowa o projekcie budowy magazynów energii i ciepła, na który Związek Powiatowo-Gminny „Łomżyńskie Forum Samorządowe” pozyskał potężne środki. Całość przedsięwzięcia to ponad 18 milionów złotych, z czego dofinansowanie unijne pokrywa ponad 15,5 miliona.
– Najważniejszym elementem, który powinien nas skłonić do podjęcia decyzji o budowie tej instalacji, jest to, że możemy bardziej efektywnie wykorzystywać energię, którą już teraz pozyskujemy z naszych paneli – tłumaczy Anna Gawrych, Wiceprezes Związku ŁFS. Jak dodaje, w potocznym języku magazyny energii to po prostu duże akumulatory. – Magazyn przechowuje nadwyżki i pozwala je wykorzystać w dowolnym czasie. To kluczowe, gdy nie mamy ciągłych dostaw prądu; wtedy jesteśmy „zaopiekowani”, bo domowe urządzenia mogą brać energię prosto z magazynu.
W ramach trwającego do 31 lipca 2026 roku projektu zaplanowano montaż 450 urządzeń: 265 magazynów energii elektrycznej oraz 185 magazynów ciepła. Te drugie, jak mówi wiceprezes Gawrych, to nic innego jak nowoczesne bojlery z ciepłą wodą, które gromadzą energię na potrzeby ogrzewania domu lub bieżącej wody.
Dla kogo są te pieniądze, a kto obejdzie się smakiem? Zasady są jasne i – co tu kryć – dość restrykcyjne. Projekt celuje w mieszkańców z instalacjami fotowoltaicznymi o mocy do 7 kW oraz do 9,99 kW. –
- Niestety nie mogą z tego skorzystać osoby prowadzące działalność gospodarczą albo duże gospodarstwa rolne z przemysłową produkcją – zaznacza Anna Gawrych. Chodzi o typowe domostwa i potrzeby socjalno-bytowe.
Sam proces przyznawania grantów to nie tylko wyścig z czasem, ale też system punktowy. Premiowani są mieszkańcy gmin zrzeszonych w Związku ŁFS, m.in. powiatu łomżyńskiego, gmin Kolno, Zambrów czy Sokoły.
– Co ważne, jeśli ktoś posiada kilka domów w różnych lokalizacjach na terenie powiatu, może aplikować o więcej niż jedną instalację -wyjaśnia prezeska.
85 procent refundacji, czyli jak to ugryźć finansowo
Finansowanie wygląda kusząco: 85% kosztów kwalifikowanych to grant, a 15% to wkład własny mieszkańca. Przy planowaniu domowego budżetu. Inwestycję najpierw trzeba opłacić z własnej kieszeni, a dopiero po montażu i odbiorze technicznym składa się wniosek o wypłatę grantu. Od momentu podpisania umowy o powierzenie grantu, mieszkaniec ma 120 dni na realizację montażu.
Sam projekt to jednak nie tylko „kable i zbiorniki”.
– Zapraszamy dzieciaki na warsztaty ekologiczne, planujemy konkursy i wizytę studyjną, by uczyć mieszkańców, jak skutecznie pozyskiwać środki na zieloną energię – wylicza Anna Gawrych.