Przez lata widok strażnika miejskiego z przenośnym fotoradarem budził wśród łomżyńskich kierowców spore emocje. Wszystko zmieniło się dekadę temu, gdy samorządom odebrano prawo do kontroli prędkości. Dziś temat powraca – Związek Powiatów Polskich chce, aby Straż Miejska znów mogła studzić zapędy "piratów drogowych". Czy na Al. Legionów, Wojska Polskiego czy Piłsudskiego znów pojawią się żółte urządzenia?
Od 2016 roku bezpieczeństwo prędkościowe na naszych drogach leży wyłącznie w gestii Policji oraz Inspekcji Transportu Drogowego (system CANARD). To się jednak może wkrótce zmienić. Jak informuje „Rzeczpospolita”, Związek Powiatów Polskich złożył oficjalny wniosek o przywrócenie strażom gminnym i miejskim uprawnień do używania urządzeń rejestrujących przekroczenie prędkości oraz przejazd na czerwonym świetle.
Argumenty Związku Powiatów Polskich są alarmujące. Z danych przedstawionych przez organizację wynika, że od momentu odebrania uprawnień samorządom, liczba przypadków przekroczenia prędkości w miastach wzrosła o około 30 procent. Co gorsza, w dużych aglomeracjach plagą stały się nielegalne wyścigi, których liczba w niektórych miejscach podwoiła się.
Choć Łomża to nie Warszawa czy Kraków, problem nadmiernej prędkości na głównych arteriach miasta jest dobrze znany mieszkańcom osiedli sąsiadujących z szerokimi trasami. Nocne ryczenie silników na ulicy Zawadzkiej czy brawura na wylotówkach to tematy regularnie powracające na lokalnych forach.
Warto wrócić do historii tego sporu. Przypomnijmy, iż od 1 stycznia 2016 r. straże miejskie i gminne straciły prawo do używania urządzeń rejestrujących przekroczenie prędkości i przejazd na czerwonym świetle. Zakaz objął wszystkie urządzenia: stacjonarne, przenośne i mobilne.
Odebranie tych narzędzi było efektem miażdżącego raportu Najwyższej Izby Kontroli. Wynikało z niego, że wiele straży w Polsce, zamiast dbać o porządek w parkach czy na osiedlach, stało się „maszynkami do zarabiania pieniędzy”. Statystyki MSW były nieubłagane: ponad 67 proc. wykroczeń ujawnianych przez strażników dotyczyło właśnie ruchu drogowego.
ZPP zapewnia, że tym razem nie chodzi o łatanie dziur w budżecie Łomży czy innych miast. Nowa propozycja zawiera szereg bezpieczników:
Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, o tym, czy Straż Miejska w Łomży znów wyjedzie z radarami na ulice, zdecydują radni w stosownej uchwale. Z jednej strony mamy nadzieję na ukrócenie brawury pod oknami domów, z drugiej – wielu kierowców wciąż pamięta czasy "polowań" z fotoradarami ukrytymi w nieoznakowanych samochodach.