Po latach gry, wzlotach i trudnych momentach Kamila Lewandowska - zawodniczka Fortów Piątnica zdecydowała się zakończyć swoją przygodę z piłką nożną. Dlaczego podjęła taką decyzję? O tym opowiada w rozmowie z nami.
ROZMOWA Z Kamilą Lewandowską, byłą zawodniczką Fortów Piątnica
Forty to była moja druga rodzina
Dlaczego zdecydowałaś się odejść z Fortów?
- To nie była łatwa decyzja. Musiałam jednak wybrać - piłka albo rodzina. Bliscy są dla mnie najważniejsi. Mam dwie córki, które rozwijają się, mają swoje pasje - tańczą. Chcę być przy nich. A ja... na pół gwizdka nie potrafię. Albo daję z siebie sto procent, albo nie wchodzę do gry w ogóle.
Jak długo dojrzewałaś do tej decyzji?
- Tak naprawdę decyzję podjęłam już około pół roku temu. Czułam, że nie jestem w stanie pogodzić wszystkiego. Własne treningi, obowiązki domowe, a także zajęcia córek. Tak nie dało się funkcjonować przez dłuższy czas. Chciałam być wszędzie, ale to fizycznie niemożliwe. I to odbijało się i na mnie, i na rodzinie.
Grałaś w Fortach przez lata. Co dla Ciebie znaczyła ta drużyna?
- Forty to była moja druga rodzina. Naprawdę. Do dziś trudno mi o tym mówić bez emocji. Nawet teraz, kiedy rozmawiamy, mam łzy w oczach. Dziesięć lat z przerwami, dwie ciąże, kontuzje - ale zawsze wracałam. Bo tam czułam się na miejscu, tam był mój dom. Dlatego tak trudno było powiedzieć: "odchodzę".
Czy jest jeszcze szansa, że wrócisz kiedyś na boisko?
- Raczej nie. Wiem, że to koniec. Jestem z tego samego rocznika co Robert Lewandowski, więc to dobry moment, żeby zakończyć pewien etap. Teraz czas poświęcić się rodzinie.