Reklama

ŁKS po dogrywce odpada z Pucharu Polski [VIDEO i FOTO]

17/07/2016 10:24

Aż 120 minut gry i dwóch rzutów karnych potrzebował I-ligowy GKS Tychy, żeby wyeliminować z dalszych rozgrywek o Puchar Polski drużynę ŁKS-u 1926 Łomża. Po podstawowych 90 minutach był remis 2:2, a zespół z Łomży wcale nie był "chłopcem do bicia".

Mecze pucharowe prawie zawsze wyzwalają w zespołach niżej notowanych duże pokłady ambicji, ale w sobotę ŁKS dołożył do tego dobrą i mądrą grę, dzięki której to biało-czerwoni jako pierwsi objęli prowadzenie, a gdyby nie dwa rzuty karne podyktowane przez sędziego na korzyść gości i czerwona kartka w końcówce mogliby się pokusić o sprawienie niespodzianki w starciu z silnym rywalem.

ŁKS przystąpił do tego spotkania dość mocno osłabiony kadrowo. W wyjściowym skłądzie zabrakło bowiem Łukasza Zaniewskiego i Przemysława Przysowy, którzy dość niespodziewanie, nie informując wcześniej klubu o prowadzonych rozmowach podpisali kontrakty z innymi klubami. Pierwszy związał się na dwa lata z Motorem Lublin (IV grupa III ligi), a drugi przeszedł do Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, który występować będzie w tej samej grupie III ligi, co ŁKS. Z kolei Rafał Maćkowski wyjechał na testy do III-ligowego Motoru Lublin, co raczej powinno dziwić zważywszy na jego dorobek w ŁKS-ie jesienią ubiegłego sezonu i wiosenne występy w I-ligowej Pogoni Siedlce (co prawda zakłócone kontuzją i późniejszą zmianą trenera). Naszym zdaniem taki zawodnik jak "Rambo" powinien bardziej sam siebie szanować i nie jeździć na testy do III-ligowego klubu, a jeśli już, to do drużyny z wyższej półki. W składzie zabrakło też kilku innych pikarzy, którzy wiosną stanowili trzon zespołu, a dodatkowo w już w 10. minucie boisko musiał opuścić Albert Rydzewski, któremu odnowiła się kontuzja mięśniowa, a nierozgrzany Daniel Kacprzyk, który go zastąpił, pierwsze swoje minuty na murawie musiał poświęcić właśnie na rozgrzewkę, przez co na początku zanotował kilka niezbyt udanych zagrań.

Reklama

Wszystkie te okoliczności nie były jednak bardzo widoczne dla zajmujących trybuny kibiców. Jak można było się spodziewać, GKS natarł na łomżan od pierwszego gwizdka sędziego, by jak najszybciej wypracować przewagę, strzelić gola i ustawić sobie mecz. Okazało się jednak, że nie jest to takie proste, bo zespoł kierowany przez trenera Mateusza Miłoszewskiego cofnął się i umiejętnie bronił licząc na to, że nadarzy się okazja do kontrataku.

Biało-czerwoni nie musieli długo czekać. Już w 17. minucie piłkę przed własnym polem karnym odebrał Karol Styś i popędził prawą stroną w kierunku bramki Marka Igaza. Jego podanie na lewą stronę do Przemysława Olesińskiego mogło wydawać się nieco zbyt lekkie, ale Olesiński i tak zrobił z niego dobry użytek. Piłka po jego zagraniu w pole karne minęła co prawda wbiegającego środkiem Daniela Kacprzyka, ale przy okazji również obrońców gości i dotarła do Daniela Lemańskiego, który z wielkim spokojem, po przyjęciu, umieścił ją w siatce.

