Z powrotu pociągów do Łomży po ponad trzech dekadach cieszyliśmy się wszyscy. Kolej miała przynieść miastu impuls do rozwoju, ale na razie mieszkańcom osiedla Kraska przyniosła głównie strach w oczach. Wszystko przez to, jak potraktowano przejazd kolejowy na ulicy Strusiej. Po fali oburzenia mieszkańców i naszych Czytelników, wreszcie mamy przełom. Choć najpierw kierowców czeka miesiąc drogowej gehenny.
Żeby zrozumieć frustrację ludzi mieszkających w tej okolicy, wystarczyło przejechać się Strusią. To, co tam zastaliśmy, trudno nazwać nowoczesną infrastrukturą XXI wieku. Na tory rzucono krzywe płyty betonowe, a całość zasypano luźnym tłuczniem. Efekt? Samochody nie tyle zwalniały, co niemal zatrzymywały się na samym środku torowiska, próbując nie uszkodzić podwozia. Wizja auta, które gaśnie na przejeździe przed nadjeżdżającym pociągiem, przestała być filmowym scenariuszem, a stała się realną obawą kierowców.
Jeszcze gorzej mieli piesi. Po obu stronach drogi chodniki nurywały się przed samymi torami. Mieszkańcy osiedla Kraska nagle musieli schodzić z bezpiecznego trotuaru prosto na wąską, zniszczoną jezdnię, mijając się z lawirującymi między dziurami samochodami. Do tego wszystkiego brakowało rogatek – postawiono jedynie znak STOP, choć w planach modernizacji linii nr 49 miało być przecież bezpiecznie i automatycznie.
Dzis rano wysłaliśmy nawet pytania w tej sprawie od rzecznika PKP PLK, gdy przyszedł komunikat z łomżyńskiego magistratu.
Od wtorku, 7 lipca 2026 roku, przejazd na ulicy Strusiej zostanie całkowicie zamknięty dla ruchu.
Kolejarze wchodzą tam z ciężkim sprzętem i zapowiadają pełną przebudowę. Dobra wiadomość jest taka, że ten drogowy koszmar wreszcie zniknie. Zła? Utrudnienia potrwają około miesiąca. Przez cztery tygodnie osiedle Kraska będzie musiało radzić sobie z objazdami.
W tym całym zamieszaniu drogowcy rzucili nam jednak małe koło ratunkowe, które pozwoli uniknąć całkowitego paraliżu tej części Łomży. Głowny wykonawca, spółka ZUE S.A., poinformował, że już w najbliższą sobotę – 4 lipca – przywrócony zostanie ruch na przejeździe kolejowym przy ulicy Poznańskiej.
To ważna informacja dla pasażerów komunikacji miejskiej. Autobusy MPK, które przez ostatnie tygodnie musiały nadrabiać drogi i tłuc się objazdem właśnie przez nieszczęsną ulicę Strusią, wrócą na swoje stałe trasy na trzy dni przed zamknięciem tej drugiej.
Czy po sierpniowym otwarciu zobaczymy tam chodniki, które wreszcie połączą się w bezpieczną całość, nawierzchnia pozwoli na płynną jazdę, a nad bezpieczeństwem będą czuwać automatyczne szlabany, o które pytają mieszkańcy? Na początku sierpnia wrócimy na Strusią z aparatem i powiemy „sprawdzam”.