Czwarty z łomżyniaków, który pojawił się w klatce gali Armia Fight Night 2 chciał nauczyć swojego rywala pokory i szacunku. Powodem było oczywiście zachowanie młodego Białorusina podczas piątkowej ceremonii ważenia, kiedy to głośno krzyczał i stroił groźne miny. Okazało się, że tylko miny były groźne...
Dla Huberta Sulewskiego była to druga walka zawodowa. Poprzednią wygrał w pierwszej rundzie i tak samo chciał zakończyć to starcie. Od początku więc ruszył na Białorusina, ale nie zamierzał bić się z nim w stójce. Po paru sekundach zszedł pod ciosami do nóg, sprowadził Biruka do parteru, gdzie szybko znalazł się w dosiadzie i rozpoczął regularne obijanie głowy rywala, który jak tylko mógł osłaniał ją rękami. Na niewiele się to zdało, bo najpierw do celu doszło kilka potężnych łokci, a później już cała nawałnica ciosów ground and pound, którą po 59 sekundach od rozpoczęcia walki przerwał sędzia.
Techniczny nokaut i szybkie zwycięstwo potwierdziło słowa Huberta sprzed walki, że "krowa która dużo muczy, mało mleka daje", a młody Białorusin został skutecznie uciszony i z pewnością otrzymał naukę na przyszłość.