Reklama

Forty. Wyrzykowska: Mamy drużynę z potencjałem, ogromne wsparcie ze strony klubu i kibiców

Zakończyła się kolejna edycja wyjątkowego sportowego wydarzenia, które na stałe wpisało się w kalendarz letnich emocji - Błotna Liga Mistrzów, znana również jako Swampions Soccer League. Tegoroczna, już dziewiąta edycja turnieju, przyniosła kibicom mnóstwo emocji, walki, błota i wielki triumf drużyny Forty Piątnica, która po zaciętych spotkaniach sięgnęła po mistrzowski tytuł w kategorii kobiecej.

Turniej odbywał się systemem "każdy z każdym" (mecz i rewanż), co oznaczało wiele okazji do udowodnienia swojej przewagi na grząskim boisku. Zespół z Piątnicy zakończył rozgrywki z bilansem jednego zwycięstwa, dwóch remisów i jednej porażki, ale to wystarczyło, by stanąć na najwyższym stopniu podium. Drugie miejsce wywalczyła ekipa FC Ponalewce Skierniewice, zaś trzecie Królowe Błota.

Mimo trudnych warunków, zawodniczki Fortów wykazały się nie tylko świetną kondycją i taktyką, ale również nieustępliwością i hartem ducha. W błocie nie ma miejsca na przypadki to gra, w której liczy się serce i determinacja.

Reklama

Na szczególne wyróżnienie zasłużyła Aleksandra Wyrzykowska, która po raz drugi z rzędu sięgnęła po tytuł królowej strzelczyń. Co ciekawe, na co dzień pełni rolę bramkarki, ale w Korycinie spełniła swoje sportowe marzenie i zagrała w ataku z rewelacyjnym skutkiem. Jak sama mówi, to było uwolnienie emocji, które kumulowały się od dawna. Jej postawa to symbol pasji i odwagi, by sięgać po więcej.

Na sukces Fortów Piątnica zapracował cały zespół, w skład którego weszły: Gabriela Piszczatowska, Kamila Lewandowska, Aleksandra Wyrzykowska, Katarzyna Bieńkowska.

Reklama


ROZMOWA Z Aleksandrą Wyrzykowską, bramkarką Fortów Piątnica
Mamy drużynę z potencjałem, ogromne wsparcie ze strony klubu i kibiców

Ola, jesteś bramkarką czy napastniczką? Bo w Korycinie wyglądałaś jak rasowa snajperka.
- (śmiech - przyp. red.). Na co dzień, podczas sezonu ligowego, zdecydowanie jestem bramkarką. To moja pozycja, moja odpowiedzialność i miejsce, gdzie czuję się najlepiej. Ale raz w roku, kiedy kończy się sezon, mam wyjątkową okazję wystąpić w Błotnej Lidze Mistrzów i wtedy mogę pozwolić sobie na sportowy eksperyment. Gram w ataku. To dla mnie trochę jak spełnienie marzeń, bo zawsze gdzieś tam w głowie miałam tę chęć, by spróbować czegoś innego. I jak widać, całkiem nieźle się to sprawdza!

Reklama

To może już czas pomyśleć o zmianie pozycji?
- Kusi, oj kusi! Ale jednak bramka to moje miejsce. Lubię ten spokój przed burzą, obserwowanie całej gry z tyłu, odpowiedzialność za drużynę. Choć w błocie pozwalam sobie na ofensywne emocje, to w rozgrywkach ligowych jestem wierna swojej roli. Tam, między słupkami, czuję największą pewność siebie.

Spodziewałaś się, że Forty sięgną po mistrzostwo?
- Nie! Zupełnie nie, choć po to przyjechałyśmy. Wyszłyśmy na boisko z ogromną chęcią gry, ale też bez wielkich oczekiwań. Warunki były ekstremalne, a każda z drużyn miała swój moment. Nasze zwycięstwo to efekt ciężkiej pracy całego zespołu i dobrej organizacji. Wszystkie dałyśmy z siebie maksimum. W błocie nie da się wygrać przypadkiem.

Reklama

A jak smakuje tytuł królowej strzelczyń? Drugi raz z rzędu!
- To bardzo wyjątkowe uczucie. Zwłaszcza że nie jestem napastniczką na co dzień. To pokazuje, że warto wychodzić poza strefę komfortu. Czasem trzeba po prostu zaufać sobie i zrobić coś szalonego. Dla zabawy, dla wyzwania. Ta statuetka to dla mnie dowód, że odwaga popłaca. A poza tym to świetna zabawa!

Co dostałyście w nagrodę za zwycięstwo w turnieju?
- Jako drużyna otrzymałyśmy medale, puchar oraz drobne upominki od organizatorów. Indywidualnie, za tytuł królowej strzelczyń, dostałam statuetkę i też parę gadżetów. Ale największą nagrodą są wspomnienia, emocje i możliwość grania z fantastyczną drużyną.

Reklama

W lidze też miałyście bardzo dobry sezon – drugie miejsce!
- Tak, to ogromny sukces. Myślę, że każdej z nas należą się wielkie brawa. Przepracowałyśmy bardzo ciężkie miesiące. Każda zawodniczka dawała z siebie wszystko na treningach. A te treningi też nie były przypadkowe. Za ich jakość odpowiada nasz trener, Robert Brzeziński, który zasługuje na ogromne podziękowania za swoje zaangażowanie, cierpliwość i pasję. Drugi miejsce w lidze to dla nas nie tylko satysfakcja, ale też motywacja. Czuć lekki niedosyt i właśnie on będzie naszym paliwem w przyszłym sezonie.

Jakie macie plany na przyszłość? Celujecie wyżej?
- Robimy wszystko, by awansować do II ligi. Mamy drużynę z potencjałem, ogromne wsparcie ze strony klubu i kibiców. Chcemy nie tylko wygrywać, ale też inspirować innych. Pokazać, że nawet z mniejszych miejscowości można wyjść z ambicją, siłą i wolą walki. Będziemy walczyć o każdy punkt, o każdą minutę na boisku. I chcemy, żeby każdy mecz dawał kibicom emocje, o jakich się długo nie zapomina.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości