Wystarczyło jedno spojrzenie z policyjnego radiowozu. Patrolowcy z Łomży jechali jedną z miejskich ulic, gdy w tłumie przechodniów dostrzegli znajomą twarz. 39-latek pewnie liczył na to, że po prostu wtopi się w tłum i przemknie niezauważony. Przeliczył się.
Każda służba w łomżyńskiej komendzie zaczyna się podobnie – od odprawy i przeglądania portretów ludzi, którzy mają coś na sumieniu i unikają odsiadki. Zdjęcie tego konkretnego łomżanina mundurowi oglądali niedawno. Sąd Rejonowy w Łomży szukał go za kradzieże, których dopuścił się w Zambrowie jeszcze na początku 2025 roku.
Wyrok w tej sprawie dawno już zapadł, ale mężczyźnie do więzienia się nie spieszyło. Zamiast grzecznie stawić się w wyznaczonym terminie za kratami, postanowił ignorować sądowe wezwania. W końcu sędzia stracił cierpliwość i wydał nakaz jego zatrzymania.
Gdy policjanci podeszli do 39-latka na ulicy, ten musiał wiedzieć, że to koniec spacerów. Legitymowanie i szybkie sprawdzenie w policyjnej bazie danych tylko formalnie przyklepało to, co patrolowcy wiedzieli od pierwszej chwili: mężczyzna ma trafić do celi.
Z ulicy zabrano go prosto na komendę, gdzie spędził noc w areszcie. Dziś z samego rana funkcjonariusze odtransportowali go do zakładu karnego. Za kradzieże odsiedzi bitych 6 miesięcy.