Piłkarze ze Śniadowa szykują się na mecz wyjazdowy. Dzisiaj o godz. 16:00 rozpoczną bój z Warmią Grajewo.
W tygodniu ekipa Dariusza Narolewskiego poradziła sobie z Hetmanem Tykocin. - Mecz był bardzo ciężki. Pierwszą połowę można powiedzieć, że przespaliśmy. Po rozmowie z trenerem w przerwie wyszliśmy na drugą część zmotywowani, żeby wygrać mecz. Zaczęliśmy bardzo szybko, bo w 50 minucie dobrze dysponowany w tym meczu Piasecki strzelił bramkę kontaktową i poczuliśmy, że możemy zmienić przebieg meczu. Po strzelonym golu zaczęliśmy dominować. Po bramkach Zalewskiego i Piaseckiego nie zatrzymaliśmy i chcieliśmy zdobyć jeszcze kolejną bramkę. Niestety, błąd w defensywie kosztował nas trzecie trafienie. Mimo utraty gola nie poddaliśmy i się opłaciło. Sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Cambindo - opowiada Arkadiusz Bronakowski.
Gracz KS-u był tym szczęśliwcem, który postawił kropkę nad "i". - Nasi rywale wyszli wysoko, ponieważ chcieli doprowadzić do remisu, a my skutecznie odebraliśmy piłkę i wyszliśmy z kontrą. Żebrowski podał mi na okolice 16 metra. Musiałem tylko dołożyć nogę i uderzyłem w prawy dolny róg bramki - dodaje autor dwóch goli w tym sezonie.
Przed zespołem trudniejsze zadanie. - Wiemy, że poprzeczka wędruje wyżej. Warmia Grajewo jest w czołówce. Po zwycięstwie z Hetmanem będziemy chcieli kontynuować dobrą passę. Liczę, że postaramy się o niespodziankę - kończy gracz KS-u.