70 lat minęło od zbrodni w Jedwabnem, gdzie grupa Polaków zamordowała kilkuset mieszkających tam Żydów. 300 Żydów spłonęło w stodole. Do zbrodni doszło z inspiracji Niemców. W rocznicę tych tragicznych wydarzeń odbyły się uroczystości upamiętniające i modlitwa za zmarłych. Po raz pierwszy w Jedwabnem pojawił się duchowny katolicki.
- Naród ofiar musi uznać niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą (...) Wojna wyjaśnia okoliczności mordu, ale go nie usprawiedliwia- napisał w liście na dzisiejszą uroczystość prezydent Polski Bronisław Komorowski. List w jego imieniu odczytał Tadeusz Mazowiecki.
W uroczystościach wziął udział także prof. Władysław Bartoszewski z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Bartoszewski podkreślał, że odpowiedzialność za mord spada na sprawców, ale inicjatorzy zbrodni nie mogą cieszyć się "luksusem spokoju".
W 70. rocznicę zbrodni w Jedwabnem pojawił się także katolicki duchowny, bp Mieczysław Cisło. Przedstawiciel kościoła katolickiego uczestniczył w uroczystościach po raz pierwszy od dziesięciu lat. Przypomniał o odprawionejw 2001 roku w Warszawie przebłagalnej modlitwie za zbrodnię w Jedwabnem.
W uroczystościach wzięli udział także przedstawiciele władz lokalnych. Kwiaty pod pomnikiem złożył prezydent Łomży Mieczysław Czerniawski i Jacek Piorunek, członek zarządu woj. podlaskiego.