Zaczynamy serię opisów walk łomżyńskich zawodników na gali Armia Fight Night 2. Jako pierwszy do oktagonu wyszedł Hubert Żochowski z Fight Club Łomża, który w walce półzawodowej zmierzył się z Kamilem Czyżewskim z Białegostoku.
Od pierwszej chwili obaj zawodnicy ruszyli na siebie, żeby uzyskać przewagę. Czyżewski wyprowadzał celne lewe proste, które szybko rozbiły nos Huberta. W tej sytuacji zawodnik Fight Clubu spróbował sprowadzenia, co jednak mu się nie powiodło i skończyło się klinczem przy siatce. Po rozerwaniu klinczu walka wrócił na środek klatki. Hubert zauważył, że przeciwnik przy zadawaniu ciosu opuszcza prawą ręką i kilka razy pod rząd wykorzystał to zadając mocny lewy sierpowy. Czyżewski musiał to widocznie odczuć, bo sam postanowił sprowadzić walkę do parteru i zrobił to. Będąc z góry głównie próbował zadawać ciosy, z których część doszła do celu. Koniec rundy zastał zawodników właśnie w takiej sytuacji.
W drugiej rundzie bardzo szybko walka znalazła się ponownie w parterze. Po sprowadzenie poszedł Hubert Żochowski, ale Czyżewski wybronił to i sam znalazł się w pozycji z góry. Łomżyniak chwycić balachę, co zakończyło się niepowodzeniem i inicjatywę bardzo mocno przejął białostoczanin. Najpierw było kilka ciosów z góry, próba wykluczenia ręki w krucyfiksie i obijania z góry. Następnie próba chwycenia kimury na jedną, a po nieudanej próbie dosiadu i przejściu pozycji na drugą rękę. Hubert zdołał wybronić wszystkie te próby poddania.
Już po pierwszej rundzie Żochowski był bardzo zmęczony. Po drugiej sił miał jeszcze mniej, a Czyżewski wyglądał wciąż dość świeżo. Na początku drugiej rundy Hubert spróbował wysokiego kopnięcia, które jednak trafiło na gardę. Dochodziły celu natomiast niektóre z lewych prostych Czyżewskiego. W połowie rundy po raz kolejny Hubert poszedł do nóg przeciwnika i po raz kolejny skończyło się to udaną obroną i pozycją dominującą zawodnika z Białegostoku i ciosami zadawanymi z góry w pełnej gardzie. W końcówce Żochowski chwycił jeszcze z dołu prawą rękę rywala próbując wyciągnąć balachę, ale zabrakło już na to sił.
Sędziowie nie mieli wątpliwości, że zwycięzcą tej walki jest Kamil Czyżewski. Punktowali 29:28 30:27 29:28 dla białostoczanina.