Meczem kontrolnym ze Stomilem Olsztyn ŁKS 1926 zamknął pierwszy etap przygotowań do rundy rewanżowej III ligi piłkarskiej. Podopieczni trenera Mateusza Miłoszewskiego pokazali się dziś z bardzo dobrej strony w niczym nie ustępując 5. drużynie I ligi. Cieszy zarówno remis z lekkim wskazaniem na ŁKS, jak też jakość gry zespołu.
W pierwszej połowie kibice, którzy dość licznie zawitali dziś na boczne boisko ze sztuczną nawierzchnią, nie oglądali żadnych bramek. Pierwsze 45 minut było bardzo wyrównane, bez goli i z kilkoma sytuacjami podbramkowymi dla obu ekip.
Po przerwie trener Miłoszewski wprowadził na boisko kilku zmienników, w tym zawodników przymierzanych dopiero do zespołu. Niemal od razu zaczął rzucać się w oczy grający z numerem 16 na plecach Karol Styś, którego bardzo dynamiczne, ofensywne wejścia sprawiały mnóstwo problemów defensywie olsztyńskiej drużyny. Przez około 20 minut tej części gry ŁKS wyraźnie przeważał i wykonał w tym czasie kilka rzutów rożnych. To właśnie po jednym z nich, w dużym zamieszaniu pod bramką Stomilu i błędzie bramkarza najlepiej zachował się Przemysław Olesiński, który z bliska wpakował futbolówkę do siatki.
Po stracie gola piłkarze Stomilu mocniej zaatakowali i zepchnęli biało-czerwonych na własną połowę. Po części była to też taktyka ŁKS-u, który próbował wykorzystywać okazje do kontr. Ełkaesiacy grali uważnie w obronie, ale w końcówce nie ustrzegli się błędu, który dał olsztynianom wyrównującą bramkę.
- W pierwszej połowie Stomil był wypoczęty, grał na tę chwilę swoimi najlepszymi zawodnikami, dlatego wyrównana gra z takim przeciwnikiem musi cieszyć. Najważniejsze, że nie było żadnych kontuzji. Sparing z tak wysoko notowanym zespołem to zawsze jest jakieś odzwierciedlenie i myślę, że dzisiaj, zwłaszcza taktycznie, dobrze wyglądaliśmy, nie byliśmy chłopcami do bicia. Natomiast w drugiej połowie, wiemy że Stomil ma trudną sytuacje i przy takiej trochę już bierniejszej postawie zawodników, którzy widać było że uważali żeby nie złapać urazu, kilku chłopaków fajnie się u nas zaprezentowało. Myślę, że to jest dobry prognostyk, że cały czas idziemy w dobrą stronę - podsumował mecz kontrolny opiekun biało-czerwonych.
W rozmowie z trenerm Miłoszewskim po meczu poprosiliśmy także o krótkie podsumowanie dotychczasowych przygotowań i zdradzenie planów na drugą część tego okresu.
- Nasi zawodnicy nie odstawali od pierwszoligowca, więc myślę, że ta grupa wyselekcjonowana chciałbym żeby została. Jeszcze bym sobie tylko życzył przynajmniej jednego stopera, bo tutaj mamy trochę deficyt. Daniel Kacprzyk to jest taki trochę przestawiony stoper i młody Kamienowski, który też nie do końca jest stoperem i tak naprawdę, to mamy jednego Melao. statnio trenowaliśmy dwa razy dziennie, zakończyliśmy dzisiejszym treningiem pewien etap przygotowań, tej wytrzymałości tlenowej i siły statycznej. Teraz już będziemy nad innymi rzeczami pracowali, będzie więcej piłki więc to powinno jeszcze lepiej wyglądać, ale przez najbliższe dwa tygodnie jeszcze te treningi będą dość ciężkie. Później chłopaki zaczną łapać świeżość, żeby w optymalnej formie wejść w rozgrywki - tłumaczył Mateusz Miłoszewski.
Jak podkreślał kilkakrotnie trener, najważniejsze jest to, że w drużynie nie ma żadnych urazów ani kontuzji, wszyscy są zdrowi, jest 100% frekwencja na treningach, co pozwala być dobrej myśli przed rundą wiosenną III ligi. W następnym tygodniu ełkaesiacy będą dalej pracować na treningach, a kolejny mecz sparingowy rozegrają 10 lutego ze Zniczem Biała Piska.