Kilkadziesiąt osób wzięło udział w spotkaniu poświęconym problematycznej organizacji ruchu w Kisielnicy.
Problem znany jest już od dłuższego czasu i pojawił się po oddaniu do użytku fragmentu Via Baltiki. W Kisielnicy powstało rondo, którego zachodnia odnoga prowadzi do „eski” i umożliwia ominięcie środka Kisielnicy. Niestety, pojawił się tam znak zakazujący ruchu ciężarówek o masie powyżej 12 ton, przez co kilkudziesięciotonowe zestawy nadal przejeżdżają przez środek wsi.
Od tamtej pory trudności nie udało się rozwiązać. Dziś (29.09) mieszkańcy Kisielnicy mogli porozmawiać o sprawie m.in. z Krzysztofem Weberem - przewodniczącym Rady Gminy Piątnica, Bogdanem Bieńczykiem - zastępcą wójta gminy Piątnica, Krzysztofem Święckim – dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych i przedstawicielami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
- Głównie chodzi nam o ten krótki odcinek drogi, o zakaz 12 ton. Jeśli to będzie zdjęte – będzie wszystko w porządku – mówił jeden z mieszkańców. – Cały ruch jest skierowany na 63 i to nam bardzo przeszkadza. (…) Ciężarówki jadą z góry bardzo szybko, także jeśli nie pomoże to spotkanie – będziemy protestować.
- Właścicielem jeszcze jesteśmy my, ale własność a zarząd – to są dwie odrębne sprawy – mówił przedstawiciel GDDKiA.
- Ta droga jest krajowa, a ta to chyba białoruska. Bo ta powiatowa, ta krajowa i nie ma chętnego, nie ma komu odpowiedzieć, a ja nie mogę do lekarza dojść – komentował inny mieszkaniec.
Reklama- Jest to droga, która została wykonana jako droga powiatowa, faktycznie nie została jeszcze przekazana do powiatu, co – mam nadzieję – nastąpi jak najszybciej – mówił później przedstawiciel GDDKiA.
- Nic nam to nie zmieni. Nam chodzi o zdjęcie tego znaku –komentowała mieszkanka.
Sprawy pewnie nie byłoby, gdyby udało się wybudować obwodnicę Łomży na czas. Wtedy ruch tranzytowy mógłby poruszać się wyłącznie drogą ekspresową, a mieszkańcy Kisielnicy mieliby spokój. Nie byłoby też spierania się o to, kto powinien odpowiadać za drogę i kto odbuduje zniszczoną przez ciężarówki nawierzchnię. Na przejezdną obwodnicę Łomży musimy jednak poczekać co najmniej do 2024 roku.
Spotkanie przy remizie OSP w Kisielnicy trwało ponad godzinę. Teraz odpowiednie osoby powinny usiąść do stołu i wypracować rozwiązanie. Ze strony zgromadzonych pojawiały się głosy, że jeżeli zakaz nie zniknie – mieszkańcy w ramach protestu zablokują drogę. Czekamy na dalszy rozwój sytuacji.