Reklama

Drugi Sokół także lepszy od ŁKS-u [VIDEO i FOTO]

01/04/2017 21:23

Trzecią porażkę z rzędu, a drugą na własnym boisku zanotowali w sobotę piłkarze ŁKS-u 1926 Łomża. Tym razem pogromcą biało-czerwonych okazała się ekipa Sokoła Aleksandrów Łódzki, która zwłaszcza przed przerwą była znacznie lepszą drużyną od gospodarzy, którzy w pierwszej połowie jedynie "spacerowali" po boisku.

Zespół Sokoła z Aleksandrowa Łódzkiego miał przed tym meczem trzy punkty przewagi nad łomżyńską drużyną i wydawało się, że mecz u siebie z takim rywalem będzie świetną okazją dla ŁKS-u, aby zatrzymać niekorzystny trend. Niestety, już w pierwszych minutach po pierwszym gwizdku, opóźnionym ze względu na spóźnienie gości okazało się, że biało-czerwoni będą raczej tłem dla mocno zmotywowanych i zaangażowanych w grę piłkarzy Sokoła. Przyjezdni szybko przejęli inicjatywę i zepchnęli gospodarzy na ich połowę boiska.

Pierwszy gol dla ekipy z Aleksandrowa nie był jednak efektem przewagi w polu czy ładnej akcji. Bramka dla gości padła w 10. minucie w kuriozalnej sytuacji, kiedy piłka, po dalekim podaniu z połowy przeciwnika spadła za linię obrony ŁKS-u, tam dopadł do niej Jakub Rogalski  i z 16. metra przelobował wysuniętego Oliwera Wienczatka. Stracony gol obciąża po połowie dwóch łomżyńskich obrońców. Po pierwsze Paweł Wasiulewski nie zareagował na zagraną długim podaniem piłkę i nie cofnął się wystarczająco szybko, żeby ją wybić. Po drugie, grający na lewej obronie Krzysztof Dąbkowski, odwrócony tyłem do swojej strony boiska, nie widział zupełnie wbiegającego po skrzydle z głębi pola Rogalskiego i wcale nie ruszył żeby go zablokować lub w jakikolwiek sposób utrudnić mu dojście do wrzucanej futbolówki. Wienczatek w tej sytuacji nie miał nic do powiedzenia.

Reklama

Po strzeleniu gola zespół Sokoła wcale nie zwolnił tempa. Wręcz przeciwnie, przewaga gości wzrosła jeszcze bardziej i wyraźnie dążyli oni do podwyższenia wyniku. Udało się to zrobić w 36. minucie po szybkiej akcji prawy skrzydłem i dośrodkowaniu w pole karne, gdzie akcję wykończył strzałem głową z piątego metra Michał Michałek. W tej sytuacji ponownie zaspała obrona ŁKS-u. Najpierw na skrzydle dał się ograć i minąć Dąbkowski, a później w polu karnym krycie Michałka odpuścił Reinaldo Melao przy czym jednocześnie zbyt daleko od strzelca gola był grający na prawej obronie Damian Gałązka, a zupełnie zabrakło w linii obrony Wasiulewskiego.

ŁKS do końca pierwszej połowy wyglądał jak dzieci we mgle. Wydawało się, że piłkarzom zupełnie nie zalezy na tym, żeby uzyskać korzystny wynik w tym meczu, a ich zaangażowanie zdecydowanie ustępowało gościom. 

Reklama

Na drugą połowę podopieczni trenera Miłoszewskiego wyszli z jedną zmianą w składzie. Wasiulewskiego, dla którego ewidentnie był to zły dzień, zastąpił Albert Rydzewski. Trzeba przyznać, że był to dobry ruch trenera, bo "Rydzu" wyraźnie ożywił grę biało-czerwonych. Również kolejne zmiany poczynione w 54. minucie korzystnie wpłynęły na postawę gospodarzy, którzy wreszcie zaczęli grać w piłkę. Niestety okazało się, że to było za mało na dobrze zorganizowany i zdyscyplinowany zespół przyjednych. Sokół przez całą drugą połowę grał lekko cofnięty i kontrolował przebieg spotkania, od czasu do czasu próbując groźnych, szybkich kontrataków. Żaden z nich co prawda nie przyniósł podwyższenia wyniku (w 66. minucie piłka po raz trzeci znalazła się bramce ŁKS-u, ale sędzia dopatrzył się spalonego), ale też ŁKS nie potrafił pokonać strzegącego bramki gości Michała Brudnickiego. Trudno jednak strzelać gole, jeśli pierwszy celny strzał oddaje się w 85. minucie...

Po spotkaniu trener Mateusz Miłoszewski nie próbował nawet nadrabiać miną, krótko i zdawkowo odpowiadając na pytania.

Reklama

- No niestety, proste błędy, przecież ta pierwsza bramka była kuriozalna. W tamtej rundzie lepiej sobie z tym radziliśmy, zarzucano nam, że gramy defensywnie, ale widać to przynosiło efekty, a teraz proste błędy z tyłu, nie możemy kolejny raz ich uniknąć, tracimy bramkę, przeciwnik sobie ustawia mecz i później jest bardzo ciężko - mówił opiekun biało-czerwonych.

Po sobotnich meczach ŁKS utrzymał 13. pozycję w tabeli, jednak w niedzielę do do Ruchu Wysokie Mazowieckie przyjeżdża MKS Ełk, który traci do naszej drużyny tylko jeden punkt. Jeżeli MKS wygra z dołującym Ruchem, to ŁKS zostanie zepchnięty na 14. miejsce.

Reklama

W 22. kolejce nasi piłkarze zagrają na wyjeżdzie ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i jeśli do tego czasu nic pozytywnego w drużynie się nie wydarzy, to przy takiej grze jak w tę sobotę ładny, nowy autokar biało-czerwonych może przywieźć do Łomży pokaźnych rozmiarów worek z bramkami.

ŁKS 1926 Łomża - Sokół Aleksandrów Łódzki - 0:2 (0:2)

Bramki: Jakub Rogalski 10, Michał Michałek 36

ŁKS: Wienczatek - Gałązka, Melao, Wasiulewski (46. Rydzewski), Dąbkowski (54. Grabowski) - Kaliszewski, Cibulskas, Baranowski, Maćkowski - Drażba (74. Sadowski), Tarnowski (54. Olesiński)

Reklama

Sokół: Brudnicki - Pawlak, Bierżyński, Chojecki, Wrzesiński, Woźniczak, Marciniak, Kobiera, Rogalski, Michałek, Stępień

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości