Poligon w Czerwonym Borze został objęty pasem ochronnym, ostrzeżenie o przeprowadzaniu detonacji otrzymała m.in. zambrowska policja. W środku lasu wybuchają wkopane pod ziemię pociski. To niszczenie niewybuchów znalezionych podczas różnych prac drogowych, a niewykluczone, że i tych pochodzących z nielegalnych składów amunicji.
Pierwsze wybuchy było słychać wczoraj. Szczególnie mocno odczuli je mieszkańcy Zambrowa. Choć miasto leży kilkanaście kilometrów od poligonu, mieszkańcy skarżyli się, że od detonacji drżały szyby w oknach, huk zaś był dotkliwy.
- To możliwe, wczoraj akurat w tym kierunku wiał wiatr, potęgując i przenosząc efekty akustyczne i falę uderzeniową- przyznaje Jerzy Tomczuk z firmy Saper z Bielska Podlaskiego, prowadzącej prace w Czerwonym Borze.
Siła rażenia detonowanych pocisków jest różna, ale jak twierdzi specjalista, wkopane w ziemię, nie powinny uszkodzić obiektów znajdujących się dalej, niż w odległości 50- 100 metrów.
- Dla bezpieczeństwa pas ochronny wydłużyliśmy do 400- 500 metrów pilnując, by nikt nie znalazł się w obrębie rażenia pocisków bądź odłamków- mówi przedstawiciel firmy Saper.
Prace wybuchowe mają być prowadzone do końca miesiąca. Pytany o to, skąd wzięła się tak duża liczba niewybuchów, Tomczuk powołuje się na tajemnicę służbową.
Jak udało nam się dowiedzieć, detonowane pociski w większości pochodzą ze znalezisk, jakich dokonują drogowcy prowadzący prace przy budowie nawierzchni, czasem niewybuchy znajdowane są przypadkowo, np. w lesie. Niewykluczone jednak, że w Czerwonym Borze niszczone są także składy amunicji przejęte z nielegalnych magazynów.