Reklama

Stracony gol spowodował w szeregach drużyny z Tychów dużą nerwowość. Nie tego spodziewali się jadąc do Łomży. Doświadczony zespół szybko jednak się pozbierał, a na wyrównanie potrzebował ledwie ośmiu minut. Po rzucie rożnym piłka minęła wszystkich zawodników w polu bramkowym Oliwera Wienczatka i odegrana została przez jednego z zawodników GKS-u do tyłu, gdzie czekał Mateusz Mączyński. Jego strzał z pierwszej piłki znalazł drogę do siatki i było 1:1. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa, której końcowy kwadrans był dość wyrównany.

Druga połowa nie rozpoczęła się dla ŁKS-u zbyt dobrze. Już w 50. minucie za rzekomy faul Wienczatka na zawodniku gości sędzia podyktował rzut karny dla GKS-u. Problem w tym, że Wienczatek co prawda spóźnił się z interwencją do piłki, ale jak zarzekał się po meczu nie dotknął też nóg rywala, który jednak jak długi runął w polu karnym ŁKS-u. Sędzia dał się nabrać, choć w pierwszej połowie był bardziej czujny i za próbę wymuszenia rzutu karnego ukarał żółtą kartką Michała Sadowskiego. Jedenastkę bardzo pewnie na gola zamienił Łukasz Grzeszczyk i goście objęli prowadzenie.

Reklama

Cieszyli się z niego jednak zaledwie sześć minut. Tyle czasu bowiem potrzebowali biało-czerwoni, by strzelić wyrównującą bramkę. Jej autorem był powracający do Łomży Mariusz Baranowski, który przepięknym strzałem z rzutu wolnego trafił w samo okienko bramki gości.

Pomimo aż pięciu minut doliczonych do regulaminowych 90 wynik nie uległ już zmianie i potrzebna była dogrywka. Po łomżyńskich piłkarzach widoczne już było zmęczenie, ale optymizm na trubunach nie gasł. Niestety, w 103. minucie został mocno ograniczony, a wpływ na to miały konsekwencje jednego wydarzenia. Pod koniec pierwszej części dogrywki zawsze bardzo pewny punkt obrony ŁKS Reinaldo Melao mocno się pomylił w swojej interwencji. Wchodząc wślizgiem w swoim polu karnym nie trafił w piłkę i zaczepił nogi napastnika GKS-u, a sędzia po raz drugi w tym spotkaniu wskazał "na wapno". Skutecznym wykonawcą rzutu karnego po raz drugi okazał się Łukasz Grzeszczyk, a Melao, który miał już na koncie żółtą kartkę, ukarany został drugą żółtą, a następnie czerwoną i musiał opuścić boisko.

Reklama

Ostatni kwadrans gry ttrudno tak naprawdę nazwać grą. W osłabieniu mocno zmęczony ŁKS szanse na wyrównanie miał ograniczone do minimum, a goście starali się jak najdłużej wymieniać podania na swojej połowie boiska, by bez ryzyka i dodatkowego ubytku sił dotrwać do końcowego gwizdka.

Po zakończeniu meczu łomżyńscy piłkarze nie mieli jednak powodu do wstydu i tego samego zdania byli kibice, którzy nagrodzili ich zasłużonymi brawami.

ŁKS 1926 Łomża - GKS Tychy 2:3 (pd.) (1:1, 2:2, 2:3)

Bramki: Daniel Lemański 17, Mariusz Baranowski 57 - Mateusz Mączyński 25, Łukasz Grzeszczyk 51 (k), 103 (k)

Reklama

ŁKS: Wienczatek - Gałązka, Melão, Kamienowski, Korotkiewicz - Karol Styś (64 Kimura), Baranowski, Rydzewski (11 Kacprzyk, 82 Brzozowski), Sadowski - Olesiński, Lemański

GKS: Igaz - Górkiewicz, Boczek, Tanżyna, Mańka - Kowalski (112 Błanik), Hirśkyj (76 Zganiacz), Bukowiec, Grzeszczyk, Radzewicz (64 Varadi) - Mączyński

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości