ŁKS Łomża pozyskał nowego zawodnika, który może wnieść sporo jakości do drugiej linii zespołu Marcina Sasala. Nowym graczem biało-czerwonych został 29-letni pomocnik Marcin Kluska, znany z występów w Polonii Warszawa.
Kluska to wychowanek Pogoni Siedlce, który przez wiele sezonów reprezentował barwy „Czarnych Koszul”. Z warszawskim klubem przeszedł drogę od III ligi aż na zaplecze Ekstraklasy, mając duży udział w kolejnych awansach.
Choć miniony sezon nie był dla niego szczególnie udany – rozegrał 11 meczów ligowych oraz wystąpił przez 69 minut w ćwierćfinale Pucharu Polski z Puszczą Niepołomice, to wcześniejsze rozgrywki pokazały jego wartość. W kampanii 2022/2023 zagrał aż 36 razy, zdobył 7 bramek i łącznie spędził na boisku ponad 2200 minut.
Pomocnik ma także za sobą epizody w Legionovii Legionowo oraz Radomiaku Radom. Teraz zasilił drużynę ŁKS-u Łomża, która celuje w awans do II ligi. - To projekt, który ma potencjał - mówi sam zawodnik.
ROZMOWA Z Marcinem Kluską, nowym pomocnikiem ŁKS-u Łomża
Chciałem być blisko Weroniki i córeczki Leny
Dlaczego zdecydowałeś się na ŁKS Łomża?
- Miałem trafić tu już zimą, ale ostatecznie doszło do transferu latem. Podoba mi się projekt, który buduje klub. ŁKS chce awansować do II ligi i zapisać się w historii. To będzie setna rocznica istnienia. Z Polonią też odbudowywałem historię, od czwartego poziomu rozgrywkowego. Lubię takie klimaty.
Poza tym, prezesi bardzo mocno namawiali mnie na transfer. Dodatkowym atutem była bliskość Warszawy. Mam tu mieszkanie, to też miało znaczenie.
Czy na Twoją decyzję wpłynęła obecność Cezarego Sauczka w zespole?
- Z Czarkiem znamy się od dawna. To kolega, z którym mam dobry kontakt. Gdy dostałem telefon z ŁKS-u, pierwszą osobą, z którą rozmawiałem, był właśnie on. Namówił mnie, żeby dołączyć. Powiedział, że budowana jest mocna ekipa z ambicjami na II ligę.
W klubie głośno mówi się o awansie. Czy czujesz presję?
- Oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę. Jeśli wszyscy w mediach mówią o awansie, to presja będzie. Ale bez presji nie ma rozwoju. W poprzednim sezonie były podobne plany, jednak się nie udało. Teraz trzeba zrobić wszystko, by osiągnąć cel.
Jak zostałeś przyjęty w szatni?
- Bardzo dobrze. Wielu chłopaków znałem z boisk wyższych lig, więc nie było problemów z aklimatyzacją. Dużo pomógł mi Czarek Sauczek. Dzięki niemu szybko się odnalazłem.
Jak wygląda Twoje codzienne życie między Łomżą a domem?
- Z domu do Łomży mam około 100 kilometrów. W czasie wolnym jestem w domu, ale na co dzień mieszkam w Łomży, żeby być blisko drużyny i treningów.
Zimą byłeś na liście transferowej Polonii Warszawa. Co zadecydowało, że teraz jesteś w ŁKS-ie?
- Cieszę się, że tu trafiłem. Miałem inne opcje, nawet z wyższych lig, ale wybrałem ŁKS. Mam półroczne dziecko, więc bliskość mojej córki Leny i ukochanej Weroniki była dla mnie bardzo ważna. Nie chcieliśmy przeprowadzać się na drugi koniec Polski. Nie patrzyłem tylko na kwestie sportowe. Kluczowy był aspekt rodzinny.
fot. ŁKS Łomża