Aż siedem goli obejrzeli kibice na bocznym boisku stadionu w Zambrowie w rozegranym w sobotę meczu 18. kolejki III ligi pomiędzy miejscową Olimpią a ŁKS-em 1926 Łomża. O jednego gola lepsi okazali się gospodarze, którzy zasłużenie wygrali 4:3. Co ciekawe, wszystkie bramki padły po stałych fragmentach gry.
Olimpia objęła prowadzenie już w 4. minucie gry po bramce zdobytej przez Kamila Jackiewicza. Na 2:0 Olimpia podwyższyła jeszcze w pierwszym kwadransie za sprawą Michała Hryszko. ŁKS zdoał odpowiedzieć jednym trafieniem, za to bardzo ładnym po uderzeniu bezpośrednio z rzutu wolnego debiutującego w biało-czerwonych barwach (choć dziś na zielono) w meczu ligowym Eryka Rakowskiego.
Na tym strzelanie w pierwszej połowie się skończyło i zespoły zeszły na przerwę przy stanie 2:1 dla gospodarzy.
Po przerwie Olimpia ruszyła na ŁKS aby podwyższyć prowadzenie, jednak to ełkaesiacy cieszyli się z drugiego trafienia. Wyrównującego gola zdobył w 50. minucie Michał Kaput. Chwilę później było już niestety 3:2. Po faulu w polu karnym Pawła Lipca pokonał z 11 metrów Łukasz Grzybowski. ŁKS jednak nie składał broni i w 65. minucie po raz kolejny wykorzystał rzut rożny. Tym razem strzelcem wyrównującej bramki okazał się Melao. Niestety, na 10 minut przed końcem po raz kolejny Olimpia wyszła na prowadzenie, a bramkę na 4:3 zdobył Michał Kuczałek.
Do końca spotkanie biało-czerwonym nie udało się doprowadzić do wyrównania i mecz zakończył się zwycięstwem Olimpii.
Po meczu trener Krzysztof Ogrodziński nie miał zadowolonej miny i trudno żeby taką miał, skoro jego zespół stracił aż cztery gole po stałych fragmentach gry (w tym jednego po rzucie karnym).
- Ciężko powiedzieć coś o tym meczu, bo jeżeli się traci cztery bramki po stałych fragmentach gry, poczynając od 4. minuty meczu i dopuszczając do tylu stałych fragmentów, a wszyscy zawodnicy Olimpii, którzy wykonywali te stałe fragmenty, robili to idealnie. No i tak tracimy bramki. Strzelamy bramkę na 2:2 i za minutę tracimy kolejną bramkę na 3:2. Konsekwencja błędnego podania. Następnie idzie sytuacja, rzut karny. Powtórka z rozrywki. Tracimy bramkę u siebie też w 3. minucie, tutaj w 4., co ostrzegałem chłopaków, że tak nie możemy po prostu robić i tak grać. Mogę tylko chłopakom swoim powiedzieć, że walczyli, dali z siebie wszystko, mamy też problemy jeżeli chodzi o zmiany. Po kontuzji wchodzi Rafał Maćkowski, to jeszcze nie jest zawodnik do stuprocentowego biegania, ale taką mamy kadrę a nie inną. Tutaj jeżeli chodzi o zmiany drużyny przeciwnej było widać, że jest jakaś jakość. Gratuluję trenerowi, gratuluję drużynie przeciwnej - podsumował spotkanie na pomeczowej konferencji trener biało-czerwonych.
Olimpia Zambrów - ŁKS 1926 Łomża 4:3 (2:1)
Bramki: Kamil Jackiewicz 5, Michał Hryszko 15, Łukasz Grzybowski 53 (k), Michał Kuczałek 81 - Eryk Rakowski 22, Michał Kaput 50, Reinaldo Melão 65