Pacjenci wszystkich przychodni lekarskich w Łomży i w całym województwie do lekarzy muszą zgłaszać się osobiście- także, jeśli chodzi jedynie o wypisanie recepty. Wczoraj w przychodniach w całym regionie pojawiły się plakaty informujące o nowych zasadach przepisywania lekarstw. To efekt kar, jakie na lekarzy nałożył podlaski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia. Przychodnie muszą zapłacić na rzecz Funduszu blisko 28 tys. złotych.
Do tej pory NFZ wystawił dziewiętnaście wezwań do zapłaty na 27.183 złotych. Sankcje dotknęły lekarzy, którzy- jak wykazała kontrola NFZ- wystawiali recepty "zaocznie", pacjentom, którzy przebywali w szpitalach, a po lekarstwa dla nich zgłosili się członkowie rodziny.
- Dotyczyło to przypadków, kiedy rodzina pacjenta zgłosiła się do przychodni i uzyskała recepty, podczas gdy pacjent był w szpitalu- mówi Joanna Szeląg z Podlaskiego Związku Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie. - Recepty zostały zrealizowane i NFZ dokonał ich refundacji. – Po co rodzina pacjenta przychodzi do lekarza rodzinnego po recepty, kiedy członek rodziny jest hospitalizowany? Nie mają co robić? Chcą wyłudzić pieniądze z NFZ? Nie - rodzina chce pomóc w leczeniu i dostarczyć leki, które są potrzebne, a szpital ich nie zapewnia- tłumaczy.
Choć teoretycznie wszystkie lekarstwa w momencie hospitalizacji powinien zapewnić pacjentom szpital, praktyka, jak mówią lekarze, wygląda zupełnie inaczej.
- Powszechną praktyką jest odsyłanie rodzin pacjentów, którzy są hospitalizowani do lekarzy rodzinnych po recepty czy zlecenia, np. na pieluchomajtki, ponieważ wiele leków, które pacjent zażywa nie występuje w receptariuszu szpitalnym, lub apteka szpitalna nie posiada na stanie wymaganego preparatu- mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, wiceprezes Podlaskiego Związku Pracodawców Porozumienie Zielonogórskie. - Niektórzy pacjenci przed planowaną hospitalizacją są także informowani, że do szpitala powinni zgłosić się ze swoimi lekami.
Kontrole i kary nałożone przez NFZ spowodowały, że od wczoraj pacjenci za każdym razem muszą zgłosić się do lekarzy osobiście, także po kolejną receptę na przyjmowany od dawna preparat. W widocznych miejscach przychodni pojawiły się plakaty z hasłem: „NFZ zdecydował, że po recepty pacjent musi zgłosić się osobiście”. Jak informują lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego, pacjenci w czasie wizyty otrzymają także ulotki z informacjami.
- Mam wrażenie, że kary staja się jednym ze źródeł dochodów NFZ- ocenia Joanna Szeląg z PZP Porozumienie Zielonogórskie. - Czy polepszy to los pacjentów? Na pewno stworzy kolejki do lekarzy rodzinnych i znacznie wydłuży czas każdej wizyty. Po raz kolejny NFZ zmusza, aby lekarz był najpierw urzędnikiem, a dopiero potem przyjacielem pacjenta